Dystans116.11 km Czas08:05 Vśrednia14.36 km/h Podjazdy1930 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Rumunia 2024, dzień 21: W Rudawach Siedmiogrodzkich
Kolejną noc padało i rano tropik ponownie nadaje się do wykręcania. Z porannego letargu wybudzają mnie rzecz jasna wściekłe ataki psów (4 ataki tylko o poranku) a przez piękne wulkaniczne pejzaże Rudaw Siedmiogrodzkich muszę jechac fatalną drogą, która w zasadzie miejscami zanika. Pojawiają się zerodowane betonowe płyty, tasiemcowe serpentyny, no i deszcz. Jak na takie pozornie niepozorne góry jest całkiem trudno a dzień będzie miał charakter typowo górski.
Na drogach jest stabilnie: gdy tylko wraca lepszy asfalt robi się nieprzyjemnie, wyłażą na światło dziennie różne komiczne pickupy i nadbudowane stare dacie. Lepiej też nie zerkać do lasu czy potoku. W potoku Ampoi upatrzę na przykład pokaźną lodówkę która robiła fikołki, bo utknęła w bystrzu za wodospadem... Wraz z upływem dnia będzie coraz ciężej, coraz więcej chmur i deszczu.
Dobry kilometr za wsią Budeni trafi się kolejne malownicze święte źródełko. Są ławy, niewielkie zadaszenie i starsi ludzie z... wiadrami. Po napełnieniu ich telepią się z kilkunastoma litrami do swoich chałup... Od 13 do 18 przetoczą się po mnie 3 potężne ulewy. Potem deszcz zleje mnie jeszcze przed 21, tuż przed noclegiem. W deszczu i chłodzie będę rozbijał namiot na zanikającej górskiej stokówce. Ponad wsią Matisesti, której ciągnące się w nieskończoność przysiółki nieomal doprowadziły mnie do rozpaczy.

Wulkaniczny ostaniec wznoszący się ponad 300 metrów nad drogą we wsi Balsa

Almasu Mare - pomnik poległych za Wielką Rumunię w wojnach światowych.

Okolice Abrud. Tradycyjna zabudowa.
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49323988
Kolejną noc padało i rano tropik ponownie nadaje się do wykręcania. Z porannego letargu wybudzają mnie rzecz jasna wściekłe ataki psów (4 ataki tylko o poranku) a przez piękne wulkaniczne pejzaże Rudaw Siedmiogrodzkich muszę jechac fatalną drogą, która w zasadzie miejscami zanika. Pojawiają się zerodowane betonowe płyty, tasiemcowe serpentyny, no i deszcz. Jak na takie pozornie niepozorne góry jest całkiem trudno a dzień będzie miał charakter typowo górski.
Na drogach jest stabilnie: gdy tylko wraca lepszy asfalt robi się nieprzyjemnie, wyłażą na światło dziennie różne komiczne pickupy i nadbudowane stare dacie. Lepiej też nie zerkać do lasu czy potoku. W potoku Ampoi upatrzę na przykład pokaźną lodówkę która robiła fikołki, bo utknęła w bystrzu za wodospadem... Wraz z upływem dnia będzie coraz ciężej, coraz więcej chmur i deszczu.
Dobry kilometr za wsią Budeni trafi się kolejne malownicze święte źródełko. Są ławy, niewielkie zadaszenie i starsi ludzie z... wiadrami. Po napełnieniu ich telepią się z kilkunastoma litrami do swoich chałup... Od 13 do 18 przetoczą się po mnie 3 potężne ulewy. Potem deszcz zleje mnie jeszcze przed 21, tuż przed noclegiem. W deszczu i chłodzie będę rozbijał namiot na zanikającej górskiej stokówce. Ponad wsią Matisesti, której ciągnące się w nieskończoność przysiółki nieomal doprowadziły mnie do rozpaczy.

Wulkaniczny ostaniec wznoszący się ponad 300 metrów nad drogą we wsi Balsa

Almasu Mare - pomnik poległych za Wielką Rumunię w wojnach światowych.

Okolice Abrud. Tradycyjna zabudowa.
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49323988
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.