Dystans120.46 km Czas06:38 Vśrednia18.16 km/h Podjazdy622 m
Rumunia 2024, dzień 20: Okolice Hunedoary

Moja noclegowa miejscówka okazała się być jeszcze lepsza niż wyglądała. Z wielkim bólem ruszam się z tego rajskiego zakątka. Czeka mnie ciąg dalszy drogowego piekła. Wracają ataki wściekłych psów.  Zużyję do końca drugi gaz pieprzowy - na cztery psy naraz. Pod koniec dnia zostanę jeszcze zaatakowany przez zgraję 6 psów, to będą jednak zwykłe zajadłe kundle, a nie typowe dla Rumunii potężne psy-potwory. Poza psami przy drogach często widuję przedstawicielki najstarszego zawodu świata. Są zdecydowanie mniej agresywne. Wielką satysfakcję daje mi kilka sprasowanych trucheł psów, które mijam tego dnia na drogach. Zresztą tu kolejna refleksja: takiej liczby zabitych na drogach psów nie widziałem jeszcze nigdzie. Nigdy mnie ten widok nie cieszył, w Rumunii jest inaczej... Ujadanie psów towarzyszy mi przez wiele wsi. Martwy pies ma wiele zalet: nie atakuje bez powodu i nie ujada. 

Realizuję tego dnia moje cele turystyczne - nawiedzam romańskie kościoły w Densus i Strei, podziwiam imponujący, "prawdziwy" zamek Draculi w Hunedoarze. Podoba mi się miasteczko Hateg - jest tu skwer i fikuśne wodopoje. Wszystkie wioski po drodze były sympatyczne, a ruch niewielki (i  jednocześnie dobry asfalt - rzadkie połączenie w Rumunii). Robię tu zakupy. Uśmiecham się na widok romskich pałaców na przedmieściach Hunedoary. Najbardziej cieszy mnie jednak, że nie skończyłem wprasowany w asfalt, jak wielu z moich psich prześladowców. 

Jazda drogą nr 66 jest zbliżona konsystencją do drogi nr 68, przejazd tędy to igranie ze śmiercią lub kalectwem, ale uparłem się by zobaczyć romański kościółek w Strei. Muszę zresztą jakoś dotrzeć do tej pieprzonej Hunedoary. Wiedzie tam droga 687 wyglądem przypominająca rozpaloną autostradę. Gdy w dodatku zaczyna się wznosić, uciekam do lokalnych wiosek o wdzięcznych nazwach Nadastia. W samej Hunedoarze długo krążę jak ćma wokół zamczyska. Robi imponujące wrażenie, ale jest niefotogeniczny. Trudno go podejść, a spędzam sporo czasu w okolicznych uliczkach i znikąd ładnego, nietypowego ujęcia. Te potencjalne są zagrodzone i accesul intercizis, cóż zrobić? Mam wielkie uczucie niedosytu. Zamek wielkiego wodza Jana Hunyadego i sławnego króla Macieja Korwina okazał się być bardzo nieprzystępny z bliska. 

Za Hunedoarą, by uniknąć śmierci nagłej na rumuńskiej drodze nr 7 wybiorę szlak rowerowy (tak twierdzili zabawni Czesi z mapy.cz). Szlak okaże się zablokowany, a to czym dało się jechać... no właśnie, tym w zasadzie nie dało się jechać, ale był to znów wybór między dżumą a cholerą. Wybrałem cholerę i gdy dotarłem do długo wyczekiwanej wioski Saulesti zostałem zaatakowany przez wspomnianą watahę 6 kundli... Potem przejeżdżałem w pobliżu niezwykle interesującego Arboretumul Simeria o powierzchni 70 ha. To rezerwat dendrologiczny na obszarze dawnego parku pałacowego z największą w Rumunii kolekcją drzew i krzewów (2000 taksonów). 

Na koniec dnia, u podnóża Rudaw Siedmiogrodzkich, w wiosce Geoagiu romskie dzieci ustawiają się w szpaler i przybijają mi piątki. Miejscami w wiosce daje się wyczuć ten przysłowiowy brud, smród i ubóstwo. Opuszczam wieś atakowany przez psy a odgłosy ujadania towarzyszą mi jeszcze długo potem. Rozbiję się na nocleg w spokojnej dolinie Ardeului. Tuż obok zadziwiająco spokojnej lokalnej drogi. 


Strei - romański kościół

Romski pałacodom

Zamek Corvinilor w Hunedoarze

Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49320759

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa esukc
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]