Dystans19.77 km Czas00:55 Vśrednia21.57 km/h Podjazdy139 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca + biblioteka
Wypad do Biblioteki Śląskiej. Zimno i chmurnie, ale chociaż zdążyłem przed najazdem studentów ;)
Wypad do Biblioteki Śląskiej. Zimno i chmurnie, ale chociaż zdążyłem przed najazdem studentów ;)
Dystans12.13 km Czas00:36 Vśrednia20.22 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
W obie strony udało mi się uniknąć deszczu...
W obie strony udało mi się uniknąć deszczu...
Dystans53.92 km Czas02:16 Vśrednia23.79 km/h Podjazdy375 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jaworzno - Chorzów
Szok termiczny. Niską temp. odczuwalną wzmacniał silny (6-7 m/s) zimny, przeciwny wiatr. Dobrze, że miałem podwójne długie nogawki, bo przemroziłbym kolana. Na szczęście kierując się prognozą zabezpieczyłem już sobie w piątek cieplejszą odzież na powrót do Chorzowa. Tradycyjnie w niskiej temp. jechało mi się dobrze. Ulice puste, chodniki i parki wyludnione. Jedynie nad Pogorią Trzecią trochę ludzi (jak na niedzielę bardzo pustawo). Na Przełajce dzielny ojciec zbijał kasztany dla swojej latorośli i założę się, że miał z tego polowania na kasztany więcej radości od niej ;)
W końcówce już prawdziwy huragan i walka z nim

Jesień w Ostrowach Górniczych

Kasztany już się posypały, czyli botaniczna wczesna jesień w pełni
Trasa: Jaworzno - Pogoria III - Marianki - Grodziec - Chorzów
Szok termiczny. Niską temp. odczuwalną wzmacniał silny (6-7 m/s) zimny, przeciwny wiatr. Dobrze, że miałem podwójne długie nogawki, bo przemroziłbym kolana. Na szczęście kierując się prognozą zabezpieczyłem już sobie w piątek cieplejszą odzież na powrót do Chorzowa. Tradycyjnie w niskiej temp. jechało mi się dobrze. Ulice puste, chodniki i parki wyludnione. Jedynie nad Pogorią Trzecią trochę ludzi (jak na niedzielę bardzo pustawo). Na Przełajce dzielny ojciec zbijał kasztany dla swojej latorośli i założę się, że miał z tego polowania na kasztany więcej radości od niej ;)
W końcówce już prawdziwy huragan i walka z nim

Jesień w Ostrowach Górniczych

Kasztany już się posypały, czyli botaniczna wczesna jesień w pełni
Trasa: Jaworzno - Pogoria III - Marianki - Grodziec - Chorzów
Dystans57.82 km Czas02:23 Vśrednia24.26 km/h Podjazdy384 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca - Jaworzno
Po co wy się tak męczycie w takich warunkach - wołał starszy pan na rowerzystów zdobywających Górę Piasku w Jaworznie. Nie wiem co miał na myśli, bo warunki były dobre. Nie padało, było ciepło... Po drodze pierwsze bombardowania kasztanami i silny wiatr, ale siła nóg i tak wprawiła mój przejazd w niezłe tempo. Udało się wykorzystać lukę w kapryśnej aurze i decyzja by to zrobić była ze wszech miar słuszna.

W drodze z Grodźca na Łagiszę
Trasa: Chorzów - Wełnowiec - Grodziec - Pogoria III - Strzemieszyce - Cieśle - Jaworzno
Po co wy się tak męczycie w takich warunkach - wołał starszy pan na rowerzystów zdobywających Górę Piasku w Jaworznie. Nie wiem co miał na myśli, bo warunki były dobre. Nie padało, było ciepło... Po drodze pierwsze bombardowania kasztanami i silny wiatr, ale siła nóg i tak wprawiła mój przejazd w niezłe tempo. Udało się wykorzystać lukę w kapryśnej aurze i decyzja by to zrobić była ze wszech miar słuszna.

W drodze z Grodźca na Łagiszę
Trasa: Chorzów - Wełnowiec - Grodziec - Pogoria III - Strzemieszyce - Cieśle - Jaworzno
Dystans42.63 km Czas01:55 Vśrednia22.24 km/h Podjazdy320 m
SprzętFocus Arriba 4.0
GSD (14/2020)
Korzystając z resztek ciepła oraz braku deszczu, przy niezbyt wyklarowanej pogodzie wybrałem się na zagłębiowski Olimp. To był mały jubileusz - 10 raz w tym roku... Nawet podjazd najtrudniejszym szlakiem (max 15-16%) mnie jednak nie zmęczył. O tej porze jak nie ma 20%+ to nawet nie zauważam, że jest pod górkę :P

Na majdanie praca wre...
Korzystając z resztek ciepła oraz braku deszczu, przy niezbyt wyklarowanej pogodzie wybrałem się na zagłębiowski Olimp. To był mały jubileusz - 10 raz w tym roku... Nawet podjazd najtrudniejszym szlakiem (max 15-16%) mnie jednak nie zmęczył. O tej porze jak nie ma 20%+ to nawet nie zauważam, że jest pod górkę :P

Na majdanie praca wre...
Dystans130.01 km Czas05:56 Vśrednia21.91 km/h Podjazdy788 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Sławków, Krzykawka i Błędów, czyli pierwszy dzień jesieni
To była środa - dzień loda. Uczciłem zatem święto w Sławkowie dwoma dużymi gałkami. Potem przez jar "Pański Wąwóz" i przy dębach Dobieckich udałem się do Lasek i Błędowa. Gdy wyruszałem było chłodno, gdy wracałem było - pomimo nadchodzącego wieczoru - znacznie cieplej... W dodatku zaczęło pojawiać się słońce, co skłoniło mnie do wspinaczki na GSD.
W Sławkowie 72-latek kłócił się z 74-latkiem o udawanie przez niego 75-latka... Tenże 75-latek przejawiał zaś wyraźną chęć na przechodzącą 40-latkę. Były to typowe ławkowo-rynkowe problemy małego miasta. Ja też tam siedziałem i lody wchłaniałem :)
Do kolorów jeszcze sporo brakuje, ale gdzieniegdzie landszafty umilają już opadłe liście. To był taki spokojniejszy wypad, relaks po wtorkowym wycisku.

Zamek biskupi

Pański "Wąwóz"

Kapliczka Dobieckich

Na GSD dość kolorowo (jak na porę) i ciekawie
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/34239620
To była środa - dzień loda. Uczciłem zatem święto w Sławkowie dwoma dużymi gałkami. Potem przez jar "Pański Wąwóz" i przy dębach Dobieckich udałem się do Lasek i Błędowa. Gdy wyruszałem było chłodno, gdy wracałem było - pomimo nadchodzącego wieczoru - znacznie cieplej... W dodatku zaczęło pojawiać się słońce, co skłoniło mnie do wspinaczki na GSD.
W Sławkowie 72-latek kłócił się z 74-latkiem o udawanie przez niego 75-latka... Tenże 75-latek przejawiał zaś wyraźną chęć na przechodzącą 40-latkę. Były to typowe ławkowo-rynkowe problemy małego miasta. Ja też tam siedziałem i lody wchłaniałem :)
Do kolorów jeszcze sporo brakuje, ale gdzieniegdzie landszafty umilają już opadłe liście. To był taki spokojniejszy wypad, relaks po wtorkowym wycisku.

Zamek biskupi

Pański "Wąwóz"

Kapliczka Dobieckich

Na GSD dość kolorowo (jak na porę) i ciekawie
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/34239620
Dystans107.83 km Czas04:27 Vśrednia24.23 km/h Podjazdy403 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Zendek - trening
W bezchmurnej aurze późnego lata pozwoliłem sobie na wypad typowo "jeziorny". Były Pogorie, Przeczyce i Rogoźnik. Przy okazji dotarłem też do Zendka, Sączowa i źródła św. Jakuba. W tygodniu, o tej porze, mimo kapitalnej pogody - pustki. Wiatr niewielki, temperatura idealna. W kolejnym tygodniu zmienili mi już plan w pracy i po tych słonecznych, powszednich wypadach pozostały tylko wspomnienia.

Znów ta nawłoć, nawet nad Czwórką


Źródło św. Jakub - niski stan wody misie wywierzyska.
W bezchmurnej aurze późnego lata pozwoliłem sobie na wypad typowo "jeziorny". Były Pogorie, Przeczyce i Rogoźnik. Przy okazji dotarłem też do Zendka, Sączowa i źródła św. Jakuba. W tygodniu, o tej porze, mimo kapitalnej pogody - pustki. Wiatr niewielki, temperatura idealna. W kolejnym tygodniu zmienili mi już plan w pracy i po tych słonecznych, powszednich wypadach pozostały tylko wspomnienia.

Znów ta nawłoć, nawet nad Czwórką


Źródło św. Jakub - niski stan wody misie wywierzyska.
Dystans25.33 km Czas01:08 Vśrednia22.35 km/h Podjazdy188 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca x 2
Dwukrotnie do pracy, bo dniówka od 6 do 20. Poza pierwszym przejazdem o 6, w trzech pozostałych przypadkach w parku tłumy.
Dwukrotnie do pracy, bo dniówka od 6 do 20. Poza pierwszym przejazdem o 6, w trzech pozostałych przypadkach w parku tłumy.
Dystans7.72 km Czas00:25 Vśrednia18.53 km/h Podjazdy 62 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Katowice - Chorzów
Powrót z rajdu, który okazał się ostatnim wypadem na Słowację przed przywróceniem kontroli granicznych.
Powrót z rajdu, który okazał się ostatnim wypadem na Słowację przed przywróceniem kontroli granicznych.
Dystans236.37 km Czas12:23 Vśrednia19.09 km/h VMAX61.03 km/h Podjazdy3261 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Velka luka, czyli z Rajczy na Wielką Łąkę i z powrotem
Nad ranem baaardzo orzeźwiająco: 0 stopni w Glince. Wygrzałem się dopiero w najzimniejszej słowackiej wsi (wg statystyk wieloletnich) - Orawskiej Leśnej. Zaskoczyły mnie tłumy grzybiarzy przy drodze na Holę. Świat się kończy.
Najlepszym momentem trasy był 14-kilometrowy odcinek od podnóża na wierzchołek Wielkiej Łąki. Poziomice wstały z kolan na tym odcinku z 380 do 1476. Licznik pokazywał mi nawet ponad 20% (za schroniskiem), ale na tym etapie sezonu ta trasa nadawała się co najwyżej na rozgrzewkę. Wjechałem całość jednym ciągiem, robiąc jedynie 2 przerywniki na zdjęcia (w tym pod schroniskem). Trzymało długo na niezłym poziomie nachylenia, ale liczyłem na więcej... W dodatku jechałem kapitalnym tempem i dałem radę nie spaść z roweru na tym dość morderczym i wygryzionym odcinku za schroniskiem (w stronę Krzyżawy). Moc była przednia, żałowałem tak krótkiego już o tej porze roku dnia. Zjazd był natomiast przeżyciem z kategorii ekstremalnych. Podjazd jest wspaniały, ale zamiast zjeżdżać, lepiej już sprowadzać rower górskim grzbietem niż udawać "zjazd" po tych przełomach, szkoda nerwów i roweru.
Odcinek drogą nr 18 z Martina na Żylinę był horrorem. Nigdy więcej! Złapała mnie tu ciemność, ale to nie mnie zaskoczyło, tylko natężenie ruchu. Jakiś absurd. Nieprawdopodobnie wąsko, wałek z asfaltu na środku uniemożliwiający mijanie rowerzysty i brak pobocza. Nigdy więcej rajdu z Polski na Velką Lukę.
Ostatni wycisk miałem tradycyjnie podjeżdżając z Zazrivej na Leśną. Hola od tej strony potrafi wzbudzić szacunek - przez przeszło 3 kilometry nie spada poniżej 8%. W dodatku tradycyjny bezruch. Gdy objeżdżałem Fatrę od północy towarzyszyły mi wspaniałe basowe dźwięki rykowiska. Przy podjeździe na Holę towarzyszyła mi już jednak typowa cisza i niepokój. Można tu bowiem w nocy spotkać każdą istotę z wyjątkiem człowieka.

Widok z najwyższego punktu Luczańskiej Fatry

Chłodne (lodowate) początki w Glince

Na Holi, czyli w Magurze Orawskiej

Widoki ze zjazdu na Fatrę

Zazriva

W drodze na Królewiany

W towarzystwie PN Małej Fatry

Most na Orawie tuż przed jej ujściem do Wagu

Nad Wagiem

Vrutky

Początek podjazdu na Martinske

Widok na kotlinę Martina

Schronisko

Początek końca podjazdu...

Przed nadajnikiem kończy się resztek asfaltu

Pozostaje walka z kamieniami

...zakończona wjazdem na samiuśki szczyt

Widoki z Wielkiej Łąki m.in. na Klak

Kosówka pod szczytem

Powrót przez Varin i Terchovą

Ponownie Zazriva

Finał w Rajczy
Trasa:
Nad ranem baaardzo orzeźwiająco: 0 stopni w Glince. Wygrzałem się dopiero w najzimniejszej słowackiej wsi (wg statystyk wieloletnich) - Orawskiej Leśnej. Zaskoczyły mnie tłumy grzybiarzy przy drodze na Holę. Świat się kończy.
Najlepszym momentem trasy był 14-kilometrowy odcinek od podnóża na wierzchołek Wielkiej Łąki. Poziomice wstały z kolan na tym odcinku z 380 do 1476. Licznik pokazywał mi nawet ponad 20% (za schroniskiem), ale na tym etapie sezonu ta trasa nadawała się co najwyżej na rozgrzewkę. Wjechałem całość jednym ciągiem, robiąc jedynie 2 przerywniki na zdjęcia (w tym pod schroniskem). Trzymało długo na niezłym poziomie nachylenia, ale liczyłem na więcej... W dodatku jechałem kapitalnym tempem i dałem radę nie spaść z roweru na tym dość morderczym i wygryzionym odcinku za schroniskiem (w stronę Krzyżawy). Moc była przednia, żałowałem tak krótkiego już o tej porze roku dnia. Zjazd był natomiast przeżyciem z kategorii ekstremalnych. Podjazd jest wspaniały, ale zamiast zjeżdżać, lepiej już sprowadzać rower górskim grzbietem niż udawać "zjazd" po tych przełomach, szkoda nerwów i roweru.
Odcinek drogą nr 18 z Martina na Żylinę był horrorem. Nigdy więcej! Złapała mnie tu ciemność, ale to nie mnie zaskoczyło, tylko natężenie ruchu. Jakiś absurd. Nieprawdopodobnie wąsko, wałek z asfaltu na środku uniemożliwiający mijanie rowerzysty i brak pobocza. Nigdy więcej rajdu z Polski na Velką Lukę.
Ostatni wycisk miałem tradycyjnie podjeżdżając z Zazrivej na Leśną. Hola od tej strony potrafi wzbudzić szacunek - przez przeszło 3 kilometry nie spada poniżej 8%. W dodatku tradycyjny bezruch. Gdy objeżdżałem Fatrę od północy towarzyszyły mi wspaniałe basowe dźwięki rykowiska. Przy podjeździe na Holę towarzyszyła mi już jednak typowa cisza i niepokój. Można tu bowiem w nocy spotkać każdą istotę z wyjątkiem człowieka.

Widok z najwyższego punktu Luczańskiej Fatry

Chłodne (lodowate) początki w Glince

Na Holi, czyli w Magurze Orawskiej

Widoki ze zjazdu na Fatrę

Zazriva

W drodze na Królewiany

W towarzystwie PN Małej Fatry

Most na Orawie tuż przed jej ujściem do Wagu

Nad Wagiem

Vrutky

Początek podjazdu na Martinske

Widok na kotlinę Martina

Schronisko

Początek końca podjazdu...

Przed nadajnikiem kończy się resztek asfaltu

Pozostaje walka z kamieniami

...zakończona wjazdem na samiuśki szczyt

Widoki z Wielkiej Łąki m.in. na Klak

Kosówka pod szczytem

Powrót przez Varin i Terchovą

Ponownie Zazriva

Finał w Rajczy
Trasa:











