Dystans22.03 km Czas01:08 Vśrednia19.44 km/h Podjazdy165 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca + Park Śląski

Jesień w parku

Jesień w parku
Dystans33.19 km Czas01:28 Vśrednia22.63 km/h Podjazdy221 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans12.13 km Czas00:36 Vśrednia20.22 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans227.08 km Czas10:29 Vśrednia21.66 km/h Podjazdy1895 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jesienna, południowa Jura, pośród intensywnych rozmyślań
To była ostatnia mikro-wyprawa A.D. 2020, odbyta już w trybie "blisko domu" i - jak się okazało - przed potężnym załamaniem pogody. Moja trasa wiodła z Chorzowa przez Zarzecze i opłotki Lędzin nad Wisłę i dalej na Garb Tenczyński i Wyżynę Olkuską. Miała być Fajna Ryba i ostatni w roku cyklotrek. Chciałem uzupełnić zestawienie rowerowo-pieszych zdobyczy z Gór Świętokrzyskich (zimowa i wiosenna Góra Chełmo, letnia Perzowa, wiosenna Miedzianka, prosiło się o jesienną Bukową Górę i Fajną Rybę). Do jazdy po oklepanych terenach zmusił mnie jednak silny południowo-wschodni wiatr. Miałem zresztą o czym myśleć (praca!) i co jakiś czas wpadałem w takie zamyślenie, że jechałem "na pamięć" i musiałem zawracać. Po raz pierwszy "pogubiłem się" przed Tenczynem, po raz drugi przed Jerzmanowicami, po raz trzeci w rejonie Kolbarku. Cały czas jechałem myśląc o sprawach niezwiązanych z trasą, a nie mam podzielnej uwagi...
Rano było całkiem ciepło i przyjemnie - to ciepło skłoniło mnie do wyruszenia o 5:30. To zapewne ostatni taki start w tym roku. Niesympatycznie zrobiło się dopiero na wałach nad Wisłą. Musiałem jechać pod silny, zimny wiatr. Od zamku Tenczyn zniknąłem w lasach, gdzie z kolei spotykałem tłumy spacerowiczów, rowerzystów i grzybiarzy. Było też wilgotno i chłodnawo. Komfort osiągnąłem dopiero w Jerzmanowicach. Gdy zahaczałem więc o Pieskową Skałę szybko przemknąłem przez stada turystów i z radością podjeżdżałem na Wielmożę. Odetchnąłem dopiero w Trzyciążu. Zrobiłem zakupy w "Lewku" i rozsiadłem się wygodnie u źródeł Dłubni. 10-latki ujeżdżały mini-hulajnogami skate park i zrobiło się naprawdę ciepło. Skorzystałem więc z nowego asfaltu na Gołaczewy i pomknąłem w krótkich spodenkach na Kolbark. Nadrobiłem nawet drogi, by "doglądnąć" resztek wieży szlacheckiej w Kwaśniowie oraz poszukać grzybów przed Ryczowem...
Jechało mi się przyjemnie z 2 powodów: ciepła oraz korzystnego wiatru (od Jerzmanowic). Gdy dotarłem pod Ogrodzieniec, zastanawiałem się nawet czy nie zdążę (przed nadciągającym frontem deszczowym) dojechać do Żarek i wrócić do domu przez Koziegłowy. Prognoza była jednak nieubłagana, o 23 miało zacząć się deszczobicie. Uciekłem zatem przez Łazy i Pogorie do domu. Co ciekawe od Ogrodzieńca potrafiłem się już w pełni skupić na drodze. Akurat jadąc przez tereny które znam na pamięć i gdzie nie miało mi co "umknąć"...
W trasie nie miałem żadnych przygód poza owym regularnym gubieniem wątku (drogi).
Jeden dziwny dialog sobie jednak przypominam, gdy piesi tarasowali całą szerokość leśnej asfaltówki (gdzie nie ma szlaku pieszego, a jest rowerowy) i potrafili pouczyć o dzwonku. Odparowałem, że sygnałów dźwiękowych w lesie się nie używa /:)

Zamek Tenczyn i pierwszy punkt widokowo-rekreacyjny na trasie

Oko opatrzności...

Na granicy Szląska i Małej Polski

Wały nad Wisłą

Wygiełzów

W drodze do Płazy

Nie dość, że zniszczona przez barbarzyńskich Niemców, to jeszcze takich pisanych przez małą literę. Podwójnie niepoprawna kapliczka!

Tenczyn

Pisary

Drobna pomyłka, przez kolejne zamyślenie na trasie

W dolinie Szklarki

Maczuga Herkulesa

Pieskowa Skała

Trzyciąż - drugi i ostatni punkt rekreacyjny na trasie

Z Zarzecza na Kolbark

Przyziemie z XVI w. wieży w Kwaśniowie

Tysiące "psiaków" w Ruskich Górach

Ruskie Góry z Ryczowa

"Na przełęczy", w drodze z Ryczowa na Ogrodzieniec

Pogoria już po zmierzchu
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/34334049
To była ostatnia mikro-wyprawa A.D. 2020, odbyta już w trybie "blisko domu" i - jak się okazało - przed potężnym załamaniem pogody. Moja trasa wiodła z Chorzowa przez Zarzecze i opłotki Lędzin nad Wisłę i dalej na Garb Tenczyński i Wyżynę Olkuską. Miała być Fajna Ryba i ostatni w roku cyklotrek. Chciałem uzupełnić zestawienie rowerowo-pieszych zdobyczy z Gór Świętokrzyskich (zimowa i wiosenna Góra Chełmo, letnia Perzowa, wiosenna Miedzianka, prosiło się o jesienną Bukową Górę i Fajną Rybę). Do jazdy po oklepanych terenach zmusił mnie jednak silny południowo-wschodni wiatr. Miałem zresztą o czym myśleć (praca!) i co jakiś czas wpadałem w takie zamyślenie, że jechałem "na pamięć" i musiałem zawracać. Po raz pierwszy "pogubiłem się" przed Tenczynem, po raz drugi przed Jerzmanowicami, po raz trzeci w rejonie Kolbarku. Cały czas jechałem myśląc o sprawach niezwiązanych z trasą, a nie mam podzielnej uwagi...
Rano było całkiem ciepło i przyjemnie - to ciepło skłoniło mnie do wyruszenia o 5:30. To zapewne ostatni taki start w tym roku. Niesympatycznie zrobiło się dopiero na wałach nad Wisłą. Musiałem jechać pod silny, zimny wiatr. Od zamku Tenczyn zniknąłem w lasach, gdzie z kolei spotykałem tłumy spacerowiczów, rowerzystów i grzybiarzy. Było też wilgotno i chłodnawo. Komfort osiągnąłem dopiero w Jerzmanowicach. Gdy zahaczałem więc o Pieskową Skałę szybko przemknąłem przez stada turystów i z radością podjeżdżałem na Wielmożę. Odetchnąłem dopiero w Trzyciążu. Zrobiłem zakupy w "Lewku" i rozsiadłem się wygodnie u źródeł Dłubni. 10-latki ujeżdżały mini-hulajnogami skate park i zrobiło się naprawdę ciepło. Skorzystałem więc z nowego asfaltu na Gołaczewy i pomknąłem w krótkich spodenkach na Kolbark. Nadrobiłem nawet drogi, by "doglądnąć" resztek wieży szlacheckiej w Kwaśniowie oraz poszukać grzybów przed Ryczowem...
Jechało mi się przyjemnie z 2 powodów: ciepła oraz korzystnego wiatru (od Jerzmanowic). Gdy dotarłem pod Ogrodzieniec, zastanawiałem się nawet czy nie zdążę (przed nadciągającym frontem deszczowym) dojechać do Żarek i wrócić do domu przez Koziegłowy. Prognoza była jednak nieubłagana, o 23 miało zacząć się deszczobicie. Uciekłem zatem przez Łazy i Pogorie do domu. Co ciekawe od Ogrodzieńca potrafiłem się już w pełni skupić na drodze. Akurat jadąc przez tereny które znam na pamięć i gdzie nie miało mi co "umknąć"...
W trasie nie miałem żadnych przygód poza owym regularnym gubieniem wątku (drogi).
Jeden dziwny dialog sobie jednak przypominam, gdy piesi tarasowali całą szerokość leśnej asfaltówki (gdzie nie ma szlaku pieszego, a jest rowerowy) i potrafili pouczyć o dzwonku. Odparowałem, że sygnałów dźwiękowych w lesie się nie używa /:)

Zamek Tenczyn i pierwszy punkt widokowo-rekreacyjny na trasie

Oko opatrzności...

Na granicy Szląska i Małej Polski

Wały nad Wisłą

Wygiełzów

W drodze do Płazy

Nie dość, że zniszczona przez barbarzyńskich Niemców, to jeszcze takich pisanych przez małą literę. Podwójnie niepoprawna kapliczka!

Tenczyn

Pisary

Drobna pomyłka, przez kolejne zamyślenie na trasie

W dolinie Szklarki

Maczuga Herkulesa

Pieskowa Skała

Trzyciąż - drugi i ostatni punkt rekreacyjny na trasie

Z Zarzecza na Kolbark

Przyziemie z XVI w. wieży w Kwaśniowie

Tysiące "psiaków" w Ruskich Górach

Ruskie Góry z Ryczowa

"Na przełęczy", w drodze z Ryczowa na Ogrodzieniec

Pogoria już po zmierzchu
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/34334049
Dystans14.22 km Czas00:40 Vśrednia21.33 km/h Podjazdy102 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
Tym razem w obie strony deszcz i marznące ręce
Tym razem w obie strony deszcz i marznące ręce
Dystans13.45 km Czas00:40 Vśrednia20.18 km/h Podjazdy 98 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
W obie strony uniknąłem deszczu...
W obie strony uniknąłem deszczu...
Dystans19.77 km Czas00:55 Vśrednia21.57 km/h Podjazdy139 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca + biblioteka
Wypad do Biblioteki Śląskiej. Zimno i chmurnie, ale chociaż zdążyłem przed najazdem studentów ;)
Wypad do Biblioteki Śląskiej. Zimno i chmurnie, ale chociaż zdążyłem przed najazdem studentów ;)
Dystans12.13 km Czas00:36 Vśrednia20.22 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
W obie strony udało mi się uniknąć deszczu...
W obie strony udało mi się uniknąć deszczu...
Dystans53.92 km Czas02:16 Vśrednia23.79 km/h Podjazdy375 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jaworzno - Chorzów
Szok termiczny. Niską temp. odczuwalną wzmacniał silny (6-7 m/s) zimny, przeciwny wiatr. Dobrze, że miałem podwójne długie nogawki, bo przemroziłbym kolana. Na szczęście kierując się prognozą zabezpieczyłem już sobie w piątek cieplejszą odzież na powrót do Chorzowa. Tradycyjnie w niskiej temp. jechało mi się dobrze. Ulice puste, chodniki i parki wyludnione. Jedynie nad Pogorią Trzecią trochę ludzi (jak na niedzielę bardzo pustawo). Na Przełajce dzielny ojciec zbijał kasztany dla swojej latorośli i założę się, że miał z tego polowania na kasztany więcej radości od niej ;)
W końcówce już prawdziwy huragan i walka z nim

Jesień w Ostrowach Górniczych

Kasztany już się posypały, czyli botaniczna wczesna jesień w pełni
Trasa: Jaworzno - Pogoria III - Marianki - Grodziec - Chorzów
Szok termiczny. Niską temp. odczuwalną wzmacniał silny (6-7 m/s) zimny, przeciwny wiatr. Dobrze, że miałem podwójne długie nogawki, bo przemroziłbym kolana. Na szczęście kierując się prognozą zabezpieczyłem już sobie w piątek cieplejszą odzież na powrót do Chorzowa. Tradycyjnie w niskiej temp. jechało mi się dobrze. Ulice puste, chodniki i parki wyludnione. Jedynie nad Pogorią Trzecią trochę ludzi (jak na niedzielę bardzo pustawo). Na Przełajce dzielny ojciec zbijał kasztany dla swojej latorośli i założę się, że miał z tego polowania na kasztany więcej radości od niej ;)
W końcówce już prawdziwy huragan i walka z nim

Jesień w Ostrowach Górniczych

Kasztany już się posypały, czyli botaniczna wczesna jesień w pełni
Trasa: Jaworzno - Pogoria III - Marianki - Grodziec - Chorzów











