Dystans49.06 km Czas04:06 Vśrednia11.97 km/h Podjazdy331 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Rumunia 2024, dzień 25: Dzień na stojaka
Rano budzi mnie radosny szczebiot... papug. Skąd wzięło się stado papug figlujących na pobliskich topolach? Nie wiem. Wiem natomiast że dobry nastrój szybko pryska gdy postanawiam przejechać rowerem przez łąkę (w pierwsza stronę - znaczy, na nocleg - prowadziłem tu rower) na której spałem. Nadziewam się na łodygę dzikiej róży, która przebija mi obie opony naraz... Tym samym przebijam dwie dętki naraz a do wymiany została mi tylko jedna. Jakby tego było mało, psuje się pompka. Kilkanaście lat z nią jeździłem, nigdy nie zawiodła. A teraz zepsuł się wichajster odpowiadający za kierunkowanie powietrza do właściwego otworu. W takim oto ekspresowym tempie, egzotyczny papuzi poranek zamienia się w katastrofę. Wymieniam dętkę z tyłu na dobrą, a przednią podklejam na tyle, by móc ostrożnie jechać. Okazuje się jednak, że pompka działa tak słabo, że nie jestem w stanie solidnie napompować tylnej opony i cały dzień spędzę pedałując na stojaka...
Kumulacja nieszczęść zmienia moje plany. Jest niedziela, nigdzie nie dostanę pompki i dętek. To wyrok. Czarna seria kończy moją rumuńską wyprawę. Decyduje się dotoczyć (to znakomite określenie) na stojaka do Koszyc i pociągami dojechać aż do Katowic. Przed dworcem w Koszycach paraduje jakiś Francuz na poziomce a do pociągu wsiada jakaś starsza pani, w spodenkach rowerowych, z góralem i... różańcem w dłoni. Robi się arcysłowacko :) Zresztą pociąg przy każdym wejściu ma oznaczenia w formie piktogramów rowerów i liczby miejsc np. 2, 3, 3+. Kapitalne. Ewidentnie wróciłem na łono cywilizacji europejskiej.
Nigdy więcej Rumunii na rowerze. Europa na południowym wschodzie kończy się na Słowenii i Węgrzech, nie zapraszam do dyskusji.
Messner powiedział kiedyś, że każdego kto uważa, że Kaukaz leży w Europie zaprasza do odwiedzenia toalet publicznych w tamtym rejonie świata. Ja zaś zapraszam pojeździć sobie rowerem po rumuńskich drogach. Szybko sami dojdziecie do wniosku, że w Europie nie jesteście.

Koszyce. Koniec wieńczy dzieło.

Zwardoń. Prawie w domu.
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49324262
+ trochę jazdy w okolicach Zwardonia i z Katowic do Chorzowa.
Razem 3014,48 km na rowerze oraz ok. 700 km koleją. Rowerem miało być więcej, bo z Żyliny chciałem jeszcze przejechać do Żywca. Nie wyszło. Wyszła i tak moja piąta trasa pod względem długości. Wyruszyłem z Zagórza i objechałem rowerem Rumunię kończąc w słowackich Koszycach.

Przybliżona trasa rowerowa Zagórz - Nowy Sołoniec - Sybin - Żelazna Brama - Hunedoara - Tokaj - Koszyce
Rano budzi mnie radosny szczebiot... papug. Skąd wzięło się stado papug figlujących na pobliskich topolach? Nie wiem. Wiem natomiast że dobry nastrój szybko pryska gdy postanawiam przejechać rowerem przez łąkę (w pierwsza stronę - znaczy, na nocleg - prowadziłem tu rower) na której spałem. Nadziewam się na łodygę dzikiej róży, która przebija mi obie opony naraz... Tym samym przebijam dwie dętki naraz a do wymiany została mi tylko jedna. Jakby tego było mało, psuje się pompka. Kilkanaście lat z nią jeździłem, nigdy nie zawiodła. A teraz zepsuł się wichajster odpowiadający za kierunkowanie powietrza do właściwego otworu. W takim oto ekspresowym tempie, egzotyczny papuzi poranek zamienia się w katastrofę. Wymieniam dętkę z tyłu na dobrą, a przednią podklejam na tyle, by móc ostrożnie jechać. Okazuje się jednak, że pompka działa tak słabo, że nie jestem w stanie solidnie napompować tylnej opony i cały dzień spędzę pedałując na stojaka...
Kumulacja nieszczęść zmienia moje plany. Jest niedziela, nigdzie nie dostanę pompki i dętek. To wyrok. Czarna seria kończy moją rumuńską wyprawę. Decyduje się dotoczyć (to znakomite określenie) na stojaka do Koszyc i pociągami dojechać aż do Katowic. Przed dworcem w Koszycach paraduje jakiś Francuz na poziomce a do pociągu wsiada jakaś starsza pani, w spodenkach rowerowych, z góralem i... różańcem w dłoni. Robi się arcysłowacko :) Zresztą pociąg przy każdym wejściu ma oznaczenia w formie piktogramów rowerów i liczby miejsc np. 2, 3, 3+. Kapitalne. Ewidentnie wróciłem na łono cywilizacji europejskiej.
Nigdy więcej Rumunii na rowerze. Europa na południowym wschodzie kończy się na Słowenii i Węgrzech, nie zapraszam do dyskusji.
Messner powiedział kiedyś, że każdego kto uważa, że Kaukaz leży w Europie zaprasza do odwiedzenia toalet publicznych w tamtym rejonie świata. Ja zaś zapraszam pojeździć sobie rowerem po rumuńskich drogach. Szybko sami dojdziecie do wniosku, że w Europie nie jesteście.

Koszyce. Koniec wieńczy dzieło.

Zwardoń. Prawie w domu.
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49324262
+ trochę jazdy w okolicach Zwardonia i z Katowic do Chorzowa.
Razem 3014,48 km na rowerze oraz ok. 700 km koleją. Rowerem miało być więcej, bo z Żyliny chciałem jeszcze przejechać do Żywca. Nie wyszło. Wyszła i tak moja piąta trasa pod względem długości. Wyruszyłem z Zagórza i objechałem rowerem Rumunię kończąc w słowackich Koszycach.

Przybliżona trasa rowerowa Zagórz - Nowy Sołoniec - Sybin - Żelazna Brama - Hunedoara - Tokaj - Koszyce
Komentarze