Dystans153.43 km Czas08:27 Vśrednia18.16 km/h VMAX62.24 km/h Podjazdy1960 m
Umajone góry i górki, wszystkie świętokrzyskie

Ruszyłem z rana na Czerwoną Górę i Nową Słupię. Chciałem poczuć majówkę, tzn. tłumy na świętym Krzyżu - i owszem, były - sunęły miarowym krokiem do góry. Jakże miło się ich mijało pod górkę, bo w dół byli tylko rozmazanymi plamami. Parkingi, busy, autka, budki z pamiątkami. Nareszcie prawdziwa majówka! Oczywiście szybko się ewakuowałem i przez resztę dnia ludzi widywałem od święta. 

Ruszyłem w Pasmo Cisowsko-Orłowińskie które zachwyciło mnie w zeszłym roku. Razem z pasmem Ociesęckim i Wygiełzowskim tworzy coś w rodzaju Disneylandu dla każdego pasjonata bocznych dróg i mało znanych widoków. Zapewnia moc interwałów i zaskoczeń natury estetycznej. Oko cieszą nietknięte tutejsze lasy. Żadnych wiatrowałów, wiatrołomów itp. Piękne jodły, dużo buków, liczne brzozy. Wszędzie wzgórza i strumienie, boczne drogi i to co wszędzie - poza Świętym Krzyżem i Świętą Katarzyną - błogi spokój. Było więc idyllicznie do czasu aż odezwał się sos do kebabu z dnia poprzedniego. Po raz ostatni skusiłem się na sos! Od godz. 12 2 maja do południa 3 maja łącznie miałem 8 biegunek, ustanowiłem więc nowy rekord i tym samym nie osiągnąłem celów dnia: nie dotarłem do wsi Konary, Ublinek, Modliborzyce. Po prostu byłem zbyt osłabiony, odwodniony i straciłem za dużo czasu na czynności wiadome...  Nie wpsomnę nawet o bólu wykręcanych jelit. Odkryłem jedynie, dzięki przedwczesnemu wycofowi przez przeł. Karczmarkę, że jest tu znakomity asfalt i to dużo zmienia w temacie moich przyszłych wizyt, które z pewnością nastąpią, bo Świętokrzyskie jest i będzie sercu bliskie!

Co ciekawe osiągnąłem najwyższą prędkość zjazdu w roku. Ze Świętego Krzyża rzecz jasna, choć sympatycznych zjazdów było więcej. 

Przed Czerwoną Górą: krzyż w Świętokrzyskim, bo tak wypada

Ale cudnie - w drodze na Nową Słupię

Tłum na Świętym Krzyżu

Spokój na pięknej przełęczy bez nazwy,  w drodze na Widełki

Pasmo Ociesęckie

Świński Ryj, okolice wsi Czyżów

Idylla okolic Łagowa

Krystaliczne strumienie

Najpiękniej chyba położona wieś w województwie - Koziel

Pasmo Jeleniowskie

Chałupa Ponurego w Janowicach


Dystans143.01 km Czas07:48 Vśrednia18.33 km/h VMAX49.48 km/h Podjazdy1422 m
Kraina śpiewających lessów

Nie sposób opisać tej rozmaitości śpiewów i zapachów, oddać radości jaką dawały znakomite, wąskie, lokalne asfalciki pełne interwałów. To będzie tylko namiastka, bo w tej mozaice sadów, pól, wąwozów, jarów i padołów najbardziej zadziwiały liczne strumienie. Nie spodziewałem się tak dobrze rozwiniętej sieci rzecznej. Sama Opatówka jest nieciekawa, ale jej dopływy bywają już urocze.

Dolina (i wszystkie jej odnogi) jest natomiast o tej porze emanacją raju odnalezionego. Kwitną wszystkie śliwy (tarniny!), czereśnie i forsycje a czekają czeremchy, brzoskiwnie i jabłonie. Festiwal feerii barw potrwa więc jeszcze kilka tygodni. Wróble gonią po dachach, jaskółki wysiadują na drutach, szpaków nie widać, bo pochłania je sezon lęgowy. Koty czatują na polach, a tamże kuropatwy, trznadle, potrzeszcze, makolągwy i szczygły. Dojrzałem nawet muchołówkę małą.

Skarpy lessowe i jary, głębocznice dróg są tu w zasadzie wszędzie. I ten zapach, typowy dla winnic, zapach spalonej ziemi - na początku maja, przy 18 stopniach w cieniu! Po wjeździe na wierzchowinę dopada człowieka zawsze fala ciepła i czuje się, że latem jest tu piekło i spokojnie 40 stopni w słońcu. Teraz - u progu maja - panuje jednak idylla i choć w pobliskim Sandomierzu zadeptują się właśnie tłumy, tutaj między miastem ojca Mateusza a Opatowem panuje boski bezruch. Przy wieży w Tudorowie nie spotykam nikogo, przy resztkach zamku w Ossolinie kilka samochodów, sami miejscowi. Podobnie przy zamku w Międzygórzu - 3 sztuki, wszystkie na blachach sandomierskich. Rowerzystów też nie ma za wiele. Najwidoczniej tylko dla nielicznych jest to raj odnaleziony, wielu wciąż szuka go w tłumie na tych czy innych Krupówkach... Niech szukają dalej! Dla mnie to Suwalszczyzna Południa. 


Jary lessowe, chyba te pastelowe barwy tak mnie zachwycają

Moja baza w Ostrowcu, stąd startowałem (uchylone okienko na górze)

Czereśnie

Śliwy, ach te śliwy

Bez skarp lessowych nie byłoby tego pejzażu

Rynek w Opatowie

Jest tu pełno figur świętych i krzyży, jak to w Świętokrzyskiem

Samotna czereśnia - nawet 1 drzewo zmienia pejzaż

Typowa tutejsza droga - dobra, wąska i pod górkę :)

Garbiki i polne drogi

Mniszki pod ruinami zamku w Międzygórzu

Typowa głębocznica, tutaj zajechałem przez pomyłkę, bo często dróg asfaltowych było więcej niż na dokładnej mapie... 

Tak wyglądają drogi w raju rowerzysty

Sieć lokalnych dróg asfaltowych jest zadziwiająca

Kichary - wieża obronna

Znów figura

Wieża w Tudorowie jest bardzo malowniczo położona

Kościół w Ptkanowie też...

Trasa:

Dystans215.05 km Czas10:27 Vśrednia20.58 km/h VMAX53.77 km/h Podjazdy1640 m
W Świętokrzyskie, sercu bliskie

Gdy w Beskidach - z litości nie wspominam nawet o Zakopanem - tratowały się tłumy, ja postanowiłem dostąpić spotkania z umajoną Ziemią Świętokrzyską. Towarzyszyły mi od początku słowiki i jaskółki, kwitnące drzewa owocowe i błogi spokój na drogach. Radośnie współczułem więc wszystkim bywalcom górskich kurortów i syciłem się ciszą. Było jak zawsze, cudownie! Spędzanie majówki poza Świętokrzyskiem to robienie sobie krzywdy, staram się zawsze o tym pamiętać, choć nie zawsze aura jest tak łaskawa i pozwala peregrynować po lokalnych drogach mitycznej Szkieletczyzny. 

Tym razem niewiele było nowego, chyba tylko nowa przeprawa na Pilicy, w Małoszycach i inauguracyjna wizyta w wymierającej wsi Jasieniec. W Raszkowie odkryłem, że już byłem, poznałem Pałac Seniora i kopiec z czasów kościuszkowskich. Nowością były wsie Wawrzyn I i Wawrzyn II oraz niewielki lasek przy Brynicy Suchej, który zachwycał aurą zieloności. W Jędrzejowie spotkałem Kaszubów zwiedzających rowerowo-samochodowo Ponidzie. Ludzie z Chojnic przebywają całą Polskę by dokonać majówkowego spływu Nidą i pojeździć rowerem po Ponidziu, Świat się kończy! I musieli trafić akurat na mnie! Straciłem kwadrans na tłumaczeniu i pokazywaniu co warto zobaczyć na Ponidziu... Przy okazji powiedziałem też co myślę o polityce rowerowej powiatu chujnickiego... :) Byli zaskoczeni informacją, że na Ponidziu nie trzeba "ścieżek" rowerowych by bezpiecznie podróżować rowerem. Byłbym zdziwiony, gdybym nie znał "kaszubskiego stylu jazdy". Czekał ich szok, że można nie drżeć o życie jadąc rowerem po drogach publicznych.

Po miłej pogawendce z jędrzejowskimi Kaszubami ruszyłem na Pogórze Szydłowskie. Odkryłem je rowerowo dopiero niedawno i od tej pory często wracam. Cudowne fałdy, pagóry, lasy i przestrzeń. Na drogach hula wiatr, z wyjątkiem okolic Daleszyc. Jedynie pod Jędrzejowem i Daleszycami występował na mojej trasie zauważalny ruch kołowy. Sam co jakiś czas napawałem się spokojem: pod wiatą w wiosce Wielkopole (gm. Słupia), u stóp klasztoru cystersów w Jędrzejowie, u stóp sanktuarium w Piotrkowicach. Wszędzie było w zasadzie bezludnie. W jednym z moich ulubionych miast - Pierzchnicy - występuje nawet coś w rodzaju spokoju odświeżonego miasteczka... Spokój odpuścił dopiero na drodze 753, czyli na obwodnicy Łysogór, ale tu występuje pas dla rowerów i jedzie się i tak przyjemnie. Końcówka trasy i przejazd przez okolice wsi Momina były już znowu napawaniem się spokojem. Do Ostrowca dojechałem w dobrym czasie i znakomitym nastroju. W sumie to jedno z ciekawiej położonych średnich miast w Polsce i da się je lubić!


Ten pejzaż okolic Kocikowej zawsze mnie fascynuje. 

Młoda Pilica pokonywana w Małoszycach

Jasieniec

Powrót do Węgrzynowa, o mało nie zostałem tutejszym ziemianinem

Gmina Słupia cieszy fałdowaniami krajobrazu

Dwór w Rożnicy

Opactwo Jędrzejowskie

Pogórze Szydłowskie to jedno z moich ulubionych miejsc

Piotrkowice, te w pobliżu Chmielnika

Dbałość o detale to nowość w Świętokrzyskiem

Fatalny "skrót" na Maleszową

Nad Belnianką

Pasma Gór Świętokrzyskich z obwodnicy Łysogór

Nad Mirogonowicami

Widok na znak firmowy - Święty Krzyż

Jary Mominy

Trasa:

Dystans14.95 km Czas00:44 Vśrednia20.39 km/h Podjazdy108 m
Praca + sklepy
Kategoria praca
Dystans33.64 km Czas01:32 Vśrednia21.94 km/h Podjazdy282 m
2 x Praca + Park Śląski
Kategoria praca

Eksploracje ptasiarskie i obowiązki służbowe

"Rezerwat" Park Śląski

Odnowione alejki

Spadł przy mnie do wody i skonał. Nie przyuważyłem jaki drapieżnik go upuścił... ale oglądanie agonii nigdy nie jest przyjemne.


Dystans122.95 km Czas05:54 Vśrednia20.84 km/h VMAX48.67 km/h Podjazdy1037 m
Niegowonice i Grabowa
Kategoria >100 km

Ostatni z rajdów nieruchomościowych AD 2022. Było pochmurno, ale dość odkrywczo. Znalazłem kilka ciekawych działek, ale przyszłość pokaże, że nie były mi do niczego potrzebne...


Spokój Czwartej "Pogorii"

Zaułki Niegowonic, czyli pierwsze odciski kół mojego roweru na tym asfalcie!

Lądowisko w Niegowonicach

Uroki Grabowej

Chrystus Chruszczobrodzki

Przeczesany las nad zb. Rogoźnik

Trasa:

Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
Praca
Kategoria praca
Dystans67.46 km Czas03:19 Vśrednia20.34 km/h Podjazdy772 m
Płaskowyż Twardowicki 9/2022
Kategoria blisko domu

Miało być huczne świętowanie 25. rocznicy pierwszych wagarów. Tymczasem było niestety inaczej. Dwukrotnie dopadły mnie ulewy i kolejny raz przegrałem z klątwą Niegowonic. Musiałem wycofać się z Grodźca, spod GSD, właściwie już z Łagiszy. Nie poddałem się jednak i wybrałem deszczowy Płaskowyż. Tym samym po raz pierwszy nawiedziłem wieżę widokową w Górze Siewierskiej i tutejszy "kompleks ekologiczny". Otwarto go z zaskoczenia jakieś 1,5 roku od ukończenia. Na wieży jeszcze kropiło, ale yr.no wskazywało na poprawę. Tak też się stało, a ja mogłem zdjąć strój płetwonurka i ruszyć na Dziewiczą Górę i Sączów. Najładniej, choć nadal nieszczególnie, było gdy wracałem... Po powrocie burzę oglądałem już zza okna. To wspaniale, że z etapu przymrozków i śnieżyc przechodzimy od razu do kapuśniaczków i burz. Cudowna ta wiosna!

Grodziec w czasie kapuśniaczka

Leje na Wale

Widok na GSD z wieży w Górze Siewierskiej

Smutny, międzydeszczowy Sączów
Dystans12.11 km Czas00:36 Vśrednia20.18 km/h Podjazdy 90 m
Praca
Kategoria praca
Dystans83.18 km Czas03:48 Vśrednia21.89 km/h Podjazdy900 m
Płaskowyż Twardowicki 8/2022
Kategoria blisko domu, trening

Ciąg dalszy ćwiczeń na Płaskowyżu. Tym razem z odkryciami i wizytą na GSD.

W drodze na Najdziszów

GSD

Odkrycie na Wale, mpzp jest realizowany kosztem zagłady tych pięknych głogowych czyżni