Dystans7.53 km Czas00:23 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 29 m
Powrót z trasy
Dystans241.25 km Czas11:31 Vśrednia20.95 km/h Podjazdy889 m
Z Częstochowy do Wrocławia
Kategoria >200 km

To był w zasadzie ostatni typowo letni rajd w roku. Zależało mi by zobaczyć jeszcze coś nowego i za cel postawiłem sobie dotarcie do mniej znanych pałaców w okolicy Kępna. Właściwym celem był jednak Wrocław, a konkretniej ulica Magellana we Wrocławiu. Miał więc być Wrocław nową - przynajmniej częściowo - trasą. Za start obrałem Częstochowę, bo rano jest tu dość spokojnie, no i od dworca na rogatki miasta nie jest wcale daleko. Po drodze chciałem zwiedzić pałac w Kłobucku, dwór w Ożarowie (jako jedyna z atrakcji po raz kolejny), gotycki kościół ceglany w Łubnicach, kapitalny spichlerz w Skomlinie, pałac w Kostowie, pałac w Siemianicach, pałac w Laskach i pałac w Mroczeniu, no i pałac w Dalborowicach. Moc pałaców, których nigdy dotąd nie widziałem i kilka innych obiektów, które miałem zobaczyć po raz pierwszy wprowadziło mnie w ekscytację, jaka rzadko towarzyszy mi na trasie w Polsce. 

Zasada obowiązywała typowa: ładne obiekty pałacowe były niedostępne, te zrujnowane lub zaniedbane można było natomiast oglądać do woli. Najbardziej zawiódł mnie pałac w Siemianicach, bo dla niego ryzykowałem życiem na krajowej 11. Był szczelnie ogrodzony i nie było gdzie zostawić roweru, więc zrezygnowałem z forsowania bramy. Dobrze widoczny był natomiast ładny pałacyk w Laskach i bardzo zadbany, dostępny pałac w Mroczeniu. Zrobiłem tam sobie przerwę: był cień, ławki i tartanowe boisko z siatkami w bramkach. Idylla, ale młodzież wolała siedzieć na ławkach zamiast grać. Moi rówieśnicy oddaliby nerkę za takie warunki do gry... Cóż, dużo się zmieniło. 

Zanim dotarłem do Kargula i Pawlaka odkryłem, że zgubiłem klucze od zapięcia rowerowego, co przysporzyło mi problemów w pociągu powrotnym. Intercity przyjechał rzecz jasna opóźniony i w domu byłem dopiero po 3 w nocy... Kiepska końcówka nie wpłynęła jednak na mój odbiór tego rajdu. Zdecydowanie było warto, choć niestety nie zostało mi już w okolicy nic ciekawego do zobaczenia. Wyczerpałem krajoznawczo wątek. 


Jasna Góra o jasnym ranku

Pałac w Kłobucku

Nad Liswartą

Napoleon

Nad Wartą w Załęczańskim PK

Wiatrak w Kocilewie

Dwór w Ożarowie niedostępny

Dziwne otoczenie dworskie

Podwieluński pejzaż

Piękny, potężny spichlerz w Skomlinie z 1777 roku. 

Łubnice - oryginalne gotyckie cegły, ale otwory okienne przerobione. Pierwszy raz tu zajechałem, kościół jest na krańcu wsi.

Siemianice - ładny pałac z otoczeniem, ale całkowicie niedostępny

Kostów - pałac przerobiony na bloczek mieszkalny, ale w pobliżu piękny miłorząb

Pałac/dwór w Pomianach

Cud trasy rowerowej nie trwał zbyt długo

Pałac w Laskach

Pałac w Mroczeniu i kapitalne boisko

Dwór w Gronowicach

Pałac w Dalborowicach - widok po sforsowaniu ogrodzenia :)

Fasada pałacu

Willa podmiejska w Bierutowie

Bierutów

To co zostało z rynku 

U Kargula i Pawlaka, czyli w Dobrzykowicach

Ulica Magellana we Wrocławiu

Urząd Wojewódzki we Wrocławiu

Finał na dworcu

Trasa:


Dystans55.18 km Czas02:45 Vśrednia20.07 km/h Podjazdy488 m
Dookoła Rogoźnika
Kategoria blisko domu

Wypad na Płaskowyż, do Siemonii, Łubianek, Twardowic i Rogoźnika. W pejzażu jeszcze późne lato i dużo nawłoci. 

Łubianki

Rogoźnik

Trasa: Chorzów - Katowice - Chorzów - Rogoźnik - Siemonia - Łubianki - Twardowice - Góra Siewierska - Rogoźnik - Chorzów
Dystans12.19 km Czas00:36 Vśrednia20.32 km/h Podjazdy 90 m
Praca
Kategoria praca

Blokada płotkami przejazdu przy Stadionie Śląskim w drodze powrotnej.
Dystans20.53 km Czas00:57 Vśrednia21.61 km/h Podjazdy144 m
Dystans14.23 km Czas00:37 Vśrednia23.08 km/h Podjazdy100 m
SprzętMerida Drakar
Praca + sklepy
Kategoria praca

W pierwszą stronę deszcz. W drodze powrotnej poprawa pogody. 
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
SprzętMerida Drakar
Praca
Kategoria praca

W obie strony deszcz...
Dystans20.40 km Czas00:56 Vśrednia21.86 km/h Podjazdy168 m
Praca + Park Śląski
Kategoria praca
Dystans238.35 km Czas11:07 Vśrednia21.44 km/h VMAX67.33 km/h Podjazdy1880 m
Dookoła Szczekocin, czyli pierwsze ugryzienie od 20 lat
Kategoria >200 km

Pod koniec wakacji postanowiłem poszerzyć moją kolekcję rajdów magellańskich, tych z cyklu "dookoła". Skoro było już dookoła Kielc czy Miechowa to nadszedł czas na Szczekociny. Zazwyczaj pod koniec wakacji trafiam w zachodnie Świętokrzyskie, tak było i tym razem. Dzień jest jeszcze dość długi a drogi tutejsze spokojne i zachęcające. 

Nad ranem zaskoczyły mnie prace na Przełajce, nie spodziewałem się ich o tej porze. Dalej nie było lżej, bo od Pogorii po Błędów rozcierała się odwieczna kraina mgieł. Jak zwykle zresztą. Nad Czwórką było dzięki temu malowniczo, ale w Błędowie było tradycyjnie, czyli bardzo upierdliwie... Odetchnąłem od zimna i wilgoci dopiero w Kwaśniowie. Tradycyjnie ulgę przyniosło dopiero forsowanie Jury. Pojawiło się słońce i towarzyszyło mi w Smoleniu i Cisowej, ale opuściło mnie jeszcze przed Obiechowem. Łąki nadpilickie prezentowały się bez słońca i czajek bardzo smętnie. W Słupi zrobiłem sobie przerwę przy dworze, bo wzmógł się ruch, wywołany pogrzebem jakiejś znacznej gminnej persony. Przez jakiś czas robiłem za żywy drogowskaz. Napłynęły jednak ciężkie chmury i zaniepokojony ruszyłem dalej. Słońce zaczęło się przebijać dopiero pod Drochlinem, gdy zbliżałem się już do Lelowa. 

Rajd miał mieć charakter magellański i faktycznie zaliczyłem kilka nowych atrakcji, ale dwory w Kwilinie i Bieganowie siodełka z wrażenia mi nie urwały. Zdecydowanie ładniejsze były przedlelowskie młyny. Nadrobiłem specjalnie drogi by je zobaczyć i to był dobry pomysł. Trafiły się też kolejne dwory, ale jeszcze bardziej nieciekawe. Od Lelowa nie czekały mnie już żadne nowe atrakcje, po wizycie u cadyka ruszyłem więc na Ogrodzieniec. I tuż za Lelowem spotkała mnie niespodzianka: atak dwóch kundli na początku wsi Sokolniki. Jeden z nich wbił mi się zębami w but, szczęśliwie w najgrubsze miejsce. Nic nie poczułem, ale zrobiłem właścicielowi wykład na temat tego co by się z nim stało gdybym jednak poczuł. 

Prymitywizm jurajskich wieśniaków zadziwia od lat. XXI wiek, a ci dalej hodują kundle i wypuszczają je na drogi publiczne. Czego oni się tak boją? Naprawdę wierzą, że ktoś czyha na ich mityczną "własność" i "majątek"? Naprawdę jednocześnie wierzą, że taki tchórzliwy kundelek, którego można zabić jednym kopnięciem ich obroni? A może lubią mieć nieprzespane noce? Nie potrafię tego "zjawiska" zrozumieć. Kundlizm w dużym stężeniu występuje niemal wyłącznie w Krakowskiem i na Jurze, na pograniczu zaborów rosyjskiego i austriackiego. 

Po przygodzie w Sokolnikach dojechałem już spokojnie, w zapadającej nocy do Wiesiółki, gdzie wsiadłem w pociąg do Katowic. Miesiąc później też zostałem zaatakowany przez kundle w tym rejonie (Zagórze). Chyba zacznę w rejon Sokolnik jeździć z kamieniami... 

Przełajka, remont wczesnoporanny

Nad Czwórką

Poranny Bajkał

Rzecz jasna Błędów...

Widok na Ruskie Góry

Sikorowa, czyli w drodze na Cisową

Małoszyce - jedna z wielu zrębowych chałup

Obiechów - poczta

Maryja gratis!

Roszków - pałac seniora

Słupia - pałac i siedziba gminy

Kwilina - miał być ładny dwór a był teren prywatny jakiegoś centusia i remont

Dwór w Bieganowie nie był nadzwyczajny, ale przynajmniej przyjazny przybyszom

Przeprawa przez Pilicę w Wąsoszu. Były krowy i baby w chustkach, wszystko jak być powinno! 

Okolice Drochlina

Spory młyn nad Białką w Białej Leśnej. Kolejna nowość dla mnie. 

Pokaźny nurt Białki

Ładnie położony młyn w Białej Wielkiej

Cahel cadyka Bidermana

Mokrus

Ogrodzieniec już w ciemności

Trasa:
Rajd Hanzeatycki - podsumowanie

Obserwacje/wrażenia z podróży:

Dolina Łaby od Miśni do Lauenburga to raj noclegowy i marzenie biwakowicza
Lato w środkowej Europie to "ciężki kawałek chleba"
Elberadweg ma piękne logo i ładną nazwę, ale rzeczywistość skrzeczy (jedynie oznaczenia trzymają poziom)
Jazda wzdłuż Łaby oznacza ciągłą walkę z wiatrem i nawierzchniami typu bruk lub piach
Nie spotkałem ani jednej osoby bez maseczki w sklepie (na terenie Niemiec)
Niemcy jeżdżą przyzwoicie i mają bardzo dobre drogi, także w śp. NRD (z wyjątkiem nadłabskich brukowanych wiosek)
W nadłabskich wioskach dominują bruki i płyty
Do okolic Hamburga wsie były biedne (choć czyste)
Potrzeba czystości góruje u Niemców nad potrzebą estetyki
Niewielka estetyka wsi do okolic Hamburga (różnobarwne tynki, różne okna, często niszczące styl budynku)
Piękne miasteczka hanzeatyckie na trasie (między Magdeburgiem a Lubeką)
Zasłużyłem na Żelazny Krzyż I klasy za wielodniową walkę z brukiem i przeciwnym wiatrem o sile tajfunu
Przy niemal ciagłej jeżdzie pod silny wiatr nawet nizinna trasa staje się wyzwaniem
Zaskakująco niskie ceny w sklepach Netto (tych innych Netto - z czerwonym logo)
Rowkowane deski w drewnianych mostach (antypoślizgowe i odprowadzające wodę)
Piękne morenowe pejzaże i aleje drzew w Meklemburgii
Tłumy rowerzystów w Dreźnie i Elberadweg od Děčína do Miśni
Ponumerowane skrupulatnie drzewa w alejach
Powszechny zwyczaj częstowania się owocami przydrożnych drzew i jeżynami
NRD - kraina białych emerytów (dopiero w Magdeburgu widziałem pierwszych młodych i nie białych, w większej liczbie dopiero w Lubece, ale to już była RFN)
Niewielkie zaludnienie na trasie (od Miśni po okolice Hamburga i znów w Meklemburgii)
Cywilizacja drogowa kończy się na Rostocku, na wschód od miasta pojawia się "polski styl jazdy" i "polskie drogi"
Dyskusyjna żeglowność Łaby - statków było tu sporo, ale wyłącznie turystycznych w rejonie Szwajcarii Saskiej i Drezna, nigdzie więcej. 
Łaba po drodze nie tylko zmienia płeć (na żeńską w Niemczech), ale i charakter. Najpiękniejsza jako rzeka jest między Magdeburgiem a Hamburgiem.
Przygnębiające wrażenie robiły sławne miasta zmiecione przez wojnę: Drezno i Magdeburg (szczyt żałości).
Zachwycały piękne gotyckie kościółki, kredowe klify i wyspiarska specyfika na Rugii


Inspiracje dla rajdu

Lubeka - jako stolica Hanzy, miasto Henryka Lwa i marcepanu
Łaba - jako jedna z najistotniejszych rzek w dziejach Europy. Rzeka oddzielała systemy gospodarcze (linia gospodarki folwarcznej), polityczne (Żelazna Kurtyna), społeczne (Zachód od wschodu), Słowian od Niemców (Germanów); kojarzy się z Drang nach Osten, Otto von Bismarckiem, Albrechtem Niedźwiedziem, Mitteleuropą itd. 
Torgau nad Łabą - miejsce spotkania aliantów w czasie działań II wojny światowej
Różnice między NRD a RFN
Znaczenie historyczne miast nad Łabą: Drezna, Miśni (porcelana), Magdeburga (podział kościelny i prawa magdeburskie)
Handel hanzeatycki jako ślad przewodni, handel solą i rola miast hanzeatyckich w handlu morskim Bałtyku i handlu łabskim
Krajobraz naturalny Łaby: plątanina nurtów i starorzeczy, dziedzictwo miast i przepraw, wały i melioracja, Rezerwat Biosfery Środkowej Łaby 

Wrażenia:
Odbyłem znacznie dłuższe i trudniejsze wyprawy i na ich tle tę nazwałem rajdem, bo pod względem długości była to dopiero 9. moja trasa wielodniowa; uświadomiła mi jednak, że już 9 razy pokonałem przynajmniej 2000 km na rowerze na jednej trasie i jadąc rzecz jasna z bagażem. Ta trasa pokazała mi jak wiele zależy od siły i kierunku wiatru. Ledwie zdążyłem na pociąg powrotny. Po raz pierwszy jechałem w tym trybie, po raz pierwszy miałem zakupiony bilet powrotny i musiałem wracać na konkretną godzinę. Nie było to wcale fajne... 

Statystyki:
2075,61 km i 13 dni jazdy
Podział trasy na 3 etapy: czeski (3 dni), łabski (5 dni) i bałtycki (5 dni)