Dystans132.46 km Czas08:06 Vśrednia16.35 km/h Podjazdy1875 m
SprzętFocus Arriba 4.0
Rumunia 2024, dzień 6: Spotkania z pieseczkami
Fatalne przejazdy kolejowe, wielkie i groźne pasterskie psy atakujące rowerzystę na drodze publicznej, mrowie samochodów szkół nauki jazdy i totalny brak rowerzystów na drogach. To podstawowe wrażenia z tego dnia zapisane w moim "pamiętniczku". Jadąc rowerem przez Maramuresz i Bukowinę jestem totalnym dziwadłem. Rumuni wysiadają z autek tylko po to by wyrzucić śmieci do lasu lub pójść na stronę. By nie było jednostronnie, zauważam dużo bardzo grzecznych dzieci, mówią dzień dobry wszystkim nieznajomym :)
Najcięższe chwile przeżywam w okolicach wioski Mestecăniș. Droga nr 17 ma znakomitą nawierzchnię, takich znakomitych dróg pokazowych jest w Rumunii całkiem sporo. Czym jednak lepszy asfalt tym więcej zjebów drogowych. Póki co jednak bardziej rzucają się w oczy gangi obcokrajowców: z Polski głównie motocykliści, z Francji i Włoch kamperowcy. Na drodze nr 17 jest też niestety dużo tirów, słońca i pod górkę. Jest też wąsko.
Gdy udaje mi się ominąć Kimpulung Mołdawski rozpoczynam podjazd - dla odmiany całkiem spokojną - drogą 17A. Tenże podjazd na Pasul Trei Movile zachwyca widokami w arcybukowińskim stylu. Ależ tu jest pięknie: pod stromymi zboczami porośniętymi smrekami przysiadły liczne stodółki. Są też wszędzie dookoła - krajobraz upstrzony jest fikuśnymi stodółkami. Góry są tu przepiękne. W Maramuresz zachwycały mnie drewniane kościoły, za chwilę będą zachwycać mnie monastyry Bukowiny, ale akurat na tym magicznym podjeździe cały szoł skradły te stodółki.
Niestety po każdym pięknym podjeździe przychodzi zjazd, a w dolinie jest wioska. Ujadanie psów niesie się już z daleka. Nie przejmuje się tym - liczę, że załapię się w złotej godzinie na zwiedzanie pierwszego ze światowej klasy klasztorów - tego we wsi Moldovita. Udaje mi się to, ba!, zwiedzam za darmo. Robię wspaniałe zdjęcia, po których nic nie zostało... Wyjeżdżając z wioski zostanę jednak gwałtownie zaatakowany przez gigantycznego psa pasterskiego. Ten psichuj po prostu próbował mnie staranować, jakimś cudem się nie wywróciłem, ale po raz pierwszy użyłem gazu pieprzowego. Odpuścił w oka mgnieniu...
Ostatni etap okazał się znów ciągnąc w nieskończoność. Liczyłem, że rozbiję się bez problemu przed Pasul Ciumarna. No cóż, bez problemu, to można być w Rumunii co najwyżej rozszarpanym przez psa pasterskiego. Wzdłuż drogi, z obu stron, ciągnęły się nieustannie ogrodzenia lub zakazy wstępu. Zmierzch zbliżał się wielkimi krokami a ogrodzenia były nie do sforsowania. Do czasu. Był tak co prawda jakiś napis o psie, ale na kim by to w Rumunii zrobiło wrażenie? Władowałem się więc z rowerem na miła polankę i robiąc obchód przyszłego noclegu natknąłem się na zbudowany w środku lasu... kojec z rottweilerem. Gapił mi się prosto w oczy i nawet nie mrugnął. Stwierdziłem, że czas na odwrót, bo psychopata który przetrzymuje takiego psa w klatce, w środku lasu, jest zdolny do wszystkiego... Spasowałem i poszedłem spać do niewygodnego i ciemnego lasu po drugiej stronie drogi.

Zdjęcie własne. Sprawdzałem prognozy w cieniu i tak sobie pstrykłem. Na szczęście.
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49292823
Fatalne przejazdy kolejowe, wielkie i groźne pasterskie psy atakujące rowerzystę na drodze publicznej, mrowie samochodów szkół nauki jazdy i totalny brak rowerzystów na drogach. To podstawowe wrażenia z tego dnia zapisane w moim "pamiętniczku". Jadąc rowerem przez Maramuresz i Bukowinę jestem totalnym dziwadłem. Rumuni wysiadają z autek tylko po to by wyrzucić śmieci do lasu lub pójść na stronę. By nie było jednostronnie, zauważam dużo bardzo grzecznych dzieci, mówią dzień dobry wszystkim nieznajomym :)
Najcięższe chwile przeżywam w okolicach wioski Mestecăniș. Droga nr 17 ma znakomitą nawierzchnię, takich znakomitych dróg pokazowych jest w Rumunii całkiem sporo. Czym jednak lepszy asfalt tym więcej zjebów drogowych. Póki co jednak bardziej rzucają się w oczy gangi obcokrajowców: z Polski głównie motocykliści, z Francji i Włoch kamperowcy. Na drodze nr 17 jest też niestety dużo tirów, słońca i pod górkę. Jest też wąsko.
Gdy udaje mi się ominąć Kimpulung Mołdawski rozpoczynam podjazd - dla odmiany całkiem spokojną - drogą 17A. Tenże podjazd na Pasul Trei Movile zachwyca widokami w arcybukowińskim stylu. Ależ tu jest pięknie: pod stromymi zboczami porośniętymi smrekami przysiadły liczne stodółki. Są też wszędzie dookoła - krajobraz upstrzony jest fikuśnymi stodółkami. Góry są tu przepiękne. W Maramuresz zachwycały mnie drewniane kościoły, za chwilę będą zachwycać mnie monastyry Bukowiny, ale akurat na tym magicznym podjeździe cały szoł skradły te stodółki.
Niestety po każdym pięknym podjeździe przychodzi zjazd, a w dolinie jest wioska. Ujadanie psów niesie się już z daleka. Nie przejmuje się tym - liczę, że załapię się w złotej godzinie na zwiedzanie pierwszego ze światowej klasy klasztorów - tego we wsi Moldovita. Udaje mi się to, ba!, zwiedzam za darmo. Robię wspaniałe zdjęcia, po których nic nie zostało... Wyjeżdżając z wioski zostanę jednak gwałtownie zaatakowany przez gigantycznego psa pasterskiego. Ten psichuj po prostu próbował mnie staranować, jakimś cudem się nie wywróciłem, ale po raz pierwszy użyłem gazu pieprzowego. Odpuścił w oka mgnieniu...
Ostatni etap okazał się znów ciągnąc w nieskończoność. Liczyłem, że rozbiję się bez problemu przed Pasul Ciumarna. No cóż, bez problemu, to można być w Rumunii co najwyżej rozszarpanym przez psa pasterskiego. Wzdłuż drogi, z obu stron, ciągnęły się nieustannie ogrodzenia lub zakazy wstępu. Zmierzch zbliżał się wielkimi krokami a ogrodzenia były nie do sforsowania. Do czasu. Był tak co prawda jakiś napis o psie, ale na kim by to w Rumunii zrobiło wrażenie? Władowałem się więc z rowerem na miła polankę i robiąc obchód przyszłego noclegu natknąłem się na zbudowany w środku lasu... kojec z rottweilerem. Gapił mi się prosto w oczy i nawet nie mrugnął. Stwierdziłem, że czas na odwrót, bo psychopata który przetrzymuje takiego psa w klatce, w środku lasu, jest zdolny do wszystkiego... Spasowałem i poszedłem spać do niewygodnego i ciemnego lasu po drugiej stronie drogi.

Zdjęcie własne. Sprawdzałem prognozy w cieniu i tak sobie pstrykłem. Na szczęście.
Trasa:
https://ridewithgps.com/routes/49292823
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.