Dystans18.08 km Czas01:13 Vśrednia14.86 km/h Podjazdy148 m
SprzętMerida Drakar
Biblioteka Śląska
Kategoria praca

Chyba najtrudniejszy przejazd do biblioteki w życiu. Zaspy, muldy i mroźno. Zbliżenie się do średniej 15 km/h wymagało nieludzkiej siły. Czas przejazdu dwukrotnie dłuższy niż normalnie (bo wliczyć trzeba postoje przedzawałowe - tak, taka średnia może zabić, wszystko zależy od warunków). 
Dystans86.35 km Czas04:54 Vśrednia17.62 km/h Podjazdy644 m
SprzętMerida Drakar
Lasy Lublinieckie
Kategoria blisko domu

Tak się złożyło, że Walentynki miałem w wigilię walentynkową, w związku z czym 14 lutego mogłem oglądać bezchmurne zimowe niebo z siodełka roweru. Mróz był przyzwoity a śniegu sporo. W Lasach wielu spacerowiczów, na wioskach cisza i spokój. Dzięki słońcu i lekkiemu mrozowi jechało się przyjemnie, śnieg nie lepił się do roweru a nawierzchnie były stabilnie twarde.

To były Walentynki rowerowe, zasłużone, bo Drakara darzę miłością czystą. Czołg idealnie sprawdza się na mrozie i śniegu. Daje mnóstwo frajdy, nawet jego koszmarna waga nie jest w stanie zakłócić tej radości z toczenia się wprost w zimowy pejzaż. 

Brzeziny Śląskie

Lasy Lublinieckie

Ożarowice wyglądały jak wioska gdzieś na wschodzie...

Skusiłem się nawet na typowo zimowy wjazd na Dziewiczą Górę, Nawierzchnia była w 100% biała. To było białe szaleństwo.

Trasa:
Dystans12.15 km Czas00:37 Vśrednia19.70 km/h Podjazdy 91 m
Praca
Kategoria praca
Dystans12.21 km Czas00:37 Vśrednia19.80 km/h Podjazdy 92 m
SprzętMerida Drakar
Praca
Kategoria praca
Dystans10.44 km Czas00:36 Vśrednia17.40 km/h Podjazdy 71 m
Przystanek Alaska

5 cm śniegu spowodowało klęskę śniegową w Chorzowie i Świonach. Matki podejmowały rozpaczliwe próby przebijania się przez zaspy z wózkami, nawet na ważniejszych drogach zalegały zwały śniegu i błota. Jedynie na ul. Poloka w Świonach porządnie odśnieżony... chodnik.
Dystans124.77 km Czas06:37 Vśrednia18.86 km/h VMAX47.91 km/h Podjazdy909 m
Temp.-4.0 °C SprzętFocus Arriba 4.0
Rajd mroźny, czyli zimowy Próg Woźnicki
Kategoria >100 km

Ten rajdzik obmyśliłem jako uzupełnienie rajdu śnieżnego. Śniegu bowiem było tyle co kot napłakał (ślad), ale mróz był siarczysty. Na termometrze minus 4, ale odczuwalna minus kilkanaście. Ponieważ było niemal bezwietrznie, ubrałem najcieplejszy zestaw (w rozumieniu ochrony dla stóp, rąk i głowy) i ruszyłem w bój. Na początek i na rozgrzewkę wjechałem na Dorotkę by odkryć efekty ukończonego remontu kościoła. Następnie zachwycałem się pustkami nad Pogorią i przy zamku w Siewierzu. Jechało mi się na tyle dobrze, że z Brudzowic pojechałem na Winowno, postanowiłem bowiem dotrzeć do źródeł Małej Panwi, które rok temu były jedynie pustym łożyskiem. 

Zanim osiągnąłem najwyższy punkt Progu Woźnickiego w Markowicach, w samym Winownie, nieopodal krajowej jedynki zoczyłem panią lżejszych obyczajów wyczekującą w mini na tym mrozie. Zmroziło mnie mocno, bo w Podwarpiu zrobiłem sobie 10 minut postoju i dłuższy spowodowałby już początki odmrożeń - a byłem przecież solidnie ubrany (trzy warstwy na nogach). Do Markowic pojechałem przez zamarznięte pola i to był dobry, choć dostarczający licznych wstrząsów (skiby zmrożonego błota), pomysł. Część eksploracyjna upływała właśnie pod znakiem nierówności zmrożonych traktorówek, wykazała też obfitość wód w obszarze źródliskowym Panwi - dokładnie na odwrót niż rok temu. 

Napotkałem całe mrowie zwierząt: od lisów, saren i myszołów po czaple białe i siwe. Drugi postój zrobiłem w Markowicach. Bez gorącej herbaty z termosów byłoby ciężko. Na Progu wzmógł się bowiem wiatr. Najcięższe warunki przejazdowe panowały w Lasach Lublinieckich. Między Brudzowicami a Winownem było to pole lodowe przykryte cienką warstewką śniegu. Miałem szczęście że wybrałem się góralu. Nieprzyjemnie i lodowo (wyślizgane przez samochody) było też między Cynkowem a Strąkowem. 

Udało mi się dotrzeć do domu bez odmrożeń. Dokonałem też zimowego wjazdu na najwyższy punkt Progu Woźnickiego. Odmienne warunki pogodowe potrafią odmienić nawet dobrze znane miejsca. Praktycznie nie spotykałem ludzi, wsie były jak wymarłe. Tę absencję ludzkości wykorzystywały dzikie zwierzęta, które obserwowałem licznie i z dużą satysfakcją, bo urozmaicały mi te zimowe pustkowia. 

Droga na Markowice. Raz lód, raz koleiny z lodem pokrytym śniegiem lub grudy zmrożonej ziemi. 

Bardzo zimowo na Górze Doroty. 

Mroźna pustka nad Pogorią Czwartą.

Pusto przy zamku.

Dziewki - kapliczka

W drodze na Winowno. Bardzo trudno, lodowo i śniegowo, liczne tory koleinowe. 

Trianguł w najwyższym punkcie z Progu (Markowice).

Bardzo mała Mała Panew pod Krusinem :)

Cynkowski drewniak w zimowej szacie

Trasa:

Dystans62.41 km Czas02:49 Vśrednia22.16 km/h Podjazdy478 m
Temp.8.2 °C SprzętFocus Arriba 4.0
Płaskowyż Twardowicki 2/2021
Kategoria blisko domu

Zaskoczyła mnie pogoda. Na plus. Oznaczało to błyskaiwczny wypadzik na płaskowyż. Po drodze, w Dąbrówce i Wojkowicach sporo wody i kałuż na drogach. W Rogoźniku całe jeziora, na alejkach śnieg i lód. Wybrałem więc przełęcz Węgrodzką i jazdę na Strzyżowice - Brzękowice Wał. U stóp kuesty triasowej leżało jeszcze sporo śniegu, tak samo wszędzie gdzie były drzewa lub północne stoki. Przejazd przez Brzękowice-Wał był wspaniały - o tej porze widać przez drzewa pół Wyżyny Katowickiej i Kotlinę Psarską, w tle Jurę. 

Na czerwonym Kamieniu wytropiłem niespodziankę i nie lada sensację. Coś tam grzebali późną jesienią, stało jakieś rusztowanie i oto na początku lutego zastałem gotową wieżę widokową. Rzuciłem się by skorzystać, ale wkoło była ogrodzona płotkami. otwarcie pewnie na wiosnę. Nie mogę się doczekać - widok na Górę Zborów i większość Jury gwarantowany. Platforma widokowa przekracza wysokość 400 m n.p.m. Przy dobrej widoczności szykują się panoramy na większość województwa. Znakomity pomysł!

Lata temu podziwiałem panoramy z pobliskiego przekaźnika, wtedy płot był dziurawy i nie było strażnika... Warto poczekać!


Goląsza Biska przy 8 stopniach na plusie ;)

Wał - widok na zarośla głogowe i Wzgórza Trzebiesławskie

Góra Siewierska. To będzie hit. Są już alejki i ławki, większość placu zabaw. Pozostaje czekać na inaugurację wieży widokowej.

Trasa: Chorzów - Rogoźnik - Strzyżowice - Psary - Brzękowice-Wał - Garbacz - Twardowice - Siemonia - Chorzów

Dystans59.78 km Czas03:07 Vśrednia19.18 km/h Podjazdy478 m
SprzętMerida Drakar
Zerwany łańcuch
Kategoria trening

To chyba klątwa Góry Bordowicza. Ilekroć pomyślę by wreszcie dotrzeć do wapiennika, coś się pieprzy. Tym razem spieprzył się łańcuch. To niezły wyczyn - pierwszy raz w życiu zerwałem łańcuch. Pisałem swego czasu, że jedynym słabym punktem Drakara są manetki ST-EF 50, które zacinają się przy minusowych temp. Hamulce są na niskie temp. całkowicie odporne, ale manetki nie. W normalnych temp. są niezawodne i ładnie wyglądają, ale na mrozie stają się niestabilne.

Od pychy do upadku tylko jeden krok. Nie chciał mi wejść bieg, więc mając tuż obok samochody wrzuciłem go na siłę i chwilę później poczułem luz. Gdy stanąłem na chodniku by założyć łańcuch (spodziewałem się, że spadł, nie mogłem zerknąć pod nogi, za dużo się działo na drodze) przeżyłem spory szok - łańcucha zwyczajnie nie było, został na asfalcie... Przejechałem 2,1 km, tyle samo musiałem wrócić. Po dwóch godzinach ruszyłem ponownie, z nowym łańcuchem. Było późno, ale przejazd Velostradą i tak był trudny (lód). Pomimo opóźnienia odwiedziłem też Kuźnicę Warężyńską i Górę św. Doroty. Tamże zastałem tłumy spacerowiczów. Taka moda, może przejdzie, może nie. W domku zameldowałem się przed zmierzchem.

Nad Trójką, w tle Łagisza

Nad Czwórką - ciężko było: śnieg i lodowe muldy, ale ludzi mniej niż nad Trójką

Trasa: Jaworzno - Pogorie - GSD (1/2021) - Chorzów

Dystans53.06 km Czas02:28 Vśrednia21.51 km/h Podjazdy340 m
SprzętMerida Drakar
Po trzykroć postoje
Kategoria blisko domu

Tym razem zima mnie nie zaskoczyła. Pojechałem na Drakarze. Drakkary były największymi z łodzi Wikingów, okrętami z prawdziwego zdarzenia. Mój Drakar przebił się więc z łatwością przez śniegi i lody nadpogoriańskie. Potem było już z gorzej: 40 minut czekania na trzech przejazdach kolejowych (Gołonóg i 2 x Maczki!). Jazda w piątek po południu do Jaworzna to katorga. Wystarczy. 

Samotny mors nad Pogorią

Trasa: Chorzów - Grodziec - Pogoria III - Gołonóg - Jaworzno
Dystans24.13 km Czas01:17 Vśrednia18.80 km/h Podjazdy206 m
SprzętMerida Drakar
Biblioteka Śląska + Park Śląski
Kategoria blisko domu

Drakar po liftingu, postanowiłem więc skoczyć do Biblioteki Śląskiej. W drodze powrotnej zrobiłem peregrynację po parku. Warunki zaskakująco ciężkie, pod świeżym śniegiem warstwa lodu - zamarznięte, zdeptane błoto śniegowe. W zamian bezludnie, niska temp. odczuwalna. 

Zimowa Łania w lockdownie