Wpisy archiwalne w kategorii
blisko domu
| Dystans całkowity: | 21904.30 km (w terenie 45.88 km; 0.21%) |
| Czas w ruchu: | 1072:06 |
| Średnia prędkość: | 20.22 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.34 km/h |
| Suma podjazdów: | 173974 m |
| Liczba aktywności: | 316 |
| Średnio na aktywność: | 69.32 km i 3h 26m |
| Więcej statystyk | |
Dystans107.23 km Czas04:49 Vśrednia22.26 km/h Podjazdy706 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Brudzowice
Przez całą trasę towarzyszyło mi nudne, bezchmurne niebo, niepokalane żadną, najmniejsza nawet chmurką. Blachosmrody biły rekordy przekraczania dozwolonej prędkości na drogach. Jechali tradycyjnie szybko, ale bezpiecznie. Tak bezpiecznie, że aż żal było przydrożnych drzew...
Za Brudzowicami zrobiłem sobie popas w sosnowym lesie (przy Surmie). Jeszcze można było korzystać z pól i lasów bez rygoru zostania przestępcą. Zapach igliwia na rozgrzanej słońcem ściółce był obłędny. Zasiedziałem się srogo, ale cóż byłaby warta trasa przez Brudzowice bez leśnej sjesty?
Głównym wstrząsem wycieczki był dogłębny remont drogi Gołuchowice - Kuźnica Sulikowska. Wykopy na półtora metra, pełno maszyn i robotników. Skreśliłem tym samym Siewierz z listy wiosennych celów wypadowych, bo tirówki nr 78 nie lubię. A łączenie krajówki z leśnymi duktami uważam za bezcelowe...

Puuusto nad Kuźnicą W.

Odsłanianie, zabezpieczanie i rekonstrukcja XVI-wiecznych bastei artyleryjskich szła pełną parą. Jakże się tu wszystko zmieniło od mojej pierwszej rowerowej wizyty, 21 lat temu... Można było wtedy, dwie dekady temu, swobodnie eksplorować ruiny, co oczywiście czyniłem...
Sam pomysł na zabezpieczenie sypiących się resztek fortyfikacji muszę jednak pochwalić, wystarczy porównać ze stanem umocnień w Pilicy...

Dziewki, klon przydrożny

Wschodni kraniec Brudzowic - jest tu kilka ostańców historii

Jedno z moich ulubionych wzgórz - Łazy, górujące nad Brudzowicami. Porastający grzywę wzgórza las pełen jest warpii, a kulminacja uczczona została trójnogim triangułem :)
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32085636
Przez całą trasę towarzyszyło mi nudne, bezchmurne niebo, niepokalane żadną, najmniejsza nawet chmurką. Blachosmrody biły rekordy przekraczania dozwolonej prędkości na drogach. Jechali tradycyjnie szybko, ale bezpiecznie. Tak bezpiecznie, że aż żal było przydrożnych drzew...
Za Brudzowicami zrobiłem sobie popas w sosnowym lesie (przy Surmie). Jeszcze można było korzystać z pól i lasów bez rygoru zostania przestępcą. Zapach igliwia na rozgrzanej słońcem ściółce był obłędny. Zasiedziałem się srogo, ale cóż byłaby warta trasa przez Brudzowice bez leśnej sjesty?
Głównym wstrząsem wycieczki był dogłębny remont drogi Gołuchowice - Kuźnica Sulikowska. Wykopy na półtora metra, pełno maszyn i robotników. Skreśliłem tym samym Siewierz z listy wiosennych celów wypadowych, bo tirówki nr 78 nie lubię. A łączenie krajówki z leśnymi duktami uważam za bezcelowe...

Puuusto nad Kuźnicą W.

Odsłanianie, zabezpieczanie i rekonstrukcja XVI-wiecznych bastei artyleryjskich szła pełną parą. Jakże się tu wszystko zmieniło od mojej pierwszej rowerowej wizyty, 21 lat temu... Można było wtedy, dwie dekady temu, swobodnie eksplorować ruiny, co oczywiście czyniłem...
Sam pomysł na zabezpieczenie sypiących się resztek fortyfikacji muszę jednak pochwalić, wystarczy porównać ze stanem umocnień w Pilicy...

Dziewki, klon przydrożny

Wschodni kraniec Brudzowic - jest tu kilka ostańców historii

Jedno z moich ulubionych wzgórz - Łazy, górujące nad Brudzowicami. Porastający grzywę wzgórza las pełen jest warpii, a kulminacja uczczona została trójnogim triangułem :)
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32085636
Dystans69.17 km Czas03:16 Vśrednia21.17 km/h Podjazdy615 m
SprzętMerida Drakar
GSD (8/2020) + Płaskowyż Twardowicki (6/2020)
Było zimno, ale słonecznie. Od kolejnego dnia miały wejść restrykcje, więc pomimo silnego, lodowatego wiatru wybrałem się pożegnać ze starym światem. Wszędzie witały mnie pustki: na Dorotce, na Równej Górze (ani śladu paralotniarza! - przy tak dobrym wietrze), nad Rogoźnikiem. Ludzie wymarli, a świat zdawał się nic na tym nie stracić...

GSD: suchodrzew niesmiało rozwijał listki

Majdan Olimpu w typowo marcowej scenerii

Bezchmurnie, z lekkim smogiem, czyli widoki z Równej Góry

Widok na Hutę Katowice
Trasa: Chorzów - GSD - Podzwonek - Równa Góra - Łubianki Sączów - Rogoźnik - Chorzów
Było zimno, ale słonecznie. Od kolejnego dnia miały wejść restrykcje, więc pomimo silnego, lodowatego wiatru wybrałem się pożegnać ze starym światem. Wszędzie witały mnie pustki: na Dorotce, na Równej Górze (ani śladu paralotniarza! - przy tak dobrym wietrze), nad Rogoźnikiem. Ludzie wymarli, a świat zdawał się nic na tym nie stracić...

GSD: suchodrzew niesmiało rozwijał listki

Majdan Olimpu w typowo marcowej scenerii

Bezchmurnie, z lekkim smogiem, czyli widoki z Równej Góry

Widok na Hutę Katowice
Trasa: Chorzów - GSD - Podzwonek - Równa Góra - Łubianki Sączów - Rogoźnik - Chorzów
Dystans133.14 km Czas06:29 Vśrednia20.54 km/h Podjazdy786 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Pożegnanie z ciążową oponą
Dalsze trwanie cudownej pogody mobilizowało do korzystania z niespodziewanego wolnego. Wybrałem się zatem do Pyskowic, Brynka i Kalet. Przejazd przez Szombierki sprawiał przykre wrażenie. Uświadomiłem sobie, że dawno w nich nie byłem (3 lata!). Przejazd przez Bobrek przypominał eksploracje ruin jakiejś potężnej wymarłej cywilizacji. Wspaniałość architektoniczna zabudowy kontrastowała przy tej słonecznej pogodzie z jej zabrudzeniem. Szpaki szalały na polach pod Księżym Lasem. Pola tu także wyssane z wilgoci. Od Brynka naszły chmury i dalsza trasa już bardziej treningowa, choć uda dawały o sobie znać.
Tytuł wycieczki od świerklanieckiej niespodzianki. Po raz drugi w przeciągu trzech dni złapałem gumę, tuż przed parkiem (szczęście w nieszczęściu). Od tej pory opony Schwalbe Marathon nazywam ciążowymi, bo wytrzymują 9 miesięcy. Przejechane 12 tys. km i 9 miesięcy użytkowania, tyle wytrzymała maratonka zakupiona pod koniec czerwca. Prawda, że połowa z tego przejechana z dużym bagażem i 3/4 w górach, ale to i tak jest żenujące, bo oponę zdarłem do wkładki. We wkładce też są już liczne spękania. To koniec.

Kamieniec

Księży Las

Brynek

Świerklaniec
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32163659
Dalsze trwanie cudownej pogody mobilizowało do korzystania z niespodziewanego wolnego. Wybrałem się zatem do Pyskowic, Brynka i Kalet. Przejazd przez Szombierki sprawiał przykre wrażenie. Uświadomiłem sobie, że dawno w nich nie byłem (3 lata!). Przejazd przez Bobrek przypominał eksploracje ruin jakiejś potężnej wymarłej cywilizacji. Wspaniałość architektoniczna zabudowy kontrastowała przy tej słonecznej pogodzie z jej zabrudzeniem. Szpaki szalały na polach pod Księżym Lasem. Pola tu także wyssane z wilgoci. Od Brynka naszły chmury i dalsza trasa już bardziej treningowa, choć uda dawały o sobie znać.
Tytuł wycieczki od świerklanieckiej niespodzianki. Po raz drugi w przeciągu trzech dni złapałem gumę, tuż przed parkiem (szczęście w nieszczęściu). Od tej pory opony Schwalbe Marathon nazywam ciążowymi, bo wytrzymują 9 miesięcy. Przejechane 12 tys. km i 9 miesięcy użytkowania, tyle wytrzymała maratonka zakupiona pod koniec czerwca. Prawda, że połowa z tego przejechana z dużym bagażem i 3/4 w górach, ale to i tak jest żenujące, bo oponę zdarłem do wkładki. We wkładce też są już liczne spękania. To koniec.

Kamieniec

Księży Las

Brynek

Świerklaniec
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32163659
Dystans107.30 km Czas05:03 Vśrednia21.25 km/h Podjazdy722 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Przeczyce - Siewierz - Zendek
Nad Rogoźnikiem rozśpiewane rudziki i drozdy śpiewaki oraz tłumy spacerowiczów... Co jakiś czas mijali mnie rowerzyści w krótkich spodenkach. W słońcu autentycznie było ciepło. Przy drodze kwitnące podbiały i ziarnopłony.
W drodze powrotnej, w Chorzowie Starym, spotkałem watahę miłośników trunków zbierających się w kręgu koronawirusowego wtajemniczenia. Trasa miała być spokojnym rozprostowaniem kości po wtorkowym wycisku, ale o dziwo jechało mi się lekko i całkiem "na świeżo". Zmęczenie przyszło dopiero kolejnego dnia.

Rogoźnik I

Góra Siewierska

Zendek
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32163614
Nad Rogoźnikiem rozśpiewane rudziki i drozdy śpiewaki oraz tłumy spacerowiczów... Co jakiś czas mijali mnie rowerzyści w krótkich spodenkach. W słońcu autentycznie było ciepło. Przy drodze kwitnące podbiały i ziarnopłony.
W drodze powrotnej, w Chorzowie Starym, spotkałem watahę miłośników trunków zbierających się w kręgu koronawirusowego wtajemniczenia. Trasa miała być spokojnym rozprostowaniem kości po wtorkowym wycisku, ale o dziwo jechało mi się lekko i całkiem "na świeżo". Zmęczenie przyszło dopiero kolejnego dnia.

Rogoźnik I

Góra Siewierska

Zendek
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32163614
Dystans79.87 km Czas03:46 Vśrednia21.20 km/h Podjazdy682 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dookoła Płaskowyżu
Dość silny wiatr na płn-wsch skłonił mnie do wypadu w okolice Toporowic, a potem zamiast pchać się na Siewierz wybrałem trasę dookoła lotniska. Tempo było spokojne, bo nieoczekiwany luz w pracy (praca "zdalna") dał mi szanse, by w pełni wykorzystać nadchodzące ocieplenie i nie chciałem się spalić przed wtorkową trasą.
Trasa: Chorzów - Rogoźnik - Goląsza Biska - Toporowice - Zendek - Ożarowice - Dobieszowice - Chorzów

Między Rogoźnikiem a Strzyżowicami

Lotnisko Pyrzowice
Dość silny wiatr na płn-wsch skłonił mnie do wypadu w okolice Toporowic, a potem zamiast pchać się na Siewierz wybrałem trasę dookoła lotniska. Tempo było spokojne, bo nieoczekiwany luz w pracy (praca "zdalna") dał mi szanse, by w pełni wykorzystać nadchodzące ocieplenie i nie chciałem się spalić przed wtorkową trasą.
Trasa: Chorzów - Rogoźnik - Goląsza Biska - Toporowice - Zendek - Ożarowice - Dobieszowice - Chorzów

Między Rogoźnikiem a Strzyżowicami

Lotnisko Pyrzowice
Dystans121.88 km Czas05:58 Vśrednia20.43 km/h Podjazdy976 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Pustkowie Ligockie i powitanie ze szpakami
Wreszcie trafił się ładny wtorek, czyli jedyny dzień gdy szybciej kończę. Było przyzwoicie temperaturowo i wizualnie (przyjazny nieboskłon). Asfalt z Trzebiesławic do Gołuchowic zerwany. W okolicach Pińczyc mocno już rozśpiewane skowronki. Odwiedzałem dziwne miejsca, bo plakatowałem oraz inwentaryzowałem tablice ogłoszeń. Od Koziegłów już wyraźna walka z wiatrem. Zdążyłem wrócić przed zmierzchem. W powietrzu zapach wiosny no i w Ożarowicach pierwsze spotkanie z bandą szpaków :)
Ironio losu, dzień później ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego i w kolejnym tygodniu miałem już więcej czasu.

Kopalnia dolomitu, rejon Nowej Wioski

Jak za starych czasów, przerwa od wiatru w Cynkowie. Tutaj prawie 21 lat temu wykonałem pierwszą fotografię na wypadzie rowerowym.

Szpaki!!!
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32106718
Wreszcie trafił się ładny wtorek, czyli jedyny dzień gdy szybciej kończę. Było przyzwoicie temperaturowo i wizualnie (przyjazny nieboskłon). Asfalt z Trzebiesławic do Gołuchowic zerwany. W okolicach Pińczyc mocno już rozśpiewane skowronki. Odwiedzałem dziwne miejsca, bo plakatowałem oraz inwentaryzowałem tablice ogłoszeń. Od Koziegłów już wyraźna walka z wiatrem. Zdążyłem wrócić przed zmierzchem. W powietrzu zapach wiosny no i w Ożarowicach pierwsze spotkanie z bandą szpaków :)
Ironio losu, dzień później ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego i w kolejnym tygodniu miałem już więcej czasu.

Kopalnia dolomitu, rejon Nowej Wioski

Jak za starych czasów, przerwa od wiatru w Cynkowie. Tutaj prawie 21 lat temu wykonałem pierwszą fotografię na wypadzie rowerowym.

Szpaki!!!
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/32106718
Dystans78.29 km Czas04:05 Vśrednia19.17 km/h Podjazdy786 m
SprzętMerida Drakar
GSD (6/2020) + Płaskowyż Twardowicki (4/2020)
Na Przełajce rekolekcje, na Przemysłowej straszliwy smród, no i powrót pod wiatr. W Górze Siewierskiej kilka kropli. Szaro, buro, ale stabilnie. Na GSD cudownie pusto więc zrobiłem 3 wjazdy (9-15-9 %). Na szlaku dużo błota, nawet jak na górala. Oj, zmieniła nam się aura na typowo dżdżysto-grypową...
Trasa: Chorzów - Katowice - Grodziec - GSD - Brzękowice Dolne - Góra Siewierska - Dąbie - Góra Siewierska - Rogoźnik - Skrzynówek - Wojkowice - Przełajka - Chorzów

Bażantarnia, przy strzelnicy

Szaro, ale odludnie na GSD

Podobnie w Brzękowicach
Na Przełajce rekolekcje, na Przemysłowej straszliwy smród, no i powrót pod wiatr. W Górze Siewierskiej kilka kropli. Szaro, buro, ale stabilnie. Na GSD cudownie pusto więc zrobiłem 3 wjazdy (9-15-9 %). Na szlaku dużo błota, nawet jak na górala. Oj, zmieniła nam się aura na typowo dżdżysto-grypową...
Trasa: Chorzów - Katowice - Grodziec - GSD - Brzękowice Dolne - Góra Siewierska - Dąbie - Góra Siewierska - Rogoźnik - Skrzynówek - Wojkowice - Przełajka - Chorzów

Bażantarnia, przy strzelnicy

Szaro, ale odludnie na GSD

Podobnie w Brzękowicach
Dystans118.95 km Czas05:57 Vśrednia19.99 km/h Podjazdy838 m
SprzętMerida Drakar
Do źródeł Brynicy i Małej Panwi
Pierwsza w roku setka obfitowała w zaskoczenia, ale był to oczywisty czar wypadu krajoznawczego. U Pogorii Trzeciej obserwowałem rara avis rodzimej motoryzacji - pięknie utrzymaną syrenkę, jadącą raźnie i radośnie po szosie. Tyle lat minęło od zakończenia produkcji, świat tak bardzo się zmienił a ja żałowałem, że nie zdążyłem jej uwiecznić.
Kolejne uniesienia przeżywałem już w pejzażach Progu Woźnickiego. Pod Pińczycami powitały mnie trele skowronków. Ganiały się po skibach, a najbardziej stęsknione wiosny darły się już spod nieboskłonu. Odgłosy radosnych treli powtórzyły się także pod Krusinem. Bliżej GOP-u skowronki jeszcze nie zawitały, czyżby przyczyną było zbyt rachityczne rolnictwo okolic konurbacji?
Ostatnim wrażeniem, tym razem przykrym, był stan źródlisk Brynicy i Małej Panwi. Te pierwsze cofnęły się o kilkaset metrów, drugie zanikły całkiem w pierwotnej lokalizacji. Może by tak przedsięwziąć ekspedycję w poszukiwaniu źródeł Małej Panwi? Oficjalny punkt wypływu już dawno nieaktualny...
Czeka nas niebywała susza, gruntówki na polach w całości przejezdne, nawet jazda po bezdrożach znośna. O tej porze ziemia powinna być wielką gąbką a przypomina wymiętą, starą podeszwę.

Gzichów - przedwiośnie po bezzimiu

Sensacya - nowy asfaltus w Kazimierzówce, przed kulminacją pierwszego garbu Progu Woźnickiego

Żródło Małej Panwi - susz, posusz, pustynia
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/31953812
Pierwsza w roku setka obfitowała w zaskoczenia, ale był to oczywisty czar wypadu krajoznawczego. U Pogorii Trzeciej obserwowałem rara avis rodzimej motoryzacji - pięknie utrzymaną syrenkę, jadącą raźnie i radośnie po szosie. Tyle lat minęło od zakończenia produkcji, świat tak bardzo się zmienił a ja żałowałem, że nie zdążyłem jej uwiecznić.
Kolejne uniesienia przeżywałem już w pejzażach Progu Woźnickiego. Pod Pińczycami powitały mnie trele skowronków. Ganiały się po skibach, a najbardziej stęsknione wiosny darły się już spod nieboskłonu. Odgłosy radosnych treli powtórzyły się także pod Krusinem. Bliżej GOP-u skowronki jeszcze nie zawitały, czyżby przyczyną było zbyt rachityczne rolnictwo okolic konurbacji?
Ostatnim wrażeniem, tym razem przykrym, był stan źródlisk Brynicy i Małej Panwi. Te pierwsze cofnęły się o kilkaset metrów, drugie zanikły całkiem w pierwotnej lokalizacji. Może by tak przedsięwziąć ekspedycję w poszukiwaniu źródeł Małej Panwi? Oficjalny punkt wypływu już dawno nieaktualny...
Czeka nas niebywała susza, gruntówki na polach w całości przejezdne, nawet jazda po bezdrożach znośna. O tej porze ziemia powinna być wielką gąbką a przypomina wymiętą, starą podeszwę.

Gzichów - przedwiośnie po bezzimiu

Sensacya - nowy asfaltus w Kazimierzówce, przed kulminacją pierwszego garbu Progu Woźnickiego

Żródło Małej Panwi - susz, posusz, pustynia
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/31953812
Dystans62.11 km Czas04:13 Vśrednia14.73 km/h Podjazdy463 m
SprzętMerida Drakar
Płaskowyż Twardowicki (2/2020)
Najpierw wstrząsający odcinek przy Uciekaju, same kałuże, błoto i i lód, wszystko naraz. Na całej trasie zaliczyłem jeszcze dwie przykre niespodzianki, nawet trzy. Pierwszą było niebo, nieporównywalne do tego z soboty, drugą była straszliwa maź na twardowickich gruntówkach (w sobotę była zmrożona) a trzecią przebicie dętki.
Zdarzyło się to akurat w Sadowiu Drugim, w najwyższym i niemal najdalszym punkcie trasy. Okazało się, że mam jedynie dętkę 30 mm, a opona mojego Drakara liczyła sobie 57 mm. Niestety próba reanimacji starej, szerokiej dętki była nieudana (spora dziura). Tym samym sprawdzałem empirycznie z jaką prędkością da się jechać na dwukrotnie za małej dętce. Wynik to przeszło 2h jazdy na dystansie 25 km... W dodatku był to niezły wycisk i walka z czasem, bo zbliżał się zmierzch. Plusem było poznanie nowej gruntówki na płaskowyżu i zmobilizowanie się do kupna dętek, bo magazynek domowy okazał się całkiem pusty.
Trasa: Chorzów - Przełajka - Strzyżowice - Góra Siewierska - Toporowice - Sadowie II - Dol. Jaworznika - Chorzów.

Pozytywne skutki awarii - nowy landszafcik z Płaskowyżu
Najpierw wstrząsający odcinek przy Uciekaju, same kałuże, błoto i i lód, wszystko naraz. Na całej trasie zaliczyłem jeszcze dwie przykre niespodzianki, nawet trzy. Pierwszą było niebo, nieporównywalne do tego z soboty, drugą była straszliwa maź na twardowickich gruntówkach (w sobotę była zmrożona) a trzecią przebicie dętki.
Zdarzyło się to akurat w Sadowiu Drugim, w najwyższym i niemal najdalszym punkcie trasy. Okazało się, że mam jedynie dętkę 30 mm, a opona mojego Drakara liczyła sobie 57 mm. Niestety próba reanimacji starej, szerokiej dętki była nieudana (spora dziura). Tym samym sprawdzałem empirycznie z jaką prędkością da się jechać na dwukrotnie za małej dętce. Wynik to przeszło 2h jazdy na dystansie 25 km... W dodatku był to niezły wycisk i walka z czasem, bo zbliżał się zmierzch. Plusem było poznanie nowej gruntówki na płaskowyżu i zmobilizowanie się do kupna dętek, bo magazynek domowy okazał się całkiem pusty.
Trasa: Chorzów - Przełajka - Strzyżowice - Góra Siewierska - Toporowice - Sadowie II - Dol. Jaworznika - Chorzów.

Pozytywne skutki awarii - nowy landszafcik z Płaskowyżu
Dystans63.00 km Czas03:41 Vśrednia17.10 km/h Podjazdy545 m
SprzętMerida Drakar
Płaskowyż Twardowicki (1/2020)
Pełno błota w miejscu remontu, czyli na przełączce cmentarnej (Pomłynie - Strzyżowice), wcześniej w okolicach nowego osiedla Srebrowo błoto zmrożone i lód na kałużach, w miejscach zacienionych szron. Na kueście brzękowickiej kwitnące wierzby iwe i zmrożona ziemia. Zimno, ale bardzo słonecznie. Święta Agnieszka nie wypuściła jednak swego czasu skowronków z mieszka...
Trasa: Chorzów - Rogoźnik - Góra Siewierska - Dąbie - Łubianki - Dziewicza Góra - Sączów - Dobieszowice - Chorzów

W drodze na Srebrowo, w poszukiwaniu ginącego świata Płaskowyżu
Pełno błota w miejscu remontu, czyli na przełączce cmentarnej (Pomłynie - Strzyżowice), wcześniej w okolicach nowego osiedla Srebrowo błoto zmrożone i lód na kałużach, w miejscach zacienionych szron. Na kueście brzękowickiej kwitnące wierzby iwe i zmrożona ziemia. Zimno, ale bardzo słonecznie. Święta Agnieszka nie wypuściła jednak swego czasu skowronków z mieszka...
Trasa: Chorzów - Rogoźnik - Góra Siewierska - Dąbie - Łubianki - Dziewicza Góra - Sączów - Dobieszowice - Chorzów

W drodze na Srebrowo, w poszukiwaniu ginącego świata Płaskowyżu











