Dystans62.33 km Czas03:03 Vśrednia20.44 km/h Podjazdy490 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Pogorie
Dzień nad Pogoriami

Pogoria III

Pogoria IV
Dzień nad Pogoriami

Pogoria III

Pogoria IV
Dystans12.13 km Czas00:36 Vśrednia20.22 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans140.81 km Czas06:53 Vśrednia20.46 km/h VMAX48.13 km/h Podjazdy1374 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Mroźna i śnieżna, ale kwietniowa, północna Jura w stylu maglellańskim
Nad ranem mroziło, w dzień śnieżyło i wiało. Było więc typowo wiosennie... Startowałem w Poraju, bo trzeba było się dostosować do silnego wiatru. Jako przeciwnicy wystarczali mi: zimno i opady śniegu; wiatr wolałem mieć z grubsza po swojej stronie. Rajdzik miał rzecz jasna zacięcie eksploracyjne i profil nieruchomościowy. Dzięki temu pierwszy raz dotarłem do Pabianic, nie wiem dlaczego nigdy tu nie byłem... W Piasku słuchałem syren z okazji rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem. Eksplorowałem też gruntownie Piasek, a nawet piaskowe drogi w kierunku Śmiertnego Dębu, gdzie byłem drugi raz w życiu. odnotować muszę też pierwszy przejazd gruntówką (i niestety miejscami piaskówką) z Sierakowa do Konstantynowa. Po eksploracjach w rejonie Mełchowa przystąpiłem do powtórnej walki z Jurą. W oczy kłuły śmieci przy drodze, dzikie wysypiska, ale największe wrażenie zrobiło nielegalne składowisko opon w Mzurowie... Przez Góry Gorzkowskie jechałem w śnieżycy, nie lepiej było na trasie przez Mirów do Włodowic. Po walce z nawierzchnią dotarłem też do Morska i zająłem się eksploracją nieruchomościową. To były ostatnie chwile ze słońcem, w drodze ze Skarżyc do Ogrodzieńca zaczęły szaleć śnieżyce, mimo to zajechałem aż do Zdowa. Powód był prosty, byłbym zbyt szybko w Wiesiółce, skąd planowałem wrócić pociągiem. Ostatnie śnieżyca dorwała mnie między Zdowem a Ogrodzieńcem. Generalnie było szokująco zimno, wietrznie i nieprzyjemnie. Dawno nie było tak szpetnego kwietnia.

Na początek nowa droga Choroń - Przybynów

Okolice Suliszowic

W Siedlcu

Widoki z Pabianowic

Piasek

Sieraków

Przez las do Konstantynowa

Letniska w drodze na Mełchów

U stóp Gór Gorzkowskich

Jurajscy śmieciarze

Widoczki ładne, o ile bez śmieci

Za to grożą spore kary - Mzurów...

Znów zdegradowany pejzaż - betony w Niegowej

Kolejny zdegradowany pejzaż - Mirów

Księżycowa droga z Włodowic do Morska

Pierwszy raz w kolonii Zagórze

Skarżyce

Bzów - źródło Czarnej Przemszy

Jedna ze śnieżyc

Ogro w śniegu

Oto za co lubię Rokitno
Trasa (+ powrót z Kato):
Nad ranem mroziło, w dzień śnieżyło i wiało. Było więc typowo wiosennie... Startowałem w Poraju, bo trzeba było się dostosować do silnego wiatru. Jako przeciwnicy wystarczali mi: zimno i opady śniegu; wiatr wolałem mieć z grubsza po swojej stronie. Rajdzik miał rzecz jasna zacięcie eksploracyjne i profil nieruchomościowy. Dzięki temu pierwszy raz dotarłem do Pabianic, nie wiem dlaczego nigdy tu nie byłem... W Piasku słuchałem syren z okazji rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem. Eksplorowałem też gruntownie Piasek, a nawet piaskowe drogi w kierunku Śmiertnego Dębu, gdzie byłem drugi raz w życiu. odnotować muszę też pierwszy przejazd gruntówką (i niestety miejscami piaskówką) z Sierakowa do Konstantynowa. Po eksploracjach w rejonie Mełchowa przystąpiłem do powtórnej walki z Jurą. W oczy kłuły śmieci przy drodze, dzikie wysypiska, ale największe wrażenie zrobiło nielegalne składowisko opon w Mzurowie... Przez Góry Gorzkowskie jechałem w śnieżycy, nie lepiej było na trasie przez Mirów do Włodowic. Po walce z nawierzchnią dotarłem też do Morska i zająłem się eksploracją nieruchomościową. To były ostatnie chwile ze słońcem, w drodze ze Skarżyc do Ogrodzieńca zaczęły szaleć śnieżyce, mimo to zajechałem aż do Zdowa. Powód był prosty, byłbym zbyt szybko w Wiesiółce, skąd planowałem wrócić pociągiem. Ostatnie śnieżyca dorwała mnie między Zdowem a Ogrodzieńcem. Generalnie było szokująco zimno, wietrznie i nieprzyjemnie. Dawno nie było tak szpetnego kwietnia.

Na początek nowa droga Choroń - Przybynów

Okolice Suliszowic

W Siedlcu

Widoki z Pabianowic

Piasek

Sieraków

Przez las do Konstantynowa

Letniska w drodze na Mełchów

U stóp Gór Gorzkowskich

Jurajscy śmieciarze

Widoczki ładne, o ile bez śmieci

Za to grożą spore kary - Mzurów...

Znów zdegradowany pejzaż - betony w Niegowej

Kolejny zdegradowany pejzaż - Mirów

Księżycowa droga z Włodowic do Morska

Pierwszy raz w kolonii Zagórze

Skarżyce

Bzów - źródło Czarnej Przemszy

Jedna ze śnieżyc

Ogro w śniegu

Oto za co lubię Rokitno
Trasa (+ powrót z Kato):
Dystans13.84 km Czas00:41 Vśrednia20.25 km/h Podjazdy 96 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans122.72 km Czas05:34 Vśrednia22.05 km/h VMAX55.67 km/h Podjazdy1087 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Suliszowice, Biskupice i Choroń po pracy
Dął huragan na północ, wypadało więc dać się ponieść emocjom i wiatrowi. Wiatr był tak silny, że w rejonie Poraja byłem przeszło 2 godziny przed czasem. Naiwnie liczyłem też na przełom w eksploracjach nieruchomościowych. Wrażenia na miejscu były znacznie mniej pozytywne niż oczekiwania, na pocieszenie zostały wspomnienia z odbytego rajdziku :) Na koniec było trochę nerwów, bo zapomniałem akumulatora do lampki a pociąg relacji Częstochowa - Gliwice stał w Kato 25 minut, wypuściłem się więc w ciemnościach dedeerami do Chorzowa. Na pamiątkę zostały zdjęcia:

Park Miejski, Siemianowice

Z Rosochacza na Gęzyn

Nad Zalewem Porajskim

Ostrów

Kościół w Przybynowie

Przez Zaborze, pod wiatr, dotarłem aż po Suliszowice

A wracałem przez Biskupice a nawet zrobiłem pętelkę przez opłotki Zaborza, korzystając z nowej drogi i nadmiaru czasu

U celu, czyli w Choroniu
Trasa (powrót pociągiem do Katowic, do Ch. już rowerem, w dodatku ostrożnie, po ddr.-ach, z racji braku oświetlenia...):
Dął huragan na północ, wypadało więc dać się ponieść emocjom i wiatrowi. Wiatr był tak silny, że w rejonie Poraja byłem przeszło 2 godziny przed czasem. Naiwnie liczyłem też na przełom w eksploracjach nieruchomościowych. Wrażenia na miejscu były znacznie mniej pozytywne niż oczekiwania, na pocieszenie zostały wspomnienia z odbytego rajdziku :) Na koniec było trochę nerwów, bo zapomniałem akumulatora do lampki a pociąg relacji Częstochowa - Gliwice stał w Kato 25 minut, wypuściłem się więc w ciemnościach dedeerami do Chorzowa. Na pamiątkę zostały zdjęcia:

Park Miejski, Siemianowice

Z Rosochacza na Gęzyn

Nad Zalewem Porajskim

Ostrów

Kościół w Przybynowie

Przez Zaborze, pod wiatr, dotarłem aż po Suliszowice

A wracałem przez Biskupice a nawet zrobiłem pętelkę przez opłotki Zaborza, korzystając z nowej drogi i nadmiaru czasu

U celu, czyli w Choroniu
Trasa (powrót pociągiem do Katowic, do Ch. już rowerem, w dodatku ostrożnie, po ddr.-ach, z racji braku oświetlenia...):
Dystans12.13 km Czas00:36 Vśrednia20.22 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans12.13 km Czas00:36 Vśrednia20.22 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
SprzętMerida Drakar
Dystans53.04 km Czas02:53 Vśrednia18.40 km/h Podjazdy522 m
SprzętMerida Drakar
Zagłębiowskie Góry Śnieżne
Wielka trójka: Dorota, Parcina i Kijowa, wszystkie trzy zwiedzałem w zimowych warunkach. Najbardziej ekstremalnie było na Kijowej, ponad 10 cm śniegu. Ciekawe dlaczego akurat tam? Dla porównania na polach pod Dąbrówką miejscami tylko ślad, choć przejazd przez Sośnią Górę zaliczał się do przeżyć ekstremalnych: towarzyszyła mi mieszanina zwałów błota i śniegu. Wracałem przez Pekin, Boleradz, ul. Głowackiego i park w Wojkowicach. Skoro warunki były nietypowe to moja trasa też.

Na polach w Piekarach

Sośnia Góra - jazda tu była błędem z racji zwałów błota

Pierwsza z tytułowych gór wyspowych, czyli GSD

Na Kijowej
Wielka trójka: Dorota, Parcina i Kijowa, wszystkie trzy zwiedzałem w zimowych warunkach. Najbardziej ekstremalnie było na Kijowej, ponad 10 cm śniegu. Ciekawe dlaczego akurat tam? Dla porównania na polach pod Dąbrówką miejscami tylko ślad, choć przejazd przez Sośnią Górę zaliczał się do przeżyć ekstremalnych: towarzyszyła mi mieszanina zwałów błota i śniegu. Wracałem przez Pekin, Boleradz, ul. Głowackiego i park w Wojkowicach. Skoro warunki były nietypowe to moja trasa też.

Na polach w Piekarach

Sośnia Góra - jazda tu była błędem z racji zwałów błota

Pierwsza z tytułowych gór wyspowych, czyli GSD

Na Kijowej











