Dystans118.83 km Czas05:35 Vśrednia21.28 km/h VMAX52.26 km/h Podjazdy1145 m
Nieoczekiwane pożegnanie z Jurą, czyli smoleńska jesień
Kategoria >100 km

Taki przedwczesny finał złotej jesieni 2020 tam gdzie lubię, czyli na "Jurze Smoleńskiej". Popołudniem napłynęły wysokie, "cienkie" chmury, które trochę schłodziły krajobraz. Atrakcją wypadu była inwazja azjatyckich biedronek na Zegarowych Skałach. Rozmyślałem, że następne to już na bank będą zadżumione szczury. W drodze powrotnej jechałem przy Grochowcu i oczywiście skorzystałem z okazji. W Wiesiółce wsiadłem w pociąg i zakończyłem kolejny udany wypad w "Smoleńskie". 

Dlaczego był to finał przedwczesny? Cóż, miałem jeszcze plany, ale w kolejny weekend skończyłem na SORze w Dąbrowie Górniczej i z pięcioma szwami w brodzie. Tego właściwego zakończenia rowerowej jesieni więc nie było, choć samo zakończenie aktywnej jesieni było huczne i bolesne...

Dość rano na GSD

Jesień nad Czwórką

Ruskie Góry - moja miłość

Smoleń - zamek Pilcza

W raju, czyli na Zegarowych Skałach

Ziemia Smoleńska

Na Grochowcu

Trasa:
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
Praca
Kategoria praca
Dystans23.47 km Czas01:09 Vśrednia20.41 km/h Podjazdy204 m
Park Śląski
Jesienne peregrynacje parkowe w drodze do/z pracy. 


Dystans12.11 km Czas00:36 Vśrednia20.18 km/h Podjazdy 90 m
Praca
Kategoria praca
Dystans21.14 km Czas01:04 Vśrednia19.82 km/h Podjazdy152 m
Praca + Park Śląski
Kategoria praca

  Wyjątkowo piękny dzień jak na ten tydzień, tzn. gdy wracałem z pracy prawie nie padało (ledwo mżyło). By pooddychać swobodnie, powłóczyłem się po parku zaliczając prawdopodobnie najdłuższą trasę w tym tygodniu. Panowała nieskazitelna cisza, z istot żywych ujawniło się kilka srok i trzech spacerowiczów (jeden z psem i para emerytów). Cudowne są takie ponure dni w parku, gdy nie pada zbyt mocno, ale odstrasza tłumy miłośników "piąteczka", które przy ładnej pogodzie zalewają park z każdej strony. 

Ogród Bylinowy

Rosarium
Dystans16.68 km Czas00:47 Vśrednia21.29 km/h Podjazdy113 m
Praca
Kategoria praca

W pierwszą stronę lekki deszczyk, w drugą cud - kilka przebłysków słońca. Przedłużyłem sobie trochę przejazd przez park - większość przebarwionych liści na glebie lub alejkach. Na drzewach zielono, w Biedronce tłumy staruszków...
Dystans12.13 km Czas00:37 Vśrednia19.67 km/h Podjazdy 90 m
Praca
Kategoria praca

Alejki i drogi mokre, ale - o dziwo! - bez deszczu w obie strony.
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
Praca
Kategoria praca

W obie strony potop
Dystans12.19 km Czas00:36 Vśrednia20.32 km/h Podjazdy 91 m
Praca
Kategoria praca

W pierwszą stronę silny deszcz, kałuże jak jeziora. Przemoczone buty i ramiona. W drodze powrotnej słaby deszczyk, choć tak samo zimno i wilgotno. 
Dystans166.74 km Czas07:29 Vśrednia22.28 km/h VMAX55.70 km/h Podjazdy940 m
Serce Moraw, czyli z wizytą w Ołomuńcu i Kromieryżu
Kategoria >100 km, w towarzystwie

Ostatni zew wolności, nim polska policja zacznie znów bohatersko wyłapywać rowerzystów bez maseczek. Wypad z kosem do Czech. Trasa miała mieć kształt trójkąta, ale wyszło serce. Serce Moraw! Zaskoczyło mnie przewyższenie - przez całą trasę jedynie dwukrotnie próbowało wstać z kolan - przed Ołomuńcem i na odcinku od Goleszowa (Holešov) do Granic (Hranice). Nie projektowałem trasy pod kątem niskiego przewyższenia, o tej porze roku żadne podjazdy nie robią na mnie wrażenia, najmniejszego... Po prostu tak wyszło. 

Czeskie kartofliska, zaorane pola i łąki nie pulsowały feerią barw. Jesieni jak na lekarstwo, a przecież za tydzień będzie jej szczyt! Zapowiada się mało kolorowa "złota jesień". W gratisie dostaniemy kolejne ograniczenia i obostrzenia. Czas kończyć "posezon" (sezon skończył się dla mnie pod koniec sierpnia) i przechodzić w sen zimowy... Takie to już są lata przestępne - przedsezon zniszczony przez polską policję, posezon jednakowoż. 

Jak wrażenia z jazdy? Rano wilgotno i chłodno, tak że rozgrzałem się dopiero przed Ołomuńcem. W Ołomuńcu trochę sobie pomeandrowałem po brukach, potraciłem czasu gubiąc się po przedmieściach (kilka niedomówień na znakach rowerowych i "puste strzałki" widoczne dopiero z bardzo bliska...) ale na starówce pustawo i spokojnie. Co innego na przedmieściach - sznury aut i korki... 
Przejazd trasą rowerową nr 4 (47) na Kromieryż specyficzny. Raz wspaniale, innym razem szutry, błota, płyty. W Kromieryżu wygrzałem się na słońcu i pojechałem do Hranic. Czasu na wjazd na Hostyń zwyczajnie zabrakło, ale górka brzydkawa i upstrzona "atrakcjami", więc nie żałuję. Na drodze do Hranic w jednym miejscu całkiem zdarty asfalt - więc musiałem omijać i straciłem trochę czasu, ale na mecie zameldowałem się równo o 18:00. Chmury "idące" od pleców wydawały się wtedy niezbyt groźne, ale po niecałej godzinie rozpętało się piekło, które tak ciekawie wygląda zza szyby i tak nieciekawie z roweru... 


Ołomuniec - Dolny Rynek

Hranice - początek trasy

W drodze do dawnej stolicy Moraw

Te XIX-wieczne przedmieścia godne stolicy... 

Pejzaż kulturowy... :)

Ołomuniec - Górny Rynek

Stawy Towaczowskie - ostatni fragment najgorszego (nawierzchniowo) odcinka na trasie. 

Kromieryż

Holeszów - pałac

Hostyń widoczny z trasy rowerowej

Mały, biedny jeżyk miał gigantyczne kleszcze "za uchem".

Waga roweru: 26,3 kg (przednia torba + duża sakwa)

Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/34376256