Dystans20.19 km Czas01:21 Vśrednia14.96 km/h Podjazdy176 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans74.13 km Czas03:21 Vśrednia22.13 km/h Podjazdy698 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Płaskowyż Twardowicki 11/2022
Gdy wyjechałem z pracy niemal bezchmurnie, po 2 godzinach zaczałem się niepokoić, po 3 godzinach uciekałem gdzie pieprz rośnie...

Gdzieś na Płaskowyżu

Odwrót z Dziewiczej Góry
Gdy wyjechałem z pracy niemal bezchmurnie, po 2 godzinach zaczałem się niepokoić, po 3 godzinach uciekałem gdzie pieprz rośnie...

Gdzieś na Płaskowyżu

Odwrót z Dziewiczej Góry
Dystans12.11 km Czas00:36 Vśrednia20.18 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans13.74 km Czas00:41 Vśrednia20.11 km/h Podjazdy106 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca
Zderzenie z młodym kwiczołem. Po prostu spadł mi na głowę. Okazało się, że umie latać, tylko nie zawsze udają mu się manewry... :)
Zderzenie z młodym kwiczołem. Po prostu spadł mi na głowę. Okazało się, że umie latać, tylko nie zawsze udają mu się manewry... :)
Dystans31.79 km Czas02:18 Vśrednia13.82 km/h Podjazdy265 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans53.95 km Czas02:44 Vśrednia19.74 km/h Podjazdy370 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jaworzno - Chorzów
Powrót, spokojnym tempem, z Jaworzna, po wczorajszym zmaganiu z huraganem

Te bociany dąbrowskie jakieś opóźnione zawsze są...

Cuda nad Pogorią - jakieś zawody Polsatu czy czegoś
Powrót, spokojnym tempem, z Jaworzna, po wczorajszym zmaganiu z huraganem

Te bociany dąbrowskie jakieś opóźnione zawsze są...

Cuda nad Pogorią - jakieś zawody Polsatu czy czegoś
Dystans228.15 km Czas11:07 Vśrednia20.52 km/h Podjazdy1134 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Z Krasic do Dębicy, czyli walcząc z huraganem
Miał być inauguracyjny rajd z Krasic, taki w dobrym stylu. Okazało się to jednak niemożliwe. Prognozy się zmieniły i porywisty wiatr przemienił się w huragan, którym co gorsza od czasu do czasu "kręciło". Nie dość, że ryzykowałem że coś mi spadnie na głowę, to jeszcze w tych warunkach, ciężko było zakładać, że na pewno zdążę na wykupiony pociąg z Dębicy. Skoro jednak wykupiłem bilet w czwartek, musiałem przynajmniej spróbować dotrzeć na ten pociąg. Generalnie wiatr dął na wschód i gdy tylko zmieniał się dla mnie na boczny, robiło się bardzo nieprzyjemnie. Te chwile gdy jechałem pod wiatr wolałbym całkiem zapomnieć, dość wspomnieć, że boczny nie pozwalał na więcej niż 12 km/h.
Wszystkie wspomnienia z trasy także zdominowała nieustanna walka z wiatrem. Przy każdym postoju musiałem szukać jakiejś wiaty, bo wywiewało prowiant, przewracało bidon, rozrzucało ubrania itd. Co gorsza, gdy wiatr ucichł, zrobiło się pod górkę, a ja ledwo zdążyłem na pociąg, bo nogi miały już dość ciągłej jazdy siłowej, która zaczęła się już przed Jędrzejowem, bo wiatr skręcał na północny-wschód a ja jechałem coraz bardziej na południe. Z ciekawostek trafiłem na jakąś imprezę rowerową pod Jędrzejowem, zobaczyłem DDR poprowadzony przy resztkach torów wąskotorówki (przykre), przeciorał mnie widok "Drukarni Ariańskiej" w Pińczowie po renowacji, zszokowały fale (ich wielkość) na stawach w Górkach. Czasem nie warto kupować biletu z wyprzedzeniem, bo choć wszystko się udało, to poziom ryzyka był na całej trasie zdecydowanie za duży.

Sensacja: na drodze do Woli Zagojskiej Górnej zniknęły wszystkie znaki :)

Początki trasy: nad Wartą, u stóp Koniecpola

Fajny odcinek za Koniecpolem

Dwa nagie Miecie w Seceminie - de gustibus non disputandum

Wywiewało wręcz życie z drzew, łąk i dróg...

W drodze na Cierno-Żabieniec. Las dawał chwilę wytchnienia od wiatru, ale tez zagrażał pniami drzew...

Cierno-Żabieniec. Cenny kościół oczywiście całkowicie "zabity dechami"

W Jędrzejowie chciało urwać głowę. Planowałem tu przerwę... musiałem odpuścić.

W drodze na Imielno. Tu też straszliwie wiało

W Dolinie Nidy było przyjemniej niż na Płaskowyżu Jędrzejowskim. Widok na Skowronno.

Faken, zapomnij to - powiedziałby Nawałka, gdyby miał gust... Teraz już wiem, że można zgwałcić zabytek.

Nad Nidą było majowo, ale bezdrzewnie. Pobawili się z przydrożnymi drzewami w Pasturce i Kowali...

Jedynie w Krzyżanowicach po staremu, ale nie miałem czasu "miłkować", zresztą pewnie nawet ostatnie dawno przekwitły

W drodze z Zagości na Kobylniki

Sceklina się przynajmniej nie zmienia

I ta chałupa. Pierwszy raz ją widziałem w 1998 roku, prawie ćwierć wieku temu. Wciąż stoi.

Bezczelnie zaparkowałem przy kolegiacie. W środku nie wiało :) Remont fundamentów skończony.

Znów chciało urwać łeb. Fale jak na morzu

Cmentarz z I wojny w Uciskowie. Tu też wiało...

Tu nie wiało. Kościół franciszkański w Nowym Mieście Korczynie

Na moście nad Wisłą wiało tak, że jechałem jak pijany: od barierki do barierki

Pałac w Oleśnie

Prawie na mecie. UM w Dębicy - fajna instalacja przypominająca fakt nadania praw miejskich.
Trasa: (+ ze Szczakowej na Podłęże)
Miał być inauguracyjny rajd z Krasic, taki w dobrym stylu. Okazało się to jednak niemożliwe. Prognozy się zmieniły i porywisty wiatr przemienił się w huragan, którym co gorsza od czasu do czasu "kręciło". Nie dość, że ryzykowałem że coś mi spadnie na głowę, to jeszcze w tych warunkach, ciężko było zakładać, że na pewno zdążę na wykupiony pociąg z Dębicy. Skoro jednak wykupiłem bilet w czwartek, musiałem przynajmniej spróbować dotrzeć na ten pociąg. Generalnie wiatr dął na wschód i gdy tylko zmieniał się dla mnie na boczny, robiło się bardzo nieprzyjemnie. Te chwile gdy jechałem pod wiatr wolałbym całkiem zapomnieć, dość wspomnieć, że boczny nie pozwalał na więcej niż 12 km/h.
Wszystkie wspomnienia z trasy także zdominowała nieustanna walka z wiatrem. Przy każdym postoju musiałem szukać jakiejś wiaty, bo wywiewało prowiant, przewracało bidon, rozrzucało ubrania itd. Co gorsza, gdy wiatr ucichł, zrobiło się pod górkę, a ja ledwo zdążyłem na pociąg, bo nogi miały już dość ciągłej jazdy siłowej, która zaczęła się już przed Jędrzejowem, bo wiatr skręcał na północny-wschód a ja jechałem coraz bardziej na południe. Z ciekawostek trafiłem na jakąś imprezę rowerową pod Jędrzejowem, zobaczyłem DDR poprowadzony przy resztkach torów wąskotorówki (przykre), przeciorał mnie widok "Drukarni Ariańskiej" w Pińczowie po renowacji, zszokowały fale (ich wielkość) na stawach w Górkach. Czasem nie warto kupować biletu z wyprzedzeniem, bo choć wszystko się udało, to poziom ryzyka był na całej trasie zdecydowanie za duży.

Sensacja: na drodze do Woli Zagojskiej Górnej zniknęły wszystkie znaki :)

Początki trasy: nad Wartą, u stóp Koniecpola

Fajny odcinek za Koniecpolem

Dwa nagie Miecie w Seceminie - de gustibus non disputandum

Wywiewało wręcz życie z drzew, łąk i dróg...

W drodze na Cierno-Żabieniec. Las dawał chwilę wytchnienia od wiatru, ale tez zagrażał pniami drzew...

Cierno-Żabieniec. Cenny kościół oczywiście całkowicie "zabity dechami"

W Jędrzejowie chciało urwać głowę. Planowałem tu przerwę... musiałem odpuścić.

W drodze na Imielno. Tu też straszliwie wiało

W Dolinie Nidy było przyjemniej niż na Płaskowyżu Jędrzejowskim. Widok na Skowronno.

Faken, zapomnij to - powiedziałby Nawałka, gdyby miał gust... Teraz już wiem, że można zgwałcić zabytek.

Nad Nidą było majowo, ale bezdrzewnie. Pobawili się z przydrożnymi drzewami w Pasturce i Kowali...

Jedynie w Krzyżanowicach po staremu, ale nie miałem czasu "miłkować", zresztą pewnie nawet ostatnie dawno przekwitły

W drodze z Zagości na Kobylniki

Sceklina się przynajmniej nie zmienia

I ta chałupa. Pierwszy raz ją widziałem w 1998 roku, prawie ćwierć wieku temu. Wciąż stoi.

Bezczelnie zaparkowałem przy kolegiacie. W środku nie wiało :) Remont fundamentów skończony.

Znów chciało urwać łeb. Fale jak na morzu

Cmentarz z I wojny w Uciskowie. Tu też wiało...

Tu nie wiało. Kościół franciszkański w Nowym Mieście Korczynie

Na moście nad Wisłą wiało tak, że jechałem jak pijany: od barierki do barierki

Pałac w Oleśnie

Prawie na mecie. UM w Dębicy - fajna instalacja przypominająca fakt nadania praw miejskich.
Trasa: (+ ze Szczakowej na Podłęże)
Dystans124.87 km Czas05:51 Vśrednia21.35 km/h Podjazdy1022 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Do Krasic, na pierwszy nocleg
Po raz pierwszy po pracy do Krasic. Trasa wzdłuż Pogorii i przez Próg Woźnicki. Wszędzie zielono, kwiaty i śpiewy ptaków. Okazało się, że taki dojazd to sama przyjemność a o to przecież chodziło. Po raz pierwszy zetknąłem się z tworzoną ddr do Krasawy.

W Miłości

Nad Pogorią III

Nad Czwórką

Zamek w Siewierzu

W drodze na Pińczyce

Skróty przed zbiornikiem Poraj

Z Zaborza na Suliszowice

Z Suliszowic na Krasawę - ddr w trakcie budowy

Okolice Pabianic

Czepurka

Mokrzesz
Trasa:
Po raz pierwszy po pracy do Krasic. Trasa wzdłuż Pogorii i przez Próg Woźnicki. Wszędzie zielono, kwiaty i śpiewy ptaków. Okazało się, że taki dojazd to sama przyjemność a o to przecież chodziło. Po raz pierwszy zetknąłem się z tworzoną ddr do Krasawy.

W Miłości

Nad Pogorią III

Nad Czwórką

Zamek w Siewierzu

W drodze na Pińczyce

Skróty przed zbiornikiem Poraj

Z Zaborza na Suliszowice

Z Suliszowic na Krasawę - ddr w trakcie budowy

Okolice Pabianic

Czepurka

Mokrzesz
Trasa:
Dystans12.11 km Czas00:37 Vśrednia19.64 km/h Podjazdy 90 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dystans230.36 km Czas11:48 Vśrednia19.52 km/h VMAX51.42 km/h Podjazdy2562 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Wzgórzami i dolinami do Skalbmierza
Planowałem to od 2020 roku, udało się 18 maja 2022 roku. Po pierwsze lubię jeździć po tych okolicach, po drugie chciałem sprawdzić czy faktycznie da się taką trasą z łatwością przebić 2000 metrów przewyższenia, po trzecie trzeba było ćwiczyć podjazdy, bo rok 2021 był rokiem nizinnym. Jakie były moje wrażenia z tego eksperymentu?
Wrażenia na +:
+ cudownie puste lokalne drogi
+ niezłe nawierzchnie
+ soczysta majowa zieleń, pofalowany pejzaż pełen rzepaku
+ zaskakujące perspektywy widokowe
+ cudowny pejzażowo i klimatycznie projektowany rezerwat stepowy w Sławicach
+ rozśpiewane wiosennie ptaki
+ cudowne poczucie bycia odkrywcą nowych mikro-dolinek i miejsc widokowych
+ Cisza przy zamku w Pieskowej Skale!
+ Dużo maków na trasie, choć bez wielkich skupisk
Wrażenia na -:
- na najpiękniejszych bocznych drogach gwarantowany atak wściekłych kundli
- dużo niezasianych a zaoranych pól
- przebita dętka :(
- zabarykadowany kratą wstęp w pobliże kościoła w Wysocicach (ktoś powinien tego szura-proboszcza w końcu poturbować)!
Nie byłem w stanie - bez przeskakiwania dość sporego kamiennego muru - wykonać jubileuszowych zdjęć z Wysocic. Niemal równo 20 lat wcześniej (21.05.2002) świętowałem tu zdanie matury. Tym razem ławeczka pod lipą była po prostu niedostępna...

Kolegiata skalbmierska z Góry św. Stanisława

Sławice - kraina cudowności

Rzepak, zieleń i wzgórza - ten zestaw mnie zawsze odurza
Galeria zdjęć z rajdu
Trasa (doliczyć trzeba powrót z dworca w Kato):
Planowałem to od 2020 roku, udało się 18 maja 2022 roku. Po pierwsze lubię jeździć po tych okolicach, po drugie chciałem sprawdzić czy faktycznie da się taką trasą z łatwością przebić 2000 metrów przewyższenia, po trzecie trzeba było ćwiczyć podjazdy, bo rok 2021 był rokiem nizinnym. Jakie były moje wrażenia z tego eksperymentu?
Wrażenia na +:
+ cudownie puste lokalne drogi
+ niezłe nawierzchnie
+ soczysta majowa zieleń, pofalowany pejzaż pełen rzepaku
+ zaskakujące perspektywy widokowe
+ cudowny pejzażowo i klimatycznie projektowany rezerwat stepowy w Sławicach
+ rozśpiewane wiosennie ptaki
+ cudowne poczucie bycia odkrywcą nowych mikro-dolinek i miejsc widokowych
+ Cisza przy zamku w Pieskowej Skale!
+ Dużo maków na trasie, choć bez wielkich skupisk
Wrażenia na -:
- na najpiękniejszych bocznych drogach gwarantowany atak wściekłych kundli
- dużo niezasianych a zaoranych pól
- przebita dętka :(
- zabarykadowany kratą wstęp w pobliże kościoła w Wysocicach (ktoś powinien tego szura-proboszcza w końcu poturbować)!
Nie byłem w stanie - bez przeskakiwania dość sporego kamiennego muru - wykonać jubileuszowych zdjęć z Wysocic. Niemal równo 20 lat wcześniej (21.05.2002) świętowałem tu zdanie matury. Tym razem ławeczka pod lipą była po prostu niedostępna...

Kolegiata skalbmierska z Góry św. Stanisława

Sławice - kraina cudowności

Rzepak, zieleń i wzgórza - ten zestaw mnie zawsze odurza
Galeria zdjęć z rajdu
Trasa (doliczyć trzeba powrót z dworca w Kato):











