Wpisy archiwalne w kategorii
>100 km
Dystans całkowity: | 88339.05 km (w terenie 19.90 km; 0.02%) |
Czas w ruchu: | 4115:10 |
Średnia prędkość: | 19.12 km/h |
Maksymalna prędkość: | 78.22 km/h |
Suma podjazdów: | 579834 m |
Liczba aktywności: | 659 |
Średnio na aktywność: | 134.05 km i 7h 04m |
Więcej statystyk |
Dystans100.97 km Czas08:18 Vśrednia12.17 km/h VMAX51.45 km/h Podjazdy2718 m
Temp.3.9 °C SprzętKross Raven Meadow
Ahner Saggutl - Pfitscher Joch (Rastkapelle)
Trasa: Ahner Saggutl - Weissenbach - Penser Joch (2214) - Sterzing - Afens - St. Jakob - Pfitscher Joch (2251) - Pfitscher-Joch-Haus (2276) - St. Jakob - Stein - Rastkapelle
Dzień z życia sakwowca
Po całej dobie opadów nonstop (5.08), bez choćby chwili przerwy naturze zabrakło w końcu amunicji. Od rana utrzymywały się niskie deszczowe chmury, ale wydawało się, że cały ładunek spuściły już na mój namiot, z którego wylałem miską przeszło 3 litry wody odpompowując po nocy potężną kałużę z narożnika sypialni. Byłem zbytnim optymistą, ledwo złożyłem obozowisko zaczęło mżyć i w tej marznącej mżawce, w temperaturze 4-6 stopni przyszło mi podjeżdżać na sięgającą wysoko grzbietu przełęcz Penser. Nawierzchnia drogi była usiana spękaniami i nierównościami a na zjeździe musiałem ubrać na grzbiet wszystko co miałem ze sobą.
Na przełęczy temperatura spadła poniżej 4 stopni. Kilkanaście kilometrów dalej - w Sterzing - zaznałem na chwilę ciepła, błękitu nieba i słońca, ale nawet w dolinie rzeki Eisack/Isarco chmury dominowały i zagęszczały zakres swojego panowania. Warunki atmosferyczne (temp., wilgotność) wykończyły mi aparat (kompakt). W Sterzing odmówił po prostu posłuszeństwa. Całe szczęście wziąłem dwa.
Prawdziwy survival czekał mnie jednak w czeluściach wymarzonej doliny Pfitschertal. Jeszcze z asfaltu ujrzałem obielone granie. Świeżutki śnieg zalegał na wierchach nieco tylko wyższych od 2500 m n.p.m. Cała moja koncepcja bazy z trzema noclegami w dolinie się zawaliła. Najwyższy szczyt Alp Zillertalskich - Hochfeiler - był cały przysypany świeżym śniegiem. Długo nie mogłem się zdecydować co robić. Postanowiłem zostawić bagaże przy wyjściu na Grabspitze i ruszyć w stronę przełęczy Pfitscher, by znaleźć lepsze lokum i zdobyć na lekko samą przełęcz zanim zapadnie zmierzch. Wieczorny wjazd oznaczał, że o komforcie termicznym mogłem zapomnieć.
Pod schroniskiem, na wys. 2276 m n.p.m. temperatura wynosiła około godz. 19 dokładnie 1.9 stopnia, w dodatku przewalały się tak niskie chmury, że zachaczały o przełęcz potęgując jeszcze trudny do wytrzymania ziąb i wilgoć. Momentami widoczność nie przekraczała 10 metrów. Nawet krowy zaczęły ucieczkę w stronę zabudowań. Ja też uciekłem - w dół doliny. Kilka razy otwarł mi się widok, który po reanimacji akumulatorka udało mi się nawet uwiecznić, samemu do wieczności nie przechodząc. Mocno przymrożony dotarłem do wsi po bagaże i dawaj po raz kolejny do góry, bo znalazłem w pobliżu kapliczki (ponad wioską Stein), na wysokości 1620 m n.p.m. świetne miejsce na bazę dla mojego 10-letniego namiotu (a baza musiała być położona daleko od "człowieków", bo słuzyć miała dwa dni). W Jakubie trwał cały czas Musikfest, który pozbawił mnie dostępu do tutejszego kranika. Miałem jednak 4 litry zapasu, więc na kolację była pomidorowa i mocne postanowienie na dzień następny: wejść na Grabspitze, tak wysoko jak śnieg pozwoli bo Hochfeiler w tych arktycznych warunkach stał się totalnie neosiągalny.
Dzień z życia sakwowca
Po całej dobie opadów nonstop (5.08), bez choćby chwili przerwy naturze zabrakło w końcu amunicji. Od rana utrzymywały się niskie deszczowe chmury, ale wydawało się, że cały ładunek spuściły już na mój namiot, z którego wylałem miską przeszło 3 litry wody odpompowując po nocy potężną kałużę z narożnika sypialni. Byłem zbytnim optymistą, ledwo złożyłem obozowisko zaczęło mżyć i w tej marznącej mżawce, w temperaturze 4-6 stopni przyszło mi podjeżdżać na sięgającą wysoko grzbietu przełęcz Penser. Nawierzchnia drogi była usiana spękaniami i nierównościami a na zjeździe musiałem ubrać na grzbiet wszystko co miałem ze sobą.

Prawdziwy survival czekał mnie jednak w czeluściach wymarzonej doliny Pfitschertal. Jeszcze z asfaltu ujrzałem obielone granie. Świeżutki śnieg zalegał na wierchach nieco tylko wyższych od 2500 m n.p.m. Cała moja koncepcja bazy z trzema noclegami w dolinie się zawaliła. Najwyższy szczyt Alp Zillertalskich - Hochfeiler - był cały przysypany świeżym śniegiem. Długo nie mogłem się zdecydować co robić. Postanowiłem zostawić bagaże przy wyjściu na Grabspitze i ruszyć w stronę przełęczy Pfitscher, by znaleźć lepsze lokum i zdobyć na lekko samą przełęcz zanim zapadnie zmierzch. Wieczorny wjazd oznaczał, że o komforcie termicznym mogłem zapomnieć.

Dystans119.94 km Czas07:13 Vśrednia16.62 km/h VMAX56.25 km/h Podjazdy1353 m
Temp.43.5 °C SprzętKross Raven Meadow
Nembia-Ahner Saguttl
Trasa: Nembia-Lago di Molveno-Andalo-Spormaggiore-Mezzolombardo-San Michele-Etsch Radweg-pętla Auer-Etsch Radweg-Bozen/Bolzano-Sarnthein-Ahner Saggutl
Od rana w masywie Brenta niskie chmury i mżawka. Widoczność na malownicze Lago di Molveno symboliczna. W dolinie Adygi sytuacja zupełnie inna: pełne słońce i straszny zaduch. Wspaniała trasa rowerowa na kilku odcinkach w remoncie, bez żadnych ostrzeżeń i oznakowań jak na nią wrócić. Mnóstwo straconego czasu, nerwów i kilka nadrobionych kilometrów. Po prostu nagle siatka i barykada. Poza tym straszny ukrop, 43 stopnie w słońcu. Ciężko było uwierzyć w prognozy mówiące o nadchodzącym... śniegu, na wszelki wypadek rozbiłem się jednak na wysokości ok. 1350 m n.p.m.
Od rana w masywie Brenta niskie chmury i mżawka. Widoczność na malownicze Lago di Molveno symboliczna. W dolinie Adygi sytuacja zupełnie inna: pełne słońce i straszny zaduch. Wspaniała trasa rowerowa na kilku odcinkach w remoncie, bez żadnych ostrzeżeń i oznakowań jak na nią wrócić. Mnóstwo straconego czasu, nerwów i kilka nadrobionych kilometrów. Po prostu nagle siatka i barykada. Poza tym straszny ukrop, 43 stopnie w słońcu. Ciężko było uwierzyć w prognozy mówiące o nadchodzącym... śniegu, na wszelki wypadek rozbiłem się jednak na wysokości ok. 1350 m n.p.m.

Dystans111.66 km Czas04:51 Vśrednia23.02 km/h VMAX58.80 km/h Podjazdy981 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jaworzno-Chorzów
Jaworzno - Strzemieszyce - Sławków - Sikorka - Piekło - Przeczyce - Twardowice - Rogoźnik - Chorzów
Dystans174.36 km Czas07:57 Vśrednia21.93 km/h VMAX71.90 km/h Podjazdy1779 m
Północna Jura
Chorzów - Chorzów Batory - PKP - Poraj - Olsztyn - Mstów - Siedlec - Złoty Potok - Niegowa - Mzurów - Zdów - Kostkowice - Kroczyce - Siamoszyce - Mokrus - Pilica - Złożeniec - Bydlin - Cieślin - Kolbark - Klucze - Bukowno - Jaworzno
Dystans113.76 km Czas07:19 Vśrednia15.55 km/h Podjazdy639 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Grabarka i Koterka
Dubicze-Witowo -PKP- Nurzec-Milejczyce-Żurobice-Grabarka-Koterka-Zubacze-Dubicze

Dystans116.23 km Czas06:34 Vśrednia17.70 km/h Podjazdy724 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Szlak narwiański (Kraina Otwartych Okienic)
Dubicze-Nowoberezowo-Narew-Puchły-Ryboły-Pasynki-Orla-Dubicze

Dystans171.57 km Czas09:06 Vśrednia18.85 km/h Podjazdy1038 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dzień 16
Rubcowo - Lipsk - Dąbrowa Białostocka - Różanystok - Kudrawka - Sidra - Sokółka - Bohoniki - Drahle - Babiki - Usnarz Górny - Jurowlany - Krynki - Kruszyniany - Bobrowniki - Mostowlany - Jałówka - Juszkowy Gród - Lewkowo Nowe - samochód - Dubicze Cerkiewne
/ zniecierpliwiona M. zabrała mnie samochodem z wszystkimi gratami z Lewkowa, a przecież do godz. 23. byłbym w Dubiczach o własnych siłach...
/ zniecierpliwiona M. zabrała mnie samochodem z wszystkimi gratami z Lewkowa, a przecież do godz. 23. byłbym w Dubiczach o własnych siłach...

Dystans132.29 km Czas07:43 Vśrednia17.14 km/h Podjazdy706 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dzień 15
Bryzgiel - Czerwony Folwark - Wigry - Maćkowa Ruda - Remieńkiń - Kaletnik - Słobódka - Puńsk - Kompocie - Widugiery - Sejny - Giby - Jez. Brożane - Rygol - Mikaszówka - Rubcowo
/ Tego dnia pękło 10 000 km w ciągu roku. To był dobry dzień na taki fakt: piękne litewskie krajobrazy i pęknięcie dwóch z czterech podpór mojego bagażnika obciążonego zaledwie na poziomie 16 kg... To był efekt trzęsanki na szutrach Puszczy Augustowskiej :(
/ Tego dnia pękło 10 000 km w ciągu roku. To był dobry dzień na taki fakt: piękne litewskie krajobrazy i pęknięcie dwóch z czterech podpór mojego bagażnika obciążonego zaledwie na poziomie 16 kg... To był efekt trzęsanki na szutrach Puszczy Augustowskiej :(

Dystans152.79 km Czas08:00 Vśrednia19.10 km/h Podjazdy2740 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dzień 13
Wilknity - Pieniężno - Pluty - Górowo Iławieckie - Lidzbark Warmiński - Stoczek Klasztorny - Kiwity - Bisztynek - Reszel - Święta lipka - Bezławki - Kętrzyn - Nakomiady - Słabowo - Ryn - Stara Rudówka

Dystans152.22 km Czas08:12 Vśrednia18.56 km/h VMAX63.20 km/h Podjazdy1370 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dzień 12
Kąty Rybackie - Stegna - Marzęcino - Helenowo - Elbląg - Kadyny - Tolkmicko - Frombork - Braniewo - Pieniężno - Wilknity
