Dystans117.96 km Teren2.50 km Czas05:45 Vśrednia20.51 km/h VMAX48.18 km/h Podjazdy707 m
SprzętMerida Drakar
Rajd łazowski SKT Suchartur

 Tradycyjny rajd rowerowy z wizytą na strzelnicy (tym razem przy zakładzie karnym) w okolicy Ciągowic. Powrót z najlepszymi bez korzystania z pociągu. Temperatura zabójcza, uczestnicy karni i w dobrej formie. Na odcinku Kuźnica Sulikowska - Ciągowice prawdziwy tor przeszkód: najpierw piachy, potem bagno i przeprawy przez cieki wodne. Obyło się bez awarii, tylko dwóch z ośmiu uczestników grupy premium wycofało się w Łazach. Reszta dotarła do swoich domów o własnych siłach.


Ekipa na trasie Zawarpie - Kuźnica Świętojańska

"Strefa zgonu" w Ciągowicach, czyli delektowanie się odrobiną cienia

Trasa:
Dystans185.25 km Czas08:27 Vśrednia21.92 km/h VMAX50.43 km/h Podjazdy1113 m
Jura Środkowa

 Zaspałem trochę, rodząca się ciepłota nie zachęcała zbytnio do pośpiechu. Wybrałem więc trasę w mój ulubiony rejon Jury Środkowej, czyli Pasmo Smoleńsko-Niegowonickie. Przy okazji drogi powrotnej miałem ważny cel - dotrzeć na tajmniczą strzelnicę w Ciagowicach, gdzie w poniedziałek miałem doprowadzić uczestników rajdu rowerowego. Dalej zaliczyłem jeszcze Porębę, lody na rynku w Siewierzu, Brudzowice i tradycyjny powrót ze Strąkowa przez Sączów do domu. 
Udało mi się wrócić dość szybko, na tyle, by dobrze przygotować się do poniedziałkowej odpowiedzialności rowerowej.


Stodólsko, Niegowonice

Między Kwaśniowem a Złożeńcem, pod Ruskimi Górami

Pospiesznie przez Ogro

Ciągowice, dwór

Poręba, Bartek

Siewierz

Kazimierzówka (Dziewki)

Trasa:
Dystans126.33 km Czas07:51 Vśrednia16.09 km/h VMAX58.38 km/h Podjazdy2858 m
Beskid Mały, ale wariat
Kategoria >100 km, trening

 Rano, na Magurce było cudnie i chłodno, potem, szczególnie na podjeżdzie na Hrobaczą i Kocierz, słońce wysysało siódme poty. Droga na Hrobaczą ujdzie do góry (nie licząc buksowania gdzieniegdzie na otoczakach). Zjazd tędy na jednym hamulcu jest już z gatunku mocnych thrillerów, czyli w sam raz dla mnie. Przerwę "odparzeniową" i ochłodzeniową zrobiłem w Bukowicach, bo w poszukiwaniu cienia przejechałem całą Porąbkę... Potem wracałem, by skierować się na dol. Wielkiej Puszczy (sporo "zatokujących" miłośników opalania i taplania w wodzie na bielskich blachach). Chciałem ominąć tłumy na górze Żar i to się udało. Niestety nie ominąłem deszczu, który dopadł mnie przed Rychwałdkiem. Na Przełęczy Ślemieńskiej było już widac co mnie czeka. W samym Żywcu było jednak sucho, deszcz nie dotarł nawet do rogatek miasta. Skorzystałem zatem z jakiegoś Ahmed Kebaba (miałem zapas czasu) i udałem się na pociag, który startował w Żywcu, ale od Wilkowic był już napchany aż po dach... 

Na podjeżdzie, w górnej partii, widac kreskę - to szaraczek, który skłonił mnie do tego ujęcia. O tej porze (około 7-7:30) było tu cudownie pusto a ja byłem pierwszym tego dnia zdobywcą Josefsbergu :)

Takiej ciszy i spokoju to tutaj jeszcze nie odczułem...

Na samiuśkim szczycie Hrobaczej

Międzybrodzkie klimaty

Kocierz

Od Jasnej Górki zrobiło się ciemno... Rozpoczął się przyspieszony odwrót na Saybusch

Trasa:
Dystans70.03 km Czas03:12 Vśrednia21.88 km/h VMAX49.35 km/h Podjazdy593 m
Płaskowyż Twardowicki (10) i GSD
Kategoria praca, trening

Powrót po miesiącu na Płaskowyż. Wizyta na GSD i Równej Górze. Po pracy, w ramach treningu. Znakomita pogoda. Wybrałem się spontanicznie, bez aparatu, tylko z jego namiastką w smartfonie. Wyszła trasa treningowa typu twardowicki klasyk. 


Mieszkanki Góry Siewierskiej :)

Zatarasowany przejazd na Dorotkę

Trasa:
Dystans12.27 km Czas00:36 Vśrednia20.45 km/h Podjazdy 92 m
Praca
Kategoria praca
Dystans18.28 km Czas00:52 Vśrednia21.09 km/h Podjazdy123 m
Praca + sklepy
Kategoria praca

Po pracy kantor oraz poszukiwania specjalistycznego kleju... Potem szybka ucieczka do domu, by nie pogłębiać alergii.
Dystans25.48 km Czas01:17 Vśrednia19.85 km/h Podjazdy167 m
Praca + sklepy
Kategoria praca

Najpierw praca, potem apteka (by przeżyć). Pod wieczór (trochę lepiej) tura po sklepach i do bankomatu.
Dystans12.10 km Czas00:37 Vśrednia19.62 km/h Podjazdy 90 m
Praca

Klęska cz. VI, czy która tam (tracę rachubę). Ledwo dotarłem do domu po pracy. Silna alergia zwaliła mnie tak szybko, że przeleżałem godziny otwarcia aptek...
Dystans102.43 km Czas06:04 Vśrednia16.88 km/h VMAX51.24 km/h Podjazdy2077 m
Międzygórze śląsko-żywieckie

 Dzień bez bagażu, na pohybel klęskom i przeciwnościom. Z cyklotrekiem na Rachowcu i Popręcince (świetna panorama) i podziwianiem parady motocyklistów pod Ochodzitą. Lampa była ostra, słońce wysysało siły i w połączeniu z ledwie 4h snu sprawiło, że zjeżdżałem na pociąg do Rycerki z poczuciem dobrze wykonanej pracy :)
Wcześniej musiałem wrócić po depozyt pod Zwardoniem.


Widoczek z podejścia na Rachowiec

Trójstyk

Powrót na Ochodzitą. Dopingowała mnie tu wycieczka emerytów...

Było ich kilkuset, jeśli nie więcej... Większość na słowackich blachach...

Dzień wcześniej, dokończenie dwusetki (już po północy):
Dystans215.53 km Czas11:27 Vśrednia18.82 km/h VMAX62.30 km/h Podjazdy2884 m
Dookoła Beskidu Żywieckiego
Kategoria >200 km, Karpaty 2019

 Na początku był bagaż, duży był bagaż i pozbyć się go chciałem. Zanim to zrobiłem, na Ochodzitą z nim wjechałem. Potem znalazłem - już przed Zwardoniem - niezłe miejsce na depozyt. Tamże zostawiłem większość bagaży i ruszyłem na Słowację. Gdy ruszałem rano na trasę, w drodze na Kubalonkę, dzięki wczesnej godzinie (~ 5:30) pierwszy raz w życiu widziałem żywą kunę leśną. Kilkakrotnie wyglądała zza barierek, cóż za ciekawskie zwierzątko...
Niestety nad głównym grzbietem Beskidu Kisucko-Orawsko-Żywieckiego już koło południa zalegały groźne chmury. Burza z prysznicem dorwała mnie ostatecznie w Zawoi, dzięki czemu zjadłem smaczny obiad i straciłem prawie półtorej godziny... 
Najgorsze było wybranie przeprawy przez Klekociny. Na samej przełęczy dorwał mnie po raz kolejny deszcz i sprawił, że zgłupiałem i wybrałem złą drogę zjazdową. Gdy się zorientowałem, było za późno: nie chciałem wracać w zacinającym deszczu pod górkę... 
Biedronkowałem w Jeleśni, z racji opóźnienia nie zamknąłem pętli i w WG wsiadłem do pociągu na Zwardoń i stamtąd dojechałem do depozytu. Przez całą trasę męczyła mnie alergia, brak tylnego hamulca i ryzyko burzy...


Ranem na Ochodzitej była kiepska widoczność, pusto, ale już ciepło

Oszczadnica

Szokująca rozmnożyli się na drodze "transorawskiej" motocykliści, zakłócając mi kontemplowanie natury

Magurka Namiestowska od strony polskiej granicy. Gonią chmury...

Babia od strony Jabłonki

Na Krowiarkach nabyłem oscypki :)

Podjazd na Klekociny

Bolesny zjazd do Koszarawy

Widok na kotlinę z przeł U Poloka