Wpisy archiwalne w miesiącu
Wrzesień, 2021
Dystans całkowity: | 1469.07 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 70:12 |
Średnia prędkość: | 20.93 km/h |
Maksymalna prędkość: | 68.15 km/h |
Suma podjazdów: | 10938 m |
Liczba aktywności: | 22 |
Średnio na aktywność: | 66.78 km i 3h 11m |
Więcej statystyk |
Dystans205.96 km Czas09:37 Vśrednia21.42 km/h VMAX68.15 km/h Podjazdy1762 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dookoła Zawiercia
Weekend przed wyjazdem na poligon i zarazem koniec września, coraz krótsze dni. Zdecydowałem się wyruszyć jak najwcześniej, by dość szybko wrócić, musiałem się jeszcze pakować na tydzień w lesie. Okoliczności sprawiły, że nie kombinowałem, zależało mi na prostej i długiej trasie. Takiej z domu do domu i dookoła. Warunki wietrzne były akurat spokojne, niemal bezruch. Jak to w takich sytuacjach bywa, miało być dość chmurno, ale ciepło. Warunki w sam raz na większy wycisk bez łudzenia się co do niezwykłych wrażeń "artystycznych" na trasie. Taka to właśnie była trasa.
Największe emocje towarzyszyły mi chyba w okolicach rezerwatu Ruskie Góry, gdzie po prostu wybrałem się na rekonesans grzybowy. Pierwszy raz zwróciłem uwagę na kolczaki rude, których było tu nawet sporo. Uchodzą za jadalne, w niektórych krajach nawet chętnie zbierane, ale młode. Ja znalazłem wyłącznie stare. Wysyp grzybów był przeszłością, ale chwila przerwy na spacer była wartością dodaną. Tradycyjnie przyjemnie jechało mi się przez Cisową i wzdłuż Żebrówki. Przed Zawadą Pilicką wyszło jednak słońce i zrobiło się bardzo przyjemnie. Skorzystałem więc z warunków i zarządziłem biwak w parku dworskim w Irządzach. Dwór był w remoncie (nie wiem dlaczego, bo nie wymagał), ale dzięki temu park miałem cały dla siebie. Wypoczywałem przy pomnikowych lipach. Gdy ruszałem dalej nie spodziewałem się znacznego wzrostu dramatyzmu na trasie. Przejazd przez wioskę Zagórze spowodował atak czterech psów na raz. I nie były to kundle. Zrobiło się groźnie. Otwarte wrota i wataha psów na drodze publicznej. Tym razem nie zostałem ugryziony, ale zareagowałem wrzaskiem który przestraszył całą bandę. Na odchodne jeden z "pieseczków" ugryzł mi ramę roweru...
Mocno obudzony jechałem więc dalej. Słońce było już tylko wspomnieniem. Przez Bobolice i Mirów jechałem już w chmurach i... tłumach turystów. Tak było także na dalszym odcinku, do Żarek. Od Żarek natomiast towarzyszył mi duży ruch samochodów i tłumy wracających z Jury przez Koziegłowy. Spokojnie zrobiło się dopiero od Wojsławic, gdy wjechałem na drogi typowo lokalne.

Będzin wcześnie rano

Wschód nad Pogorią

Była atmosferka

A w Błędowie tradycyjna mgła

No i niestety zapowiadane chmury...

Prawie mój rocznik a od 21 lat w piachu. Jeszcze zginęła w maju...

Kwaśniów

Tutaj szukałem grzybów

Tak szybko spod domu jeszcze chyba nie dotarłem do Smolenia...

Zwiodła mnie potrzeba fizjologiczna. Opuszczone gospodarstwo okazało się częściowo rozszabrowane, a zdrowy ceglany dom otwarty na oścież

Podłogi w kiepskim stanie ale sufit bez zarzutu. Meble z epoki i kalendarz z 1996 roku...

Jadąc wzdłuż Żebrówki zacząłem zwracać uwagę na opuszczone domy

I mijałem ich całkiem sporo

Zaskakująco sporo

Kapliczka w Kaszczorze. Tutaj opuściłem bieg rzeczki Żebrówki by wkrótce przeciąć krajówkę w Grabcu (zresztą przy kolejnej kapliczce)

Skrótem na Zawadę Pilicką jechałem pierwszy raz: droga dobra i bez ruchu

W Irządzach byłem dopiero po raz trzeci.

Sikornik

Okolice Zagórza

Okolice Zagórza

W stronę Dzibic

Dzibice

Dzibice

Stawy w Kostkowicach

Bobolice

Stodoły w Żarkach

Żarki

Koziegłowy

Strąków

Sączów
Trasa:
Weekend przed wyjazdem na poligon i zarazem koniec września, coraz krótsze dni. Zdecydowałem się wyruszyć jak najwcześniej, by dość szybko wrócić, musiałem się jeszcze pakować na tydzień w lesie. Okoliczności sprawiły, że nie kombinowałem, zależało mi na prostej i długiej trasie. Takiej z domu do domu i dookoła. Warunki wietrzne były akurat spokojne, niemal bezruch. Jak to w takich sytuacjach bywa, miało być dość chmurno, ale ciepło. Warunki w sam raz na większy wycisk bez łudzenia się co do niezwykłych wrażeń "artystycznych" na trasie. Taka to właśnie była trasa.
Największe emocje towarzyszyły mi chyba w okolicach rezerwatu Ruskie Góry, gdzie po prostu wybrałem się na rekonesans grzybowy. Pierwszy raz zwróciłem uwagę na kolczaki rude, których było tu nawet sporo. Uchodzą za jadalne, w niektórych krajach nawet chętnie zbierane, ale młode. Ja znalazłem wyłącznie stare. Wysyp grzybów był przeszłością, ale chwila przerwy na spacer była wartością dodaną. Tradycyjnie przyjemnie jechało mi się przez Cisową i wzdłuż Żebrówki. Przed Zawadą Pilicką wyszło jednak słońce i zrobiło się bardzo przyjemnie. Skorzystałem więc z warunków i zarządziłem biwak w parku dworskim w Irządzach. Dwór był w remoncie (nie wiem dlaczego, bo nie wymagał), ale dzięki temu park miałem cały dla siebie. Wypoczywałem przy pomnikowych lipach. Gdy ruszałem dalej nie spodziewałem się znacznego wzrostu dramatyzmu na trasie. Przejazd przez wioskę Zagórze spowodował atak czterech psów na raz. I nie były to kundle. Zrobiło się groźnie. Otwarte wrota i wataha psów na drodze publicznej. Tym razem nie zostałem ugryziony, ale zareagowałem wrzaskiem który przestraszył całą bandę. Na odchodne jeden z "pieseczków" ugryzł mi ramę roweru...
Mocno obudzony jechałem więc dalej. Słońce było już tylko wspomnieniem. Przez Bobolice i Mirów jechałem już w chmurach i... tłumach turystów. Tak było także na dalszym odcinku, do Żarek. Od Żarek natomiast towarzyszył mi duży ruch samochodów i tłumy wracających z Jury przez Koziegłowy. Spokojnie zrobiło się dopiero od Wojsławic, gdy wjechałem na drogi typowo lokalne.

Będzin wcześnie rano

Wschód nad Pogorią

Była atmosferka

A w Błędowie tradycyjna mgła

No i niestety zapowiadane chmury...

Prawie mój rocznik a od 21 lat w piachu. Jeszcze zginęła w maju...

Kwaśniów

Tutaj szukałem grzybów

Tak szybko spod domu jeszcze chyba nie dotarłem do Smolenia...

Zwiodła mnie potrzeba fizjologiczna. Opuszczone gospodarstwo okazało się częściowo rozszabrowane, a zdrowy ceglany dom otwarty na oścież

Podłogi w kiepskim stanie ale sufit bez zarzutu. Meble z epoki i kalendarz z 1996 roku...

Jadąc wzdłuż Żebrówki zacząłem zwracać uwagę na opuszczone domy

I mijałem ich całkiem sporo

Zaskakująco sporo

Kapliczka w Kaszczorze. Tutaj opuściłem bieg rzeczki Żebrówki by wkrótce przeciąć krajówkę w Grabcu (zresztą przy kolejnej kapliczce)

Skrótem na Zawadę Pilicką jechałem pierwszy raz: droga dobra i bez ruchu

W Irządzach byłem dopiero po raz trzeci.

Sikornik

Okolice Zagórza

Okolice Zagórza

W stronę Dzibic

Dzibice

Dzibice

Stawy w Kostkowicach

Bobolice

Stodoły w Żarkach

Żarki

Koziegłowy

Strąków

Sączów
Trasa:
Dystans67.22 km Czas03:15 Vśrednia20.68 km/h Podjazdy505 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Pogorie
Wypad sobotni nad Pogorie przed kolejnym tygodniem w lesie (na poligonie). Na spokojnie, bo w niedziele była planowana dalsza trasa.

Nad Brynicą

Pogoria IV

Nad Brynicą w Wojkowicach
Wypad sobotni nad Pogorie przed kolejnym tygodniem w lesie (na poligonie). Na spokojnie, bo w niedziele była planowana dalsza trasa.

Nad Brynicą

Pogoria IV

Nad Brynicą w Wojkowicach
Dystans16.26 km Czas00:44 Vśrednia22.17 km/h Podjazdy140 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Spadające kasztany
Atrakcją wypadu była sroka konsumująca potrąconego jeża. Jeż-pechowiec, wkrótce znikną przecież z dróg i zaszyją się w listowiu... Przynajmniej te co przeżyją.

Atrakcją wypadu była sroka konsumująca potrąconego jeża. Jeż-pechowiec, wkrótce znikną przecież z dróg i zaszyją się w listowiu... Przynajmniej te co przeżyją.

Dystans19.79 km Czas00:55 Vśrednia21.59 km/h Podjazdy152 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Praca + Park Śląski
Półtora pętelki po parku a na finał jeszcze zakupy w sklepie z insektem w logo.


Dystans87.41 km Czas04:17 Vśrednia20.41 km/h Podjazdy720 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Nad Pogorie, do Przeczyc i Sączowa
Chmurno, ale stabilnie. Taka typowa środowa przejażdżka bez przygód i ekscytacji.

Czwórka

Przeczyce

Najdziszów
Trasa: Ch - Kato - Będzin - Pogorie - Przeczyce - Nowa Wieś - Sączów - Rogoźnik - Wojkowice - Ch.
Chmurno, ale stabilnie. Taka typowa środowa przejażdżka bez przygód i ekscytacji.

Czwórka

Przeczyce

Najdziszów
Trasa: Ch - Kato - Będzin - Pogorie - Przeczyce - Nowa Wieś - Sączów - Rogoźnik - Wojkowice - Ch.
Dystans67.22 km Czas03:05 Vśrednia21.80 km/h Podjazdy608 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Płaskowyż Twardowicki (22/2021)
Wypad na Płaskowyż via Czeladź i Strzyżowice. Powrót przez Toporowice i Myszkowice na Sączów.

Na rynku w Czeladzi

Rejon Toporowic

Nad Rogoźnikiem
Wypad na Płaskowyż via Czeladź i Strzyżowice. Powrót przez Toporowice i Myszkowice na Sączów.

Na rynku w Czeladzi

Rejon Toporowic

Nad Rogoźnikiem
Dystans47.92 km Czas02:21 Vśrednia20.39 km/h Podjazdy432 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dookoła Rogoźnika
Po tygodniu w lesie bez dwóch kółek dawał o sobie znać głód roweru. Zostałem nawet nagrodzony, bo o 17 nagle się rozjaśniło i przez godzinę mogłem nacieszyć się prześwitującym słońcem, co skrzętnie wykorzystałem. To była największa atrakcja wypadu...

Rogoźnik

Droga z Wojkowic
Po tygodniu w lesie bez dwóch kółek dawał o sobie znać głód roweru. Zostałem nawet nagrodzony, bo o 17 nagle się rozjaśniło i przez godzinę mogłem nacieszyć się prześwitującym słońcem, co skrzętnie wykorzystałem. To była największa atrakcja wypadu...

Rogoźnik

Droga z Wojkowic
Dystans27.03 km Czas01:17 Vśrednia21.06 km/h Podjazdy193 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Siemianowice i Park
Szok termiczny dawał się we znaki, tym bardziej że w czasie załamania temperatury nie miałem okazji jeździć na rowerze (wyjazd służbowy).

Zamienili ogród japoński w betonową pustynię wodną (i to wcale nie jest oksymoron).

Zamienili ogród japoński w betonową pustynię wodną (i to wcale nie jest oksymoron).
Dystans58.15 km Czas02:40 Vśrednia21.81 km/h Podjazdy416 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Jaworzno - Chorzów
Powrót z Jaworzna po sobotniej trasie.

Powrót z Jaworzna po sobotniej trasie.

Dystans235.18 km Czas11:44 Vśrednia20.04 km/h Podjazdy2073 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Dookoła Miechowa, czyli uczta pejzażysty
Wyruszyłem skoro świt, a było rzecz jasna rześko. Towarzyszyło mi trochę mgieł od Pogorii po Błędów. Generalnie niebo było czyste, z niewielkimi ławicami wysokich chmur. Idealny dzień na kąpiel słoneczną w Miechowskiem. Tym bardziej, że ranna rześkość wymagała wygrzania się na polach. Pojechałem więc dookoła Miechowa, wpierw kierując się na dolinę Dłubni a następnie w Rejon Racławic i na Antolkę i Cisie. W Tunelu chciałem wsiąść w pociąg i podjechać do Wolbromia, ale ten odcinek okazał się niemożliwy do realizacji, głośniki podały bowiem, że pociąg z Kielc ma 70 minut opóźnienia! Zamiast pociągiem mknąłem więc o własnych siłach przez kapuściane pola na Wolbrom i nawet mi się podobało. Chciałem uniknąć tego odcinka jako mało ciekawego, ale pejzażowo był całkiem całkiem. Nie tylko przy Dąbrowcu, gdzie zachwycają garby i garbiki.
Zanim nie przyjechał mój pociąg mogłem sycić się słońcem i traktorami w pięknych okolicznościach Racławic i rzadko przeze mnie odwiedzanej wsi Cisie, która stanowi niemal niepodległą wieś-państwo, tak bardzo jest oddalona od innych "ognisk" cywilizacji. Wokoło tylko pola i lasy, garby i garbiki. Osadnicza pustka. Czułem się tu jak pierwszy intruz od tygodnia. I było mi z tym dobrze. Pejzaże były wszędzie miechowskie, a drogi dobre.

Poranek nad Trójką

W Łosieniu/Łośniu

Ulubiona moja dzika róża w Chechle. Już bez lokatorki w postaci cierniówki

Między Kolbarkiem a Zarzeczem

Tamże

Wieś Sucha

Imbramowice po remoncie

Sławice Szlacheckie

Nasiechowice: jak w latach 90.

Na południe od Miechowa

Dziemięrzyce

W drodze na Racławice

Racławice - kopiec kosynierów (mogiła)

Pod Wałami

Góry Miechowskie

Kalina Wielka - dwór

Serpentyna przed wsią Cisie

Cisie

Podleśna Wola

Uniejów-Parcela

Charsznica

Dąbrowiec

Wolbrom

Klucze
Trasa:
Wyruszyłem skoro świt, a było rzecz jasna rześko. Towarzyszyło mi trochę mgieł od Pogorii po Błędów. Generalnie niebo było czyste, z niewielkimi ławicami wysokich chmur. Idealny dzień na kąpiel słoneczną w Miechowskiem. Tym bardziej, że ranna rześkość wymagała wygrzania się na polach. Pojechałem więc dookoła Miechowa, wpierw kierując się na dolinę Dłubni a następnie w Rejon Racławic i na Antolkę i Cisie. W Tunelu chciałem wsiąść w pociąg i podjechać do Wolbromia, ale ten odcinek okazał się niemożliwy do realizacji, głośniki podały bowiem, że pociąg z Kielc ma 70 minut opóźnienia! Zamiast pociągiem mknąłem więc o własnych siłach przez kapuściane pola na Wolbrom i nawet mi się podobało. Chciałem uniknąć tego odcinka jako mało ciekawego, ale pejzażowo był całkiem całkiem. Nie tylko przy Dąbrowcu, gdzie zachwycają garby i garbiki.
Zanim nie przyjechał mój pociąg mogłem sycić się słońcem i traktorami w pięknych okolicznościach Racławic i rzadko przeze mnie odwiedzanej wsi Cisie, która stanowi niemal niepodległą wieś-państwo, tak bardzo jest oddalona od innych "ognisk" cywilizacji. Wokoło tylko pola i lasy, garby i garbiki. Osadnicza pustka. Czułem się tu jak pierwszy intruz od tygodnia. I było mi z tym dobrze. Pejzaże były wszędzie miechowskie, a drogi dobre.

Poranek nad Trójką

W Łosieniu/Łośniu

Ulubiona moja dzika róża w Chechle. Już bez lokatorki w postaci cierniówki

Między Kolbarkiem a Zarzeczem

Tamże

Wieś Sucha

Imbramowice po remoncie

Sławice Szlacheckie

Nasiechowice: jak w latach 90.

Na południe od Miechowa

Dziemięrzyce

W drodze na Racławice

Racławice - kopiec kosynierów (mogiła)

Pod Wałami

Góry Miechowskie

Kalina Wielka - dwór

Serpentyna przed wsią Cisie

Cisie

Podleśna Wola

Uniejów-Parcela

Charsznica

Dąbrowiec

Wolbrom

Klucze
Trasa: