Dystans58.25 km Czas02:56 Vśrednia19.86 km/h VMAX42.88 km/h Podjazdy446 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Chorzów - Pogorie - Jaworzno
Lodowaty wiatr prosto w twarz. 6 m/s przenikliwego zimna i 3 postoje na przejazdach kolejowych.

Kilar w Czeladzi

Duże fale na Trójce
Lodowaty wiatr prosto w twarz. 6 m/s przenikliwego zimna i 3 postoje na przejazdach kolejowych.

Kilar w Czeladzi

Duże fale na Trójce
Dystans12.11 km Czas00:36 Vśrednia20.18 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
Wrona siwa postanowiła wykorzystać mnie jako dziadka do orzechów. Musi się jeszcze nauczyć, że do rozłupywania orzechów lepiej nadają się samochody niż rowery...
Wrona siwa postanowiła wykorzystać mnie jako dziadka do orzechów. Musi się jeszcze nauczyć, że do rozłupywania orzechów lepiej nadają się samochody niż rowery...
Dystans12.13 km Czas00:37 Vśrednia19.67 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
W drodze powrotnej deszcz.

W drodze powrotnej deszcz.

Dystans87.49 km Czas04:39 Vśrednia18.82 km/h Podjazdy682 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dookoła Płaskowyżu
Wypad nad Pogorie i Przeczyce by wykorzystać ostatni luźny wtorek i piękną pogodę.

Czeladź

Przeczyce

Dziewicza Góra
Trasa: Chorzów - Katowice - Czeladź - Pogoria IV - Przeczyce - Zendek - Sączów - Dziewicza Góra - Dobieszowice - Chorzów
Wypad nad Pogorie i Przeczyce by wykorzystać ostatni luźny wtorek i piękną pogodę.

Czeladź

Przeczyce

Dziewicza Góra
Trasa: Chorzów - Katowice - Czeladź - Pogoria IV - Przeczyce - Zendek - Sączów - Dziewicza Góra - Dobieszowice - Chorzów
Dystans23.07 km Czas01:05 Vśrednia21.30 km/h Podjazdy204 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca + Park Śląski
Piękny dzień na rozruch po niedzielnej trasie, w poniedziałkowym parku.

Róże i Kapelusz

Wilczy Totem
Piękny dzień na rozruch po niedzielnej trasie, w poniedziałkowym parku.

Róże i Kapelusz

Wilczy Totem
Dystans182.78 km Czas08:44 Vśrednia20.93 km/h VMAX64.48 km/h Podjazdy2058 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dolinki podkrakowskie
Tym razem skorzystałem z pociągu do Krzeszowic. Należało wreszcie skorzystać z okazji, i z tego, że tak szybko do tych Krzeszowic można już dotrzeć. Nie startowałem na ten pociąg przed 5, starczył ten ruszający przed 7. Dojazd do Katowic był znacznie przyjemniejszy od realiów termicznych panujących w Krzeszowicach. Uratowało mnie głównie to, że szybko zrobiło się pod górkę. Z prawdziwym zachwytem podjeżdżałem pod sam klasztor w Czernej - wreszcie było mi ciepło!
Długo kręciłem się w okolicach dolin Racławki, Szklarki i Będkowskiej - korzystałem po prostu z wczesnej pory i braku turystów. Gdy zaczęło robić się tłoczno uciekłem w dolinę Kluczwody i znalazłem się w strefie profanum. Centusie-płotusie zagrodziły jakakolwiek możliwość przejazdu rowerem. Musiałem jechać okrężnie przez Ujazd i Wielką Wieś. Gdy dotarłem w końcu do doliny Prądnika były już w niej tłumy, skierowałem się więc na Korzkiew i postanowiłem czmychnąć od razu w Dolinę Dłubni, porzucając pomysł jazdy przez Pieskową Skałę.
Oczywiście Dolina Dłubni jechało mi się spokojnie i jeszcze przed zmierzchem dotarłem przez Chechło i Błędów nad Pogorię.

Czerna

Paczółtowice

Racławice

Dolina Racławki

Dolina Szklarki

Dolina Szklarki

Dolina Szklarki



Dolina Będkowska

Dolina Będkowska

Dolina Kobylańska

Dolina Kluczwody

Dolina Prądnika

Korzkiew

Korzkiew

Korzkiew

Dolina Dłubni

Iwanowice

Sieciechowice

Imbramowice

Glanów

Dolina Dłubni

Glanów

Sucha

Pogoria III
Trasa:
Tym razem skorzystałem z pociągu do Krzeszowic. Należało wreszcie skorzystać z okazji, i z tego, że tak szybko do tych Krzeszowic można już dotrzeć. Nie startowałem na ten pociąg przed 5, starczył ten ruszający przed 7. Dojazd do Katowic był znacznie przyjemniejszy od realiów termicznych panujących w Krzeszowicach. Uratowało mnie głównie to, że szybko zrobiło się pod górkę. Z prawdziwym zachwytem podjeżdżałem pod sam klasztor w Czernej - wreszcie było mi ciepło!
Długo kręciłem się w okolicach dolin Racławki, Szklarki i Będkowskiej - korzystałem po prostu z wczesnej pory i braku turystów. Gdy zaczęło robić się tłoczno uciekłem w dolinę Kluczwody i znalazłem się w strefie profanum. Centusie-płotusie zagrodziły jakakolwiek możliwość przejazdu rowerem. Musiałem jechać okrężnie przez Ujazd i Wielką Wieś. Gdy dotarłem w końcu do doliny Prądnika były już w niej tłumy, skierowałem się więc na Korzkiew i postanowiłem czmychnąć od razu w Dolinę Dłubni, porzucając pomysł jazdy przez Pieskową Skałę.
Oczywiście Dolina Dłubni jechało mi się spokojnie i jeszcze przed zmierzchem dotarłem przez Chechło i Błędów nad Pogorię.

Czerna

Paczółtowice

Racławice

Dolina Racławki

Dolina Szklarki

Dolina Szklarki

Dolina Szklarki



Dolina Będkowska

Dolina Będkowska

Dolina Kobylańska

Dolina Kluczwody

Dolina Prądnika

Korzkiew

Korzkiew

Korzkiew

Dolina Dłubni

Iwanowice

Sieciechowice

Imbramowice

Glanów

Dolina Dłubni

Glanów

Sucha

Pogoria III
Trasa:
Dystans77.35 km Czas03:51 Vśrednia20.09 km/h Podjazdy719 m
SprzętFocus Arriba 4.0
GSD + Płaskowyż Twardowicki
Zew roweru po tygodniu w lesie, na poligonie. Kolorowe były tylko jesiony pensylwańskie i klony jesionolistne. Piękny, słoneczny dzień i udana przejażdżka.

Widok na Łagiszę z GSD

Targoszyce

Góra Siewierska

Na Równej Górze

Kotlina Psarska i GSD z Równej Góry
Trasa: Ch - Wojkowice - GSD - Strzyżowice - Toporowice - Targoszyce - Nowa Wieś - Góra Siewierska - Równa Góra - Brzękowice-Wał - Rogoźnik - Chorzów
Zew roweru po tygodniu w lesie, na poligonie. Kolorowe były tylko jesiony pensylwańskie i klony jesionolistne. Piękny, słoneczny dzień i udana przejażdżka.

Widok na Łagiszę z GSD

Targoszyce

Góra Siewierska

Na Równej Górze

Kotlina Psarska i GSD z Równej Góry
Trasa: Ch - Wojkowice - GSD - Strzyżowice - Toporowice - Targoszyce - Nowa Wieś - Góra Siewierska - Równa Góra - Brzękowice-Wał - Rogoźnik - Chorzów
Dystans205.96 km Czas09:37 Vśrednia21.42 km/h VMAX68.15 km/h Podjazdy1762 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dookoła Zawiercia
Weekend przed wyjazdem na poligon i zarazem koniec września, coraz krótsze dni. Zdecydowałem się wyruszyć jak najwcześniej, by dość szybko wrócić, musiałem się jeszcze pakować na tydzień w lesie. Okoliczności sprawiły, że nie kombinowałem, zależało mi na prostej i długiej trasie. Takiej z domu do domu i dookoła. Warunki wietrzne były akurat spokojne, niemal bezruch. Jak to w takich sytuacjach bywa, miało być dość chmurno, ale ciepło. Warunki w sam raz na większy wycisk bez łudzenia się co do niezwykłych wrażeń "artystycznych" na trasie. Taka to właśnie była trasa.
Największe emocje towarzyszyły mi chyba w okolicach rezerwatu Ruskie Góry, gdzie po prostu wybrałem się na rekonesans grzybowy. Pierwszy raz zwróciłem uwagę na kolczaki rude, których było tu nawet sporo. Uchodzą za jadalne, w niektórych krajach nawet chętnie zbierane, ale młode. Ja znalazłem wyłącznie stare. Wysyp grzybów był przeszłością, ale chwila przerwy na spacer była wartością dodaną. Tradycyjnie przyjemnie jechało mi się przez Cisową i wzdłuż Żebrówki. Przed Zawadą Pilicką wyszło jednak słońce i zrobiło się bardzo przyjemnie. Skorzystałem więc z warunków i zarządziłem biwak w parku dworskim w Irządzach. Dwór był w remoncie (nie wiem dlaczego, bo nie wymagał), ale dzięki temu park miałem cały dla siebie. Wypoczywałem przy pomnikowych lipach. Gdy ruszałem dalej nie spodziewałem się znacznego wzrostu dramatyzmu na trasie. Przejazd przez wioskę Zagórze spowodował atak czterech psów na raz. I nie były to kundle. Zrobiło się groźnie. Otwarte wrota i wataha psów na drodze publicznej. Tym razem nie zostałem ugryziony, ale zareagowałem wrzaskiem który przestraszył całą bandę. Na odchodne jeden z "pieseczków" ugryzł mi ramę roweru...
Mocno obudzony jechałem więc dalej. Słońce było już tylko wspomnieniem. Przez Bobolice i Mirów jechałem już w chmurach i... tłumach turystów. Tak było także na dalszym odcinku, do Żarek. Od Żarek natomiast towarzyszył mi duży ruch samochodów i tłumy wracających z Jury przez Koziegłowy. Spokojnie zrobiło się dopiero od Wojsławic, gdy wjechałem na drogi typowo lokalne.

Będzin wcześnie rano

Wschód nad Pogorią

Była atmosferka

A w Błędowie tradycyjna mgła

No i niestety zapowiadane chmury...

Prawie mój rocznik a od 21 lat w piachu. Jeszcze zginęła w maju...

Kwaśniów

Tutaj szukałem grzybów

Tak szybko spod domu jeszcze chyba nie dotarłem do Smolenia...

Zwiodła mnie potrzeba fizjologiczna. Opuszczone gospodarstwo okazało się częściowo rozszabrowane, a zdrowy ceglany dom otwarty na oścież

Podłogi w kiepskim stanie ale sufit bez zarzutu. Meble z epoki i kalendarz z 1996 roku...

Jadąc wzdłuż Żebrówki zacząłem zwracać uwagę na opuszczone domy

I mijałem ich całkiem sporo

Zaskakująco sporo

Kapliczka w Kaszczorze. Tutaj opuściłem bieg rzeczki Żebrówki by wkrótce przeciąć krajówkę w Grabcu (zresztą przy kolejnej kapliczce)

Skrótem na Zawadę Pilicką jechałem pierwszy raz: droga dobra i bez ruchu

W Irządzach byłem dopiero po raz trzeci.

Sikornik

Okolice Zagórza

Okolice Zagórza

W stronę Dzibic

Dzibice

Dzibice

Stawy w Kostkowicach

Bobolice

Stodoły w Żarkach

Żarki

Koziegłowy

Strąków

Sączów
Trasa:
Weekend przed wyjazdem na poligon i zarazem koniec września, coraz krótsze dni. Zdecydowałem się wyruszyć jak najwcześniej, by dość szybko wrócić, musiałem się jeszcze pakować na tydzień w lesie. Okoliczności sprawiły, że nie kombinowałem, zależało mi na prostej i długiej trasie. Takiej z domu do domu i dookoła. Warunki wietrzne były akurat spokojne, niemal bezruch. Jak to w takich sytuacjach bywa, miało być dość chmurno, ale ciepło. Warunki w sam raz na większy wycisk bez łudzenia się co do niezwykłych wrażeń "artystycznych" na trasie. Taka to właśnie była trasa.
Największe emocje towarzyszyły mi chyba w okolicach rezerwatu Ruskie Góry, gdzie po prostu wybrałem się na rekonesans grzybowy. Pierwszy raz zwróciłem uwagę na kolczaki rude, których było tu nawet sporo. Uchodzą za jadalne, w niektórych krajach nawet chętnie zbierane, ale młode. Ja znalazłem wyłącznie stare. Wysyp grzybów był przeszłością, ale chwila przerwy na spacer była wartością dodaną. Tradycyjnie przyjemnie jechało mi się przez Cisową i wzdłuż Żebrówki. Przed Zawadą Pilicką wyszło jednak słońce i zrobiło się bardzo przyjemnie. Skorzystałem więc z warunków i zarządziłem biwak w parku dworskim w Irządzach. Dwór był w remoncie (nie wiem dlaczego, bo nie wymagał), ale dzięki temu park miałem cały dla siebie. Wypoczywałem przy pomnikowych lipach. Gdy ruszałem dalej nie spodziewałem się znacznego wzrostu dramatyzmu na trasie. Przejazd przez wioskę Zagórze spowodował atak czterech psów na raz. I nie były to kundle. Zrobiło się groźnie. Otwarte wrota i wataha psów na drodze publicznej. Tym razem nie zostałem ugryziony, ale zareagowałem wrzaskiem który przestraszył całą bandę. Na odchodne jeden z "pieseczków" ugryzł mi ramę roweru...
Mocno obudzony jechałem więc dalej. Słońce było już tylko wspomnieniem. Przez Bobolice i Mirów jechałem już w chmurach i... tłumach turystów. Tak było także na dalszym odcinku, do Żarek. Od Żarek natomiast towarzyszył mi duży ruch samochodów i tłumy wracających z Jury przez Koziegłowy. Spokojnie zrobiło się dopiero od Wojsławic, gdy wjechałem na drogi typowo lokalne.

Będzin wcześnie rano

Wschód nad Pogorią

Była atmosferka

A w Błędowie tradycyjna mgła

No i niestety zapowiadane chmury...

Prawie mój rocznik a od 21 lat w piachu. Jeszcze zginęła w maju...

Kwaśniów

Tutaj szukałem grzybów

Tak szybko spod domu jeszcze chyba nie dotarłem do Smolenia...

Zwiodła mnie potrzeba fizjologiczna. Opuszczone gospodarstwo okazało się częściowo rozszabrowane, a zdrowy ceglany dom otwarty na oścież

Podłogi w kiepskim stanie ale sufit bez zarzutu. Meble z epoki i kalendarz z 1996 roku...

Jadąc wzdłuż Żebrówki zacząłem zwracać uwagę na opuszczone domy

I mijałem ich całkiem sporo

Zaskakująco sporo

Kapliczka w Kaszczorze. Tutaj opuściłem bieg rzeczki Żebrówki by wkrótce przeciąć krajówkę w Grabcu (zresztą przy kolejnej kapliczce)

Skrótem na Zawadę Pilicką jechałem pierwszy raz: droga dobra i bez ruchu

W Irządzach byłem dopiero po raz trzeci.

Sikornik

Okolice Zagórza

Okolice Zagórza

W stronę Dzibic

Dzibice

Dzibice

Stawy w Kostkowicach

Bobolice

Stodoły w Żarkach

Żarki

Koziegłowy

Strąków

Sączów
Trasa:
Dystans67.22 km Czas03:15 Vśrednia20.68 km/h Podjazdy505 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Pogorie
Wypad sobotni nad Pogorie przed kolejnym tygodniem w lesie (na poligonie). Na spokojnie, bo w niedziele była planowana dalsza trasa.

Nad Brynicą

Pogoria IV

Nad Brynicą w Wojkowicach
Wypad sobotni nad Pogorie przed kolejnym tygodniem w lesie (na poligonie). Na spokojnie, bo w niedziele była planowana dalsza trasa.

Nad Brynicą

Pogoria IV

Nad Brynicą w Wojkowicach
Dystans16.26 km Czas00:44 Vśrednia22.17 km/h Podjazdy140 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Spadające kasztany
Atrakcją wypadu była sroka konsumująca potrąconego jeża. Jeż-pechowiec, wkrótce znikną przecież z dróg i zaszyją się w listowiu... Przynajmniej te co przeżyją.

Atrakcją wypadu była sroka konsumująca potrąconego jeża. Jeż-pechowiec, wkrótce znikną przecież z dróg i zaszyją się w listowiu... Przynajmniej te co przeżyją.












