Dystans150.92 km Czas07:48 Vśrednia19.35 km/h VMAX61.00 km/h Podjazdy2443 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Święto Pracy po słowacku
Święto Pracy wypada uczcić ciężką pracą. Pomimo kiepskich prognoz wieszczących "typową majówkę", wyruszyłem w góry. Choć z pociągu wysiadłem dopiero po 9:00 to zdołałem zrealizować cały plan. Na Słowacji zaskoczyły mnie otwarte gdzieniegdzie sklepy i pracujące normalnie śmieciarki (pierwszomajowe?). Miałem okazję dumać nad kondycją drogi z Pokryvaca na Osadkę, która do zjazdu w kierunku Osadki nie nadaje się już niemal wcale. Wcześniej jeszcze, u stóp Turikov Ziaru, korzystałem z fallicznego źródełka. Z pomysłu cyklotreku na Turikov musiałem jednak zrezygnować: błoto było wszechobecne.
Generalnie było spokojnie, większy ruch panował przy wodach termalnych (Lucky, Beszeniowa, Tatralandia) i pod Orawskim Zamkiem. Celem była Turkova, drugi najwybitniejszy wierch Kozich Grzbietów, do podnóża której dotarłem 2h przed czasem. Wyeksplorowałem pobliskie doliny, w dolinie Svarinki znalazłem źródełko i opuszczoną szkołę leśną. Finałem dnia była wspinaczka na koronę zbiornika "Czarny Wag" na Turkovej. Na stokach tejże, na wysokości niemal 970 m n.p.m., rozłożyłem się na nocleg. Mogłem mieć piękny widok na Tatry, niestety zamiast widoku były wielowarswtowe chmury przeplatane mgłami.

Ujsoły

Widok z podjazdu na przeł. Prislop w kierunku Hrustina i Pilska

Orawski Zamek

Falliczne ujęcie wody w dolinie Pribis

Widok z podjazdu na Wielki Chocz

Morze Liptowskie, widok na Tatry Zachodnie

Widoki z drogi Lipt. Mikulasz - Lipt. Hradok

Dolina Czarnego Wagu

Turkova - zbiornik Czarny Wag
Trasa:
Święto Pracy wypada uczcić ciężką pracą. Pomimo kiepskich prognoz wieszczących "typową majówkę", wyruszyłem w góry. Choć z pociągu wysiadłem dopiero po 9:00 to zdołałem zrealizować cały plan. Na Słowacji zaskoczyły mnie otwarte gdzieniegdzie sklepy i pracujące normalnie śmieciarki (pierwszomajowe?). Miałem okazję dumać nad kondycją drogi z Pokryvaca na Osadkę, która do zjazdu w kierunku Osadki nie nadaje się już niemal wcale. Wcześniej jeszcze, u stóp Turikov Ziaru, korzystałem z fallicznego źródełka. Z pomysłu cyklotreku na Turikov musiałem jednak zrezygnować: błoto było wszechobecne.
Generalnie było spokojnie, większy ruch panował przy wodach termalnych (Lucky, Beszeniowa, Tatralandia) i pod Orawskim Zamkiem. Celem była Turkova, drugi najwybitniejszy wierch Kozich Grzbietów, do podnóża której dotarłem 2h przed czasem. Wyeksplorowałem pobliskie doliny, w dolinie Svarinki znalazłem źródełko i opuszczoną szkołę leśną. Finałem dnia była wspinaczka na koronę zbiornika "Czarny Wag" na Turkovej. Na stokach tejże, na wysokości niemal 970 m n.p.m., rozłożyłem się na nocleg. Mogłem mieć piękny widok na Tatry, niestety zamiast widoku były wielowarswtowe chmury przeplatane mgłami.

Ujsoły

Widok z podjazdu na przeł. Prislop w kierunku Hrustina i Pilska

Orawski Zamek

Falliczne ujęcie wody w dolinie Pribis

Widok z podjazdu na Wielki Chocz

Morze Liptowskie, widok na Tatry Zachodnie

Widoki z drogi Lipt. Mikulasz - Lipt. Hradok

Dolina Czarnego Wagu

Turkova - zbiornik Czarny Wag
Trasa:
Dystans15.43 km Czas00:47 Vśrednia19.70 km/h Podjazdy105 m
SprzętKross Raven Meadow
Dystans20.23 km Czas00:58 Vśrednia20.93 km/h Podjazdy138 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans233.26 km Czas10:38 Vśrednia21.94 km/h VMAX58.12 km/h Podjazdy1336 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Koniecpol
To była rekordowa, najdłuższa moja droga powrotna z pracy do domu. Z Katowic do Chorzowa jechałem przez Szczekociny, Koniecpol i Św. Annę. Ruch na drogach był bardzo duży, dopiero gdy zjechałem na Błędów poczułem ulgę. Upał był znacznie gorszy - odpuścił dopiero około 20. Temperatura przekraczała 28 stopni w cieniu... Nawet w najchłodniejszych momentach nocy temp. nie spadła po północy poniżej 15 stopni. Nocnej części trasy towarzyszył spokój lub nawet całkowity bezruch na drogach. Aktywne były jednak zwierzaki: kilkakrotnie wbiegały mi przed koła lisy, jelenie, była też locha z warchlakami. W Złotym Potoku zaatakowały nawet chrabąszcze majowe...
Drogi dobre (z wyjątkiem odcinka Anna-Janów oraz Cynków - Strąków, wiadomo, nasi drogowcy ustępują nawet Łotyszom w umiejętnościach budowy dróg gruntowych), szczególnie mam tu na myśli odkrycie wypadu w postaci skrótu ze Szczekocin do Koniecpola. Kapitalna lokalna droga pozwala ominąć Secemin przez Kuczków a dalej wiedzie pustkowiami i lasami wprost na Koniecpol. Jedynie przed samym miastem ma kilkusetmetrowy odcinek szutrowy, ale on również będzie wyasfaltowany :)
Pracę skończyłem o 13, w domu byłem o godz. 2:02 w nocy. Po drodze jeszcze biedronkowałem w Szczekocinach.
Wrażenia:
- na rynku w Żarkach znudzona młodzież, trochę pijanych, ogółem nieciekawie
- na rynku w Koziegłowach (~23:30) totalna pustka i czystość
- nowa lampka znakomicie zdała egzamin
- zabrałem za dużo ciepłych rzeczy, nie wystąpiły nigdzie zastoiska chłodu

Będzin

DG Marianki

Kwaśniów Górny, widok na Ruskie Góry

Widok na Pilicę z drogi na Pradłę

Jaskółcza Góra w okolicach Siadczy

Szczekociny

Koniecpol

Święta Anna

Koziegłowy, zajączek na rynku
Trasa:
Drogi dobre (z wyjątkiem odcinka Anna-Janów oraz Cynków - Strąków, wiadomo, nasi drogowcy ustępują nawet Łotyszom w umiejętnościach budowy dróg gruntowych), szczególnie mam tu na myśli odkrycie wypadu w postaci skrótu ze Szczekocin do Koniecpola. Kapitalna lokalna droga pozwala ominąć Secemin przez Kuczków a dalej wiedzie pustkowiami i lasami wprost na Koniecpol. Jedynie przed samym miastem ma kilkusetmetrowy odcinek szutrowy, ale on również będzie wyasfaltowany :)
Pracę skończyłem o 13, w domu byłem o godz. 2:02 w nocy. Po drodze jeszcze biedronkowałem w Szczekocinach.
Wrażenia:
- na rynku w Żarkach znudzona młodzież, trochę pijanych, ogółem nieciekawie
- na rynku w Koziegłowach (~23:30) totalna pustka i czystość
- nowa lampka znakomicie zdała egzamin
- zabrałem za dużo ciepłych rzeczy, nie wystąpiły nigdzie zastoiska chłodu

Będzin

DG Marianki

Kwaśniów Górny, widok na Ruskie Góry

Widok na Pilicę z drogi na Pradłę

Jaskółcza Góra w okolicach Siadczy

Szczekociny

Koniecpol

Święta Anna

Koziegłowy, zajączek na rynku
Trasa:
Dystans35.22 km Czas01:52 Vśrednia18.87 km/h Podjazdy242 m
SprzętMerida Drakar
Praca + Park Śląski
Dzień w parku, w towarzystwie. Bardzo ciepło i ludnie, kilka rundek + lody.
Dzień w parku, w towarzystwie. Bardzo ciepło i ludnie, kilka rundek + lody.
Dystans28.34 km Czas01:27 Vśrednia19.54 km/h Podjazdy213 m
SprzętMerida Drakar
22. rocznica pierwszych wagarów
Dwa kółka po parku a potem zjazd na lody, by uczcić kolejną rocznicę. Działo się 24 kwietnia 1997 roku, było ciepło, pachnąco, sucho i zielono - tak jak dzisiaj, w tamtym roku Ajax odpadł w półfinale, mam nadzieję że w tym tak nie będzie!
Z ciekawszych obserwacji: kapturki oraz kwitnące poziomki.
Dwa kółka po parku a potem zjazd na lody, by uczcić kolejną rocznicę. Działo się 24 kwietnia 1997 roku, było ciepło, pachnąco, sucho i zielono - tak jak dzisiaj, w tamtym roku Ajax odpadł w półfinale, mam nadzieję że w tym tak nie będzie!
Z ciekawszych obserwacji: kapturki oraz kwitnące poziomki.
Dystans15.34 km Czas00:47 Vśrednia19.58 km/h Podjazdy110 m
SprzętMerida Drakar
Praca
Próba eksploracji wiosennej w WPKiW zakończona ucieczką przed deszczem...
Pierwszy słowik w tym roku.
Próba eksploracji wiosennej w WPKiW zakończona ucieczką przed deszczem...
Pierwszy słowik w tym roku.
Dystans58.88 km Czas02:40 Vśrednia22.08 km/h VMAX48.89 km/h Podjazdy460 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jaworzno - GSD - Chorzów
W Jaworznie bardzo pochmurno, pojedyncze krople. Od Pogorii piękne kłębiaste chmury i silny wiatr. Kwitnące tawuły, lilaki. Przy okazji wizyty na WG i GSD (podjazd 16%).

Nad Pogorią

GSD
Trasa
W Jaworznie bardzo pochmurno, pojedyncze krople. Od Pogorii piękne kłębiaste chmury i silny wiatr. Kwitnące tawuły, lilaki. Przy okazji wizyty na WG i GSD (podjazd 16%).

Nad Pogorią

GSD
Trasa
Dystans83.55 km Czas04:19 Vśrednia19.36 km/h VMAX45.49 km/h Podjazdy544 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Pustynna Wielkanoc
Po rezurekcji i wielkanocnym śniadaniu piękna pogoda skusiła na relaksacyjny rowerek. By nieco tę sielankę przerwać, zaliczyłem nieznany mi dotąd podjazd w Kluczach o 13% nachylenia; były też oczywiście oba punkty widokowe: Dąbrówka i Czubatka. Na koniec nieudana próba obiadowania w karczmie Bida - własna bida odstraszyła od posiłku...

Wiosenna Szczakowa

Dąbrówka

Czubatka
Trasa:
Po rezurekcji i wielkanocnym śniadaniu piękna pogoda skusiła na relaksacyjny rowerek. By nieco tę sielankę przerwać, zaliczyłem nieznany mi dotąd podjazd w Kluczach o 13% nachylenia; były też oczywiście oba punkty widokowe: Dąbrówka i Czubatka. Na koniec nieudana próba obiadowania w karczmie Bida - własna bida odstraszyła od posiłku...

Wiosenna Szczakowa

Dąbrówka

Czubatka
Trasa:
Dystans176.10 km Czas08:03 Vśrednia21.88 km/h VMAX58.65 km/h Podjazdy1473 m
SprzętFocus Arriba 4.0
W dolinę Dłubni
Nad ranem okazało się, że po najdłuższym w tym roku wypadzie (Anaberg) wcale nie jestem zmęczony, a nogi mam jak noworodek. Postanowiłem więc wydłużyć planowaną "małą" setkę i odwiedzić bliską mi dolinę Dłubni (moja pierwsza samodzielna wycieczka rowerowa z wykorzystaniem pociągu). Pogoda była zacna, po raz pierwszy jechałem w krótkich spodenkach. Trudniej zrobiło się w drodze powrotnej z Sieciechowic (na Olkusz) - było mocno pod wiatr. Od Olkusza zmieniłem trochę kierunek jazdy i wiatr odpuścił.
Wrażenia:
W Kolbarku o mało nie wylądowałem na poczęstunku wielkosobotnim
W Wysocicach, wreszcie, po 17 latach (sic!) od pierwszej wizyty trafiłem wreszcie na otwarty kościół, dostępny do zwiedzania (znaczy, bez trwającej mszy)

Pogoria III

Cieślin, nad Tarnawką

Gołaczewy

Wysocice: oryginalna gotycka ambona i stiukowy, rokokowy ołtarz

Rabsztyn

Olsztyn, rynek
Trasa:
Wrażenia:
W Kolbarku o mało nie wylądowałem na poczęstunku wielkosobotnim
W Wysocicach, wreszcie, po 17 latach (sic!) od pierwszej wizyty trafiłem wreszcie na otwarty kościół, dostępny do zwiedzania (znaczy, bez trwającej mszy)

Pogoria III

Cieślin, nad Tarnawką

Gołaczewy

Wysocice: oryginalna gotycka ambona i stiukowy, rokokowy ołtarz

Rabsztyn

Olsztyn, rynek
Trasa:











