Dystans23.47 km Czas01:09 Vśrednia20.41 km/h Podjazdy204 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Park Śląski
Jesienne peregrynacje parkowe w drodze do/z pracy.


Dystans12.11 km Czas00:36 Vśrednia20.18 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans21.14 km Czas01:04 Vśrednia19.82 km/h Podjazdy152 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca + Park Śląski
Wyjątkowo piękny dzień jak na ten tydzień, tzn. gdy wracałem z pracy prawie nie padało (ledwo mżyło). By pooddychać swobodnie, powłóczyłem się po parku zaliczając prawdopodobnie najdłuższą trasę w tym tygodniu. Panowała nieskazitelna cisza, z istot żywych ujawniło się kilka srok i trzech spacerowiczów (jeden z psem i para emerytów). Cudowne są takie ponure dni w parku, gdy nie pada zbyt mocno, ale odstrasza tłumy miłośników "piąteczka", które przy ładnej pogodzie zalewają park z każdej strony.

Ogród Bylinowy

Rosarium
Wyjątkowo piękny dzień jak na ten tydzień, tzn. gdy wracałem z pracy prawie nie padało (ledwo mżyło). By pooddychać swobodnie, powłóczyłem się po parku zaliczając prawdopodobnie najdłuższą trasę w tym tygodniu. Panowała nieskazitelna cisza, z istot żywych ujawniło się kilka srok i trzech spacerowiczów (jeden z psem i para emerytów). Cudowne są takie ponure dni w parku, gdy nie pada zbyt mocno, ale odstrasza tłumy miłośników "piąteczka", które przy ładnej pogodzie zalewają park z każdej strony.

Ogród Bylinowy

Rosarium
Dystans16.68 km Czas00:47 Vśrednia21.29 km/h Podjazdy113 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
W pierwszą stronę lekki deszczyk, w drugą cud - kilka przebłysków słońca. Przedłużyłem sobie trochę przejazd przez park - większość przebarwionych liści na glebie lub alejkach. Na drzewach zielono, w Biedronce tłumy staruszków...
W pierwszą stronę lekki deszczyk, w drugą cud - kilka przebłysków słońca. Przedłużyłem sobie trochę przejazd przez park - większość przebarwionych liści na glebie lub alejkach. Na drzewach zielono, w Biedronce tłumy staruszków...
Dystans12.13 km Czas00:37 Vśrednia19.67 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
Alejki i drogi mokre, ale - o dziwo! - bez deszczu w obie strony.
Alejki i drogi mokre, ale - o dziwo! - bez deszczu w obie strony.
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
W obie strony potop
W obie strony potop
Dystans12.19 km Czas00:36 Vśrednia20.32 km/h Podjazdy 91 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
W pierwszą stronę silny deszcz, kałuże jak jeziora. Przemoczone buty i ramiona. W drodze powrotnej słaby deszczyk, choć tak samo zimno i wilgotno.
W pierwszą stronę silny deszcz, kałuże jak jeziora. Przemoczone buty i ramiona. W drodze powrotnej słaby deszczyk, choć tak samo zimno i wilgotno.
Dystans166.74 km Czas07:29 Vśrednia22.28 km/h VMAX55.70 km/h Podjazdy940 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Serce Moraw, czyli z wizytą w Ołomuńcu i Kromieryżu
Ostatni zew wolności, nim polska policja zacznie znów bohatersko wyłapywać rowerzystów bez maseczek. Wypad z kosem do Czech. Trasa miała mieć kształt trójkąta, ale wyszło serce. Serce Moraw! Zaskoczyło mnie przewyższenie - przez całą trasę jedynie dwukrotnie próbowało wstać z kolan - przed Ołomuńcem i na odcinku od Goleszowa (Holešov) do Granic (Hranice). Nie projektowałem trasy pod kątem niskiego przewyższenia, o tej porze roku żadne podjazdy nie robią na mnie wrażenia, najmniejszego... Po prostu tak wyszło.
Czeskie kartofliska, zaorane pola i łąki nie pulsowały feerią barw. Jesieni jak na lekarstwo, a przecież za tydzień będzie jej szczyt! Zapowiada się mało kolorowa "złota jesień". W gratisie dostaniemy kolejne ograniczenia i obostrzenia. Czas kończyć "posezon" (sezon skończył się dla mnie pod koniec sierpnia) i przechodzić w sen zimowy... Takie to już są lata przestępne - przedsezon zniszczony przez polską policję, posezon jednakowoż.
Jak wrażenia z jazdy? Rano wilgotno i chłodno, tak że rozgrzałem się dopiero przed Ołomuńcem. W Ołomuńcu trochę sobie pomeandrowałem po brukach, potraciłem czasu gubiąc się po przedmieściach (kilka niedomówień na znakach rowerowych i "puste strzałki" widoczne dopiero z bardzo bliska...) ale na starówce pustawo i spokojnie. Co innego na przedmieściach - sznury aut i korki...
Przejazd trasą rowerową nr 4 (47) na Kromieryż specyficzny. Raz wspaniale, innym razem szutry, błota, płyty. W Kromieryżu wygrzałem się na słońcu i pojechałem do Hranic. Czasu na wjazd na Hostyń zwyczajnie zabrakło, ale górka brzydkawa i upstrzona "atrakcjami", więc nie żałuję. Na drodze do Hranic w jednym miejscu całkiem zdarty asfalt - więc musiałem omijać i straciłem trochę czasu, ale na mecie zameldowałem się równo o 18:00. Chmury "idące" od pleców wydawały się wtedy niezbyt groźne, ale po niecałej godzinie rozpętało się piekło, które tak ciekawie wygląda zza szyby i tak nieciekawie z roweru...

Ołomuniec - Dolny Rynek

Hranice - początek trasy

W drodze do dawnej stolicy Moraw

Te XIX-wieczne przedmieścia godne stolicy...

Pejzaż kulturowy... :)

Ołomuniec - Górny Rynek

Stawy Towaczowskie - ostatni fragment najgorszego (nawierzchniowo) odcinka na trasie.

Kromieryż

Holeszów - pałac

Hostyń widoczny z trasy rowerowej

Mały, biedny jeżyk miał gigantyczne kleszcze "za uchem".
Waga roweru: 26,3 kg (przednia torba + duża sakwa)
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/34376256
Ostatni zew wolności, nim polska policja zacznie znów bohatersko wyłapywać rowerzystów bez maseczek. Wypad z kosem do Czech. Trasa miała mieć kształt trójkąta, ale wyszło serce. Serce Moraw! Zaskoczyło mnie przewyższenie - przez całą trasę jedynie dwukrotnie próbowało wstać z kolan - przed Ołomuńcem i na odcinku od Goleszowa (Holešov) do Granic (Hranice). Nie projektowałem trasy pod kątem niskiego przewyższenia, o tej porze roku żadne podjazdy nie robią na mnie wrażenia, najmniejszego... Po prostu tak wyszło.
Czeskie kartofliska, zaorane pola i łąki nie pulsowały feerią barw. Jesieni jak na lekarstwo, a przecież za tydzień będzie jej szczyt! Zapowiada się mało kolorowa "złota jesień". W gratisie dostaniemy kolejne ograniczenia i obostrzenia. Czas kończyć "posezon" (sezon skończył się dla mnie pod koniec sierpnia) i przechodzić w sen zimowy... Takie to już są lata przestępne - przedsezon zniszczony przez polską policję, posezon jednakowoż.
Jak wrażenia z jazdy? Rano wilgotno i chłodno, tak że rozgrzałem się dopiero przed Ołomuńcem. W Ołomuńcu trochę sobie pomeandrowałem po brukach, potraciłem czasu gubiąc się po przedmieściach (kilka niedomówień na znakach rowerowych i "puste strzałki" widoczne dopiero z bardzo bliska...) ale na starówce pustawo i spokojnie. Co innego na przedmieściach - sznury aut i korki...
Przejazd trasą rowerową nr 4 (47) na Kromieryż specyficzny. Raz wspaniale, innym razem szutry, błota, płyty. W Kromieryżu wygrzałem się na słońcu i pojechałem do Hranic. Czasu na wjazd na Hostyń zwyczajnie zabrakło, ale górka brzydkawa i upstrzona "atrakcjami", więc nie żałuję. Na drodze do Hranic w jednym miejscu całkiem zdarty asfalt - więc musiałem omijać i straciłem trochę czasu, ale na mecie zameldowałem się równo o 18:00. Chmury "idące" od pleców wydawały się wtedy niezbyt groźne, ale po niecałej godzinie rozpętało się piekło, które tak ciekawie wygląda zza szyby i tak nieciekawie z roweru...

Ołomuniec - Dolny Rynek

Hranice - początek trasy

W drodze do dawnej stolicy Moraw

Te XIX-wieczne przedmieścia godne stolicy...

Pejzaż kulturowy... :)

Ołomuniec - Górny Rynek

Stawy Towaczowskie - ostatni fragment najgorszego (nawierzchniowo) odcinka na trasie.

Kromieryż

Holeszów - pałac

Hostyń widoczny z trasy rowerowej

Mały, biedny jeżyk miał gigantyczne kleszcze "za uchem".
Waga roweru: 26,3 kg (przednia torba + duża sakwa)
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/34376256
Dystans12.11 km Czas00:35 Vśrednia20.76 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans16.75 km Czas00:46 Vśrednia21.85 km/h Podjazdy122 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca + Park Śląski

Motyw jesienny

Promenada

Motyw jesienny

Promenada











