Dystans116.93 km Czas07:21 Vśrednia15.91 km/h Podjazdy1688 m
Rumunia 2024, dzień 8: Przeprawa przez Karpaty Wschodnie

Rano, po bardzo przyjemnym noclegu, jestem pełen entuzjazmu. Planuję odpocząć trochę od rumuńskich psycholi drogowych i wybieram przeprawę przez Karpaty Wschodnie na przełęczy Stanisosara. Nie wiem co mnie tam czeka, bo Google Street nie dotarł jeszcze z usługą od północnej strony i nie jest to przypadek. Od wysokości 750 m n.p.m. aż po 1150 m n.p.m. będzie trwała permanentna budowa. Czy będą zakazy? Nie. Rumuńskich kierowców zastąpił ciężki i hałaśliwy sprzęt. Czułem ulgę, na serio. Przynajmniej te wszystkie wywrotki i walce jeździły wolno.

Przejazd przez tą przełęcz był jedyny w swoim rodzaju. Miałem wrażenia bycia gdzieś na końcu świata, wokół widoki tylko na góry i lasy. Żadnych domów po horyzont. Wioski po obu stronach przełęczy dzieli jakieś 30 km karpackiej dziczy. To połączenie morza gór i braku osad na tak dużym obszarze jest dla mnie doświadczeniem nowym w Karpatach. Sama przełęcz oferuje widoki, połoninki, nawet wieżę widokową. Zostałem tam oczywiście osaczony przez wściekłe psy pasterskie, szczęśliwie przywołane przez pasterza. Przygodnego kierowcę w drodze przez przełęcz spotykam w sumie jednego i pokazuje mi kciuk w górę, wyrażam wdzięczność. Jedzie ostrożnie, dziwny jakiś, ale ma rumuńskie blachy. Może święty? 

Przeprawa przez tę potężną jak na karpackie warunki przełęcz (1236 metrów n.p.m., jakieś 850 metrów przewyższenia z mojego punktu startu nad samą rzeką) dostarczyła mi wielu wrażeń i zdjęć, które straciłem. Znaleźć ich w Internecie nie sposób. Raczej niewielu rowerzystów dotąd się przez nią przeprawiało i dlatego starta zdjęć boli mnie tak bardzo. Gdy docieram do doliny rzeki Bystrzycy (zawsze myślałem ze te nazwy potoków w górach są akurat polskie, nie wołoskie, to był błąd), wraca rumuńska powszedniość. Śmietniska na stokach, usypiska śmieci w zaroślach, trąbienie na rowerzystę i spychanie go z drogi. Do chwili dotarcia nad brzegi zalewu pogarszają się też nawierzchnie. Nad zalewem są znowu znakomite asfalty, bo cała infrastruktura jest tu nowa, tylko kierowcy są tradycyjni. 

Jestem jedynym rowerzystą w tej pięknej scenerii. Widoki są tu fantastyczne. Pejzaż dominuje piękny wapienny szczyt, wyższy od Giewontu - Vârful Ocolașul Mare (1907 m n.p.m.) - w masywie Ceahlău.
Moje zmagania z objeżdżaniem potężnego zalewu Lacul Izvorul Muntelui kończą się dopiero pod wieczór, znalezieniem miejsca noclegowego. To był dzień zmagań z naturą, możliwy dzięki dziełom rumuńskiej inżynierii - nowej drodze przez Stanisoarę i wspaniałej nowej drodze nad równie wspaniałym zalewem Lacul Izvorul Muntelui. 

Lacul Izvorul Muntelui (zdjęcie kradzione - utrata własnych zdjęć 10. dnia podróży)

Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49299438


Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa cnalp
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]