Dystans44.00 km
SprzętOlpran Spirit
Góra św. Doroty
Pierwszy cyklotrek na Górze św. Doroty. Przy okazji pierwsza próba dostania się do pałacyku Ciechanowskiego.
Pierwszy cyklotrek na Górze św. Doroty. Przy okazji pierwsza próba dostania się do pałacyku Ciechanowskiego.
Dystans64.00 km
SprzętOlpran Spirit
Rybna - Pniowiec
Rekord długości trasy w roku 1997 i zarazem mój ówczesny rekord wszech czasów. Jeszcze bez licznika.
Rekord długości trasy w roku 1997 i zarazem mój ówczesny rekord wszech czasów. Jeszcze bez licznika.
Dystans52.00 km
SprzętOlpran Spirit
Dystans27.00 km
SprzętUkraina
Szaniec
W obie strony przez Galów (nie znałem jeszcze skrótu na Folwark), z fatalną mapą-wkładką z przewodnika, ale dałem radę. Odkryłem że "mój nowy" rower ma swoje zalety: duże koła dużo lepiej radziły sobie na księżycowym dziurawcu Galów-Kameduły...
Nie zauważyłem wtedy dworu w Szańcu, ale nie wiedziałem nawet o jego istnieniu. Mama dopiero kupiła przewodnik Ponidzie i nie mam do niego jeszcze pełnego dostępu...
W obie strony przez Galów (nie znałem jeszcze skrótu na Folwark), z fatalną mapą-wkładką z przewodnika, ale dałem radę. Odkryłem że "mój nowy" rower ma swoje zalety: duże koła dużo lepiej radziły sobie na księżycowym dziurawcu Galów-Kameduły...
Nie zauważyłem wtedy dworu w Szańcu, ale nie wiedziałem nawet o jego istnieniu. Mama dopiero kupiła przewodnik Ponidzie i nie mam do niego jeszcze pełnego dostępu...
Dystans17.00 km
SprzętUkraina
Zagość
Ten pierwszy raz w Zagości. Z wizytą w sklepie którego dawno już nie ma. Z widokiem na nieopiaskowany kościół. Najbardziej utkwił mi jednak w pamięci drogowskaz "Wiślica 12 km". Ten widok będzie mnie kusił, ale odważę się dopiero za rok...
Inspiracją były wrażenia z pierwszej wycieczki do Zagości, razem z rodzicami. To był jednak wyższy level - samodzielnie.
Ten pierwszy raz w Zagości. Z wizytą w sklepie którego dawno już nie ma. Z widokiem na nieopiaskowany kościół. Najbardziej utkwił mi jednak w pamięci drogowskaz "Wiślica 12 km". Ten widok będzie mnie kusił, ale odważę się dopiero za rok...
Inspiracją były wrażenia z pierwszej wycieczki do Zagości, razem z rodzicami. To był jednak wyższy level - samodzielnie.
Dystans17.00 km
SprzętUkraina
Pińczów - góra św. Anny
W pierwszą stronę jechałem zgodnie z przebiegiem szlaku niebieskiego - pieszego. Kilka razy prowadziłem, bo od Zakamienia piach był głęboki. Wracałem już szosą na Pasturkę.
W pierwszą stronę jechałem zgodnie z przebiegiem szlaku niebieskiego - pieszego. Kilka razy prowadziłem, bo od Zakamienia piach był głęboki. Wracałem już szosą na Pasturkę.
Dystans13.00 km
SprzętWigry 3
Pasturka - Marzęcin
Bardzo pechowy wypad - ostatni na Wigry 3. Po raz pierwszy odważyłem się wyjechać rowerem na szosę Busko-Pińczów. Ruch był na niej wtedy śmiesznie mały. Po eksploracji zaułków Pasturki (do której dotarłem pierwszy raz w życiu) postanowiłem przyjrzeć się wsi Bogucice-Szosa, bo znałem ją tylko z okien PKS-u. Dalej zaś, po zakupie lodów Koral w budce przy poczcie (gdzie te czasy?), ruszyłem na Bogucice-Starą Wieś. Podkusiło mnie eksplorować dalej i na gruntówce (wówczas) do Marzęcina dopadła mnie burza. Jak to miałem w zwyczaju, zamiast wycofać się brnąłem dalej. Burza co prawda przeszła bokiem, ale rower był tak ubłocony, że kilka razy topiłem go w Strudze przed powrotem do domu. Uniknąłem tym samym kolejnego szlabanu, ale zniechęciłem się na stałe do Wigry 3.
Z perspektywy czasu ten wypad ma jednak walor romantycznej przygody. Chęć dojechania do tajemniczego Marzęcina była silniejsza od niebezpieczeństwa. Jakieś 5 km na wschód od Marzęcina kończyła się moja ówczesna mapka (Okolice Pińczowa, 1:100 000, typu przewodnikowego, czyli kiepska). Sięgała jednak daleko na pd (po Chroberz i Zagość, oraz rzecz jasna na płn-wsch., w rejon Pińczowa).
Bardzo pechowy wypad - ostatni na Wigry 3. Po raz pierwszy odważyłem się wyjechać rowerem na szosę Busko-Pińczów. Ruch był na niej wtedy śmiesznie mały. Po eksploracji zaułków Pasturki (do której dotarłem pierwszy raz w życiu) postanowiłem przyjrzeć się wsi Bogucice-Szosa, bo znałem ją tylko z okien PKS-u. Dalej zaś, po zakupie lodów Koral w budce przy poczcie (gdzie te czasy?), ruszyłem na Bogucice-Starą Wieś. Podkusiło mnie eksplorować dalej i na gruntówce (wówczas) do Marzęcina dopadła mnie burza. Jak to miałem w zwyczaju, zamiast wycofać się brnąłem dalej. Burza co prawda przeszła bokiem, ale rower był tak ubłocony, że kilka razy topiłem go w Strudze przed powrotem do domu. Uniknąłem tym samym kolejnego szlabanu, ale zniechęciłem się na stałe do Wigry 3.
Z perspektywy czasu ten wypad ma jednak walor romantycznej przygody. Chęć dojechania do tajemniczego Marzęcina była silniejsza od niebezpieczeństwa. Jakieś 5 km na wschód od Marzęcina kończyła się moja ówczesna mapka (Okolice Pińczowa, 1:100 000, typu przewodnikowego, czyli kiepska). Sięgała jednak daleko na pd (po Chroberz i Zagość, oraz rzecz jasna na płn-wsch., w rejon Pińczowa).
Dystans15.00 km
SprzętUkraina
Gacki - Krzyżanowice
Prawdziwy klasyk i zarazem pierwsza taka pętelka w życiu
Prawdziwy klasyk i zarazem pierwsza taka pętelka w życiu











