Dystans63.22 km Czas02:42 Vśrednia23.41 km/h Podjazdy370 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Pogorie
Wypad na Pogorie po powrocie z Jarosławia. Dzień dość pochmurny, bez szału, w sam raz na rozgrzewkę.

Wypad na Pogorie po powrocie z Jarosławia. Dzień dość pochmurny, bez szału, w sam raz na rozgrzewkę.

Dystans7.59 km Czas00:24 Vśrednia18.97 km/h Podjazdy 23 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans371.36 km Czas17:22 Vśrednia21.38 km/h VMAX55.89 km/h Podjazdy2228 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jarosław, lipiec zbaw!
Niedługo po powrocie znad morza nadarzyła się okazja na dłuższy wypad. Skorzystałem skwapliwie, bo z racji odniesionej w połowie czerwca kontuzji jeździłem przez większość lipca raczej ostrożnie i w towarzystwie. Miałem niezbyt imponujący dorobek jak na ten miesiąc. Rajd miał więc być pierwszym poważnym sprawdzianem od miesiąca. Miesiąc wcześniej wyraźnie odczuwałem więzadło w lewym kolanie i jakiekolwiek zrywy sprawiały mi ból. Tym razem było już dobrze. Oczywiście jechałem asekuracyjnie, ale na trasie uzbierało się powyżej 2000 metrów przewyższenia. Przed samym Jarosławiem było nawet kilka stromych hopek. Wszystkie wjechałem bez komplikacji.
Sama trasa miała różne fazy pogodowe. Rano bezchmurne niebo, aż żałowałem że wyruszyłem dość późno i nad Pogoriami byli już ludzie. Potem, od okolic Pustyni Błędowskiej zaczęło się chmurzyć i chmury przybrały niepokojące odcienie i rozmiary. Przed Nowym Korczynem chmury się rozeszły i aż do zmierzchu towarzyszyły mi ładne błękity. Ten chmurny fragment przypadł akurat na Wyżynę Miechowską i skrawek Ponidzia. W krajobrazie zieleń jeszcze walczyła z żółcią. Dotarłem - po wielu latach - pod zbór ariański w Cieszkowach. Nie zmienił się zanadto, zabezpieczenie wykonano bardzo profesjonalnie. Pobliska szkoła była jednak nie do poznania... Po raz drugi w życiu byłem też w Krzczonowie. Znam tam nawet jednego mieszkańca i muszę mu pogratulować estetyki miejscowości. Otaczała mnie dbałość o ogrody i domy. Wieś przypominała wielki ogród. Udało mi się też bezbłędnie trafić do "szatańskiej" kapliczki z 1666 roku. To piękny obiekt, pięknie położony. Przy okazji odwiedziłem też legionistów w Czarkowach.
Dalej jechałem wzdłuż Wisły Wiślaną Trasą Rowerową, zbaczając z niej jednak do wsi Bolesław. Było warto, bo po raz pierwszy dostałem się do środka tutejszego kościoła. Z kolei do Szczucina dotarłem o złotej godzinie. Resztki dnia żegnałem zaś w kebabie w Radomyślu Wielkim. Obiekt był duży i tłumnie oblegany. Najadłem się solidnie i ruszyłem na Kolbuszową. Pustego rynku pilnowała tam dzielnie policja. W Sokołowie Małopolskim było bardziej przytulnie, ale mniej zależało mi na przerwie. Zbliżał się przedświt, który dorwał mnie nad Wisłokiem wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli silną rosą i wilgocią. Na niebie od rana chmury walczyły ze słońcem, pogodowe okno miało się szybko zamknąć. Udało mi się załapać na trochę słońca w samym Jarosławiu. Dojazd tu od Jagiełły był ekstremalnym pomysłem. Gdyby nie GPS i dobre mapy to byłoby baaardzo ciężko. Tym bardziej że nawierzchnie miejscami przerażały (betonowe płyty i plastry miodu). Poczułem tu prawdziwą magię wschodu. Uspokoił mnie dopiero pogodny majestat zabytków Jarosławia. Niestety rynek był w remoncie i ostatnie chwile spędzałem bliżej dworca. Jarosław z pewnością był wart osobnego rajdu. Oddałem mu więc należny hołd ;)

Lazur nad Pogorią

Zieleń przed Cieślinem

Rosnące zachmurzenie w okolicy Wolbromia. Tutaj przed Zarzeczem.

Groźne chmury w Wolbromiu

W dolinie Szreniawy

W dolinie Szreniawy, w okolicy Falniowa: namuliska po gwałtownych burzach

Miechów

Ślady dynamicznej aury na polach... Rejon Bukowskiej Woli

Nowe asfalty w rejonie Kaliny

Przed Słaboszowem po staremu

Zabudowa drobnomieszczańska w Działoszycach

Centrum Działoszyc: pożydowskie kamieniczki.

W drodze na Skalbmierz

Wzgórza nad Skalbmierzem

Nad Nidzicą

Pejzaż w okolicy Czarnocina

Rejon wsi Cieszkowy

Zbór w Cieszkowach

Cmentarz legionistów w Czarkowach

Żukowice, piękna kapliczka słupowa z 1666 roku

Lessowy pejzaż

Wisła pod Korczynem

WTR

Bolesław - wnętrze kościoła

Rynek w Szczucinie

Szczucin - kościół parafialny

Radomyśl Wielki

Kolbuszowa

Smolarzyny

Dziwny Jagiełło w Jagielle

Meandry odkrywczej drogi w Pełkiniach: między Lechami a Wygarkami...

Bardzo podkarpacko

Brama opactwa

Klasztor Sióstr Benedyktynek - mury opactwa

Kolegiata Bożego Ciała

Jarosław - rynek

Jarosław - ratusz

Remont rynku
Trasa:
Niedługo po powrocie znad morza nadarzyła się okazja na dłuższy wypad. Skorzystałem skwapliwie, bo z racji odniesionej w połowie czerwca kontuzji jeździłem przez większość lipca raczej ostrożnie i w towarzystwie. Miałem niezbyt imponujący dorobek jak na ten miesiąc. Rajd miał więc być pierwszym poważnym sprawdzianem od miesiąca. Miesiąc wcześniej wyraźnie odczuwałem więzadło w lewym kolanie i jakiekolwiek zrywy sprawiały mi ból. Tym razem było już dobrze. Oczywiście jechałem asekuracyjnie, ale na trasie uzbierało się powyżej 2000 metrów przewyższenia. Przed samym Jarosławiem było nawet kilka stromych hopek. Wszystkie wjechałem bez komplikacji.
Sama trasa miała różne fazy pogodowe. Rano bezchmurne niebo, aż żałowałem że wyruszyłem dość późno i nad Pogoriami byli już ludzie. Potem, od okolic Pustyni Błędowskiej zaczęło się chmurzyć i chmury przybrały niepokojące odcienie i rozmiary. Przed Nowym Korczynem chmury się rozeszły i aż do zmierzchu towarzyszyły mi ładne błękity. Ten chmurny fragment przypadł akurat na Wyżynę Miechowską i skrawek Ponidzia. W krajobrazie zieleń jeszcze walczyła z żółcią. Dotarłem - po wielu latach - pod zbór ariański w Cieszkowach. Nie zmienił się zanadto, zabezpieczenie wykonano bardzo profesjonalnie. Pobliska szkoła była jednak nie do poznania... Po raz drugi w życiu byłem też w Krzczonowie. Znam tam nawet jednego mieszkańca i muszę mu pogratulować estetyki miejscowości. Otaczała mnie dbałość o ogrody i domy. Wieś przypominała wielki ogród. Udało mi się też bezbłędnie trafić do "szatańskiej" kapliczki z 1666 roku. To piękny obiekt, pięknie położony. Przy okazji odwiedziłem też legionistów w Czarkowach.
Dalej jechałem wzdłuż Wisły Wiślaną Trasą Rowerową, zbaczając z niej jednak do wsi Bolesław. Było warto, bo po raz pierwszy dostałem się do środka tutejszego kościoła. Z kolei do Szczucina dotarłem o złotej godzinie. Resztki dnia żegnałem zaś w kebabie w Radomyślu Wielkim. Obiekt był duży i tłumnie oblegany. Najadłem się solidnie i ruszyłem na Kolbuszową. Pustego rynku pilnowała tam dzielnie policja. W Sokołowie Małopolskim było bardziej przytulnie, ale mniej zależało mi na przerwie. Zbliżał się przedświt, który dorwał mnie nad Wisłokiem wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli silną rosą i wilgocią. Na niebie od rana chmury walczyły ze słońcem, pogodowe okno miało się szybko zamknąć. Udało mi się załapać na trochę słońca w samym Jarosławiu. Dojazd tu od Jagiełły był ekstremalnym pomysłem. Gdyby nie GPS i dobre mapy to byłoby baaardzo ciężko. Tym bardziej że nawierzchnie miejscami przerażały (betonowe płyty i plastry miodu). Poczułem tu prawdziwą magię wschodu. Uspokoił mnie dopiero pogodny majestat zabytków Jarosławia. Niestety rynek był w remoncie i ostatnie chwile spędzałem bliżej dworca. Jarosław z pewnością był wart osobnego rajdu. Oddałem mu więc należny hołd ;)

Lazur nad Pogorią

Zieleń przed Cieślinem

Rosnące zachmurzenie w okolicy Wolbromia. Tutaj przed Zarzeczem.

Groźne chmury w Wolbromiu

W dolinie Szreniawy

W dolinie Szreniawy, w okolicy Falniowa: namuliska po gwałtownych burzach

Miechów

Ślady dynamicznej aury na polach... Rejon Bukowskiej Woli

Nowe asfalty w rejonie Kaliny

Przed Słaboszowem po staremu

Zabudowa drobnomieszczańska w Działoszycach

Centrum Działoszyc: pożydowskie kamieniczki.

W drodze na Skalbmierz

Wzgórza nad Skalbmierzem

Nad Nidzicą

Pejzaż w okolicy Czarnocina

Rejon wsi Cieszkowy

Zbór w Cieszkowach

Cmentarz legionistów w Czarkowach

Żukowice, piękna kapliczka słupowa z 1666 roku

Lessowy pejzaż

Wisła pod Korczynem

WTR

Bolesław - wnętrze kościoła

Rynek w Szczucinie

Szczucin - kościół parafialny

Radomyśl Wielki

Kolbuszowa

Smolarzyny

Dziwny Jagiełło w Jagielle

Meandry odkrywczej drogi w Pełkiniach: między Lechami a Wygarkami...

Bardzo podkarpacko

Brama opactwa

Klasztor Sióstr Benedyktynek - mury opactwa

Kolegiata Bożego Ciała

Jarosław - rynek

Jarosław - ratusz

Remont rynku
Trasa:
Dystans14.83 km Czas00:43 Vśrednia20.69 km/h Podjazdy 60 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Powrót znad morza
Powrót z Karwin do Gdyni Orłowa i z Katowic do Chorzowa. Reszta aktywnego dnia w pociągu.
Powrót z Karwin do Gdyni Orłowa i z Katowic do Chorzowa. Reszta aktywnego dnia w pociągu.
Dystans27.18 km Czas01:25 Vśrednia19.19 km/h Podjazdy179 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Gdynia
Do centrum Gdyni


Dystans113.05 km Czas05:53 Vśrednia19.22 km/h VMAX57.49 km/h Podjazdy805 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Lęborskie drogi
Dynamiczna i deszczowa aura skłoniła nas do wypadu w okolice Lęborka, gdzie miało być najspokojniej. Od Lęborka jechałem już sam. W końcówce trasy przerażał duży ruch i sposób jazdy kierowców. Ten drogowy horror miał miejsce w... niedzielę. Taki są "uroki" Pomorza Gdańskiego.

Typowa aleja w Pomorskiem

Gorzyno

Łeba

Salino

Jezioro w Dąbrówce
Trasa: Karwiny - Orłowo - PKP - Damnica - Gorzyno - Lębork - Salino - Kniewo - Wejherowo - SKM - Orłowo - Karwiny
Dynamiczna i deszczowa aura skłoniła nas do wypadu w okolice Lęborka, gdzie miało być najspokojniej. Od Lęborka jechałem już sam. W końcówce trasy przerażał duży ruch i sposób jazdy kierowców. Ten drogowy horror miał miejsce w... niedzielę. Taki są "uroki" Pomorza Gdańskiego.

Typowa aleja w Pomorskiem

Gorzyno

Łeba

Salino

Jezioro w Dąbrówce
Trasa: Karwiny - Orłowo - PKP - Damnica - Gorzyno - Lębork - Salino - Kniewo - Wejherowo - SKM - Orłowo - Karwiny
Dystans218.75 km Czas09:51 Vśrednia22.21 km/h VMAX54.80 km/h Podjazdy1821 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dookoła Słupska
Nadszedł czas na wypad solowy. Korzystając z okazji pojechałem dookoła Słupska szlakiem pałaców junkrów. Drogi bywały zazwyczaj dobre, po południu nawet się przejaśniło i zaczęły pojawiać się błękitne rozstępy w chmurach. W Sławnie spotkałem ludzi poznanych dzień wcześniej w... Sztumie. Trasa była dość ciekawa, bo udało mi się dotrzeć do obiektów, które we wcześniejszych latach - z różnych powodów - ominąłem. Największe wrażenie zrobił na mnie - ze względów historycznych - pałac Bismarcka i jego otoczenie. Okolice Słupska nie epatowały dużym ruchem na drogach, z wyjątkiem drogi Sławno-Polanów. Tego natężenia ruchu nie potrafiłem sobie logicznie wyjaśnić, ale blachosmrody niemal się korkowały i ruch był bardzo męczący. Najpiękniejszym odcinkiem była pusta, dobra nawierzchniowo i piękna krajobrazowo droga przez Wierszyno i Gałąźnię do Motarzyna. Potem był już odcinek sportowy, przez Czarną Dąbrówkę i Cewice do Lęborka.

Damnica

Wstrząsające znalezisko na drodze do Rogawicy

Pałac w Lubuczewie

Krzemienica

Sławsko

Sławno - przedmieście

Sławno - fragment oryginalnej zabudowy

Piękna aleja klonowa przed Osowem

Warcino - dwór

Ukochany czworonóg Bismarcka

Konopnicka w parku Bismarcka z cytatem z Roty: "nie rzucim ziemi skąd nasz ród". Trolling po PRL-owsku

Pałac Otto von Bismarcka

Krajobraz okolic Wierszyna

Pałac w Motarzynie

Lębork

Miasto niezbyt przyjazne rowerom...
Trasa:
(doliczyć trzeba dojazd Karwiny - Orłowo na pociąg i z pociągu/ w dwie strony)
Nadszedł czas na wypad solowy. Korzystając z okazji pojechałem dookoła Słupska szlakiem pałaców junkrów. Drogi bywały zazwyczaj dobre, po południu nawet się przejaśniło i zaczęły pojawiać się błękitne rozstępy w chmurach. W Sławnie spotkałem ludzi poznanych dzień wcześniej w... Sztumie. Trasa była dość ciekawa, bo udało mi się dotrzeć do obiektów, które we wcześniejszych latach - z różnych powodów - ominąłem. Największe wrażenie zrobił na mnie - ze względów historycznych - pałac Bismarcka i jego otoczenie. Okolice Słupska nie epatowały dużym ruchem na drogach, z wyjątkiem drogi Sławno-Polanów. Tego natężenia ruchu nie potrafiłem sobie logicznie wyjaśnić, ale blachosmrody niemal się korkowały i ruch był bardzo męczący. Najpiękniejszym odcinkiem była pusta, dobra nawierzchniowo i piękna krajobrazowo droga przez Wierszyno i Gałąźnię do Motarzyna. Potem był już odcinek sportowy, przez Czarną Dąbrówkę i Cewice do Lęborka.

Damnica

Wstrząsające znalezisko na drodze do Rogawicy

Pałac w Lubuczewie

Krzemienica

Sławsko

Sławno - przedmieście

Sławno - fragment oryginalnej zabudowy

Piękna aleja klonowa przed Osowem

Warcino - dwór

Ukochany czworonóg Bismarcka

Konopnicka w parku Bismarcka z cytatem z Roty: "nie rzucim ziemi skąd nasz ród". Trolling po PRL-owsku

Pałac Otto von Bismarcka

Krajobraz okolic Wierszyna

Pałac w Motarzynie

Lębork

Miasto niezbyt przyjazne rowerom...
Trasa:
(doliczyć trzeba dojazd Karwiny - Orłowo na pociąg i z pociągu/ w dwie strony)
Dystans76.58 km Czas04:16 Vśrednia17.95 km/h VMAX46.77 km/h Podjazdy591 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Kociewie i Powiśle
Dzień naznaczony potężną ulewą, która dopadła nas w Sztumie i uwięziła na trzy godziny (13-16) w Bistro Mniam. Zjedliśmy znakomicie, a potem w sznurach deszczu jechaliśmy na najbliższą stację by zdążyć na pociąg powrotny do Gdyni. Żywioł nie dopuścił nas do właściwej mety jaką miał być Malbork. Prognozy były jednak jednoznaczne i potwierdziły się w praktyce: uciekaliśmy przed tężejącymi chmurami niemal od początku trasy.

Dzierżążno

Gniew

Rynek w Gniewie

Kwidzyn

Sztum
Trasa: Karwiny - Orłowo - PKP - Możeszczyn - Gniew - Kwidzyn - Trzciano - Sztum - PKP
Dzień naznaczony potężną ulewą, która dopadła nas w Sztumie i uwięziła na trzy godziny (13-16) w Bistro Mniam. Zjedliśmy znakomicie, a potem w sznurach deszczu jechaliśmy na najbliższą stację by zdążyć na pociąg powrotny do Gdyni. Żywioł nie dopuścił nas do właściwej mety jaką miał być Malbork. Prognozy były jednak jednoznaczne i potwierdziły się w praktyce: uciekaliśmy przed tężejącymi chmurami niemal od początku trasy.

Dzierżążno

Gniew

Rynek w Gniewie

Kwidzyn

Sztum
Trasa: Karwiny - Orłowo - PKP - Możeszczyn - Gniew - Kwidzyn - Trzciano - Sztum - PKP
Dystans119.08 km Czas05:36 Vśrednia21.26 km/h VMAX46.14 km/h Podjazdy436 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Z Tczewa na Westerplatte i przez Trójmiasto
Wypad na Westerplatte, z cyklu "być po raz pierwszy" a przy okazji dokończyć monografię rowerową Żuław. Zaskoczyła mnie konieczność stania z rowerem w pociągu, to był poranny tłok zmierzających do pracy i specyficzny zwyczaj siadania z rowerem w ręce zamiast kładzenia bicykli obok siebie. Wysiadłem w Tczewie, gdzie musiałem zmierzyć się z niebosiężnymi schodami... W miarę jak malały trudności tego typu, wzmagał się upał. Po raz ostatni peregrynowałem po domach podcieniowych i syciłem się spokojem żuławskich dróg.
Odcinek trójmiejski cechował dualizm. Rozpalona, pozbawiona cienia droga rowerowa wiodła mnie na Westerplatte. Tam upał mnie nieco zmógł, betony, słońce, asfalt... Gdy wróciłem na trasę, czekało mnie przebijanie się drogami rowerowymi przez Trójmiasto z finałem w Gdyni.

Spichlerz szachulcowy w Steblewie

Zabudowa po żuławsku



Betony były męczące
Trasa: Karwiny - Orłowo - PKP - Tczew - Steblewo - Suchy Dąb - Długie Pole - Cedry Wlk. - Trzcinisko - Wiślinka - Gdańsk - Sopot - Gdynia
Wypad na Westerplatte, z cyklu "być po raz pierwszy" a przy okazji dokończyć monografię rowerową Żuław. Zaskoczyła mnie konieczność stania z rowerem w pociągu, to był poranny tłok zmierzających do pracy i specyficzny zwyczaj siadania z rowerem w ręce zamiast kładzenia bicykli obok siebie. Wysiadłem w Tczewie, gdzie musiałem zmierzyć się z niebosiężnymi schodami... W miarę jak malały trudności tego typu, wzmagał się upał. Po raz ostatni peregrynowałem po domach podcieniowych i syciłem się spokojem żuławskich dróg.
Odcinek trójmiejski cechował dualizm. Rozpalona, pozbawiona cienia droga rowerowa wiodła mnie na Westerplatte. Tam upał mnie nieco zmógł, betony, słońce, asfalt... Gdy wróciłem na trasę, czekało mnie przebijanie się drogami rowerowymi przez Trójmiasto z finałem w Gdyni.

Spichlerz szachulcowy w Steblewie

Zabudowa po żuławsku

Trutnowy

Westerplatte po raz pierwszy w życiu

Betony były męczące
Trasa: Karwiny - Orłowo - PKP - Tczew - Steblewo - Suchy Dąb - Długie Pole - Cedry Wlk. - Trzcinisko - Wiślinka - Gdańsk - Sopot - Gdynia
Dystans113.73 km Czas06:24 Vśrednia17.77 km/h VMAX57.91 km/h Podjazdy613 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Północne Kaszuby, czyli z Helu do celu
Nastąpił wreszcie dzień "helski". Było tak jak w 2014 i 2017 roku, czyli kiepskie nawierzchnie "ścieżek rowerowych" i tłum turystów. Przez cały dzień na niebie nie było ani jednej chmury. Generalnie czym dalej byliśmy od Helu tym bardziej było sympatyczniej. W Kuźnicy jedliśmy pyszne gofry, w Jastrzębiej Górze dobre zapiekanki. Tradycyjnych trudności (tłumy, tłumy, tłumy!) dostarczył przejazd przez Władysławowo, dalej - pozytywnie - zdziwiła mnie dobra droga rowerowa z Władysławowa do Jastrzębiej Góry. Nasza wycieczka połączyła początek Polski na Helu z najdalszym północnym punktem w Jastrzębiej Górze. Potem był zamko-pałac w Krokowej i Jezioro Żarnowieckie. Skończyliśmy trasę tradycyjnie w Wejherowie.

Hel

Jastrzębia Góra - przyl. Rozewie

Krokowa

Jezioro Żarnowieckie

Wejherowo
Trasa:
Karwiny - Gdynia PKP - Hel - Rozewie - Krokowa - Gniewino - Wejherowo - SKM - Orłowo - Karwiny
Nastąpił wreszcie dzień "helski". Było tak jak w 2014 i 2017 roku, czyli kiepskie nawierzchnie "ścieżek rowerowych" i tłum turystów. Przez cały dzień na niebie nie było ani jednej chmury. Generalnie czym dalej byliśmy od Helu tym bardziej było sympatyczniej. W Kuźnicy jedliśmy pyszne gofry, w Jastrzębiej Górze dobre zapiekanki. Tradycyjnych trudności (tłumy, tłumy, tłumy!) dostarczył przejazd przez Władysławowo, dalej - pozytywnie - zdziwiła mnie dobra droga rowerowa z Władysławowa do Jastrzębiej Góry. Nasza wycieczka połączyła początek Polski na Helu z najdalszym północnym punktem w Jastrzębiej Górze. Potem był zamko-pałac w Krokowej i Jezioro Żarnowieckie. Skończyliśmy trasę tradycyjnie w Wejherowie.

Hel

Jastrzębia Góra - przyl. Rozewie

Krokowa

Jezioro Żarnowieckie

Wejherowo
Trasa:
Karwiny - Gdynia PKP - Hel - Rozewie - Krokowa - Gniewino - Wejherowo - SKM - Orłowo - Karwiny











